Jeśli do przyszłego wtorku nie zostanie osiągniety kompromis, USA grozi – choć raczej tylko teoretycznie – niewypłacalność. Doprowadzenie do takiej sytuacji może mieć ogromne i nawet nieprzewidywalne konsekwencje dla całego świata.
Przewaga strony podażowej doprowadziła do spadku indeksów. Na finiszu wskaźnik Dow Jones IA tracił 0,73 proc. indeks S&P500 zniżkował o 0,4 proc. Najmniejsze straty poniósł rynek spółek technologicznych, w przypadku którego indeks Nasdaq opadł jedynie o 0,10 proc.
Inwestorzy niespecjalnie znaleźli we wtorek wsparcie w danych makro. Potwierdziły ciągle słabą kondycję rynku nieruchomości. Indeks S&P/Case-Shiller, obrazujący zmiany cen domów w największych miastach obniżył się w maju o 4,5 proc., co prawda nieco mniej niż oczekiwali analitycy, ale tzw. „dna” nadal nie widać. Rozczarował również odczyt dotyczący sprzedaży domów na rynku pierwotnym. Wyniosła one w ujęciu annualizowanym w czerwcu 312 tys. podczas gdy specjaliści oczekiwali wartości na poziomie około 320 tys.
Nieco bardziej optymistyczny był odczyt wskaźnika zaufania amerykańskich
konsumentów, który w lipcu zwyżkował do 59,5 pkt. W tym przypadku prognozy
zakładały 57,9 pkt.