Środowa sesja na giełdzie nowojorskiej przebiega pod znakiem korekty. Po dwóch i pół godziny handlu S&P500 zniżkuje o 0,4 proc., a Dow Jones oraz Nasdaq tracą po jednej trzeciej proc. Jeszcze we wtorek większość głównych wskaźników znajdowała się najwyżej od 3 miesięcy, a indeks technologicznych blue chipów wyszedł najwyżej od szczytu bańki internetowej sprzed 15 lat. Inwestorzy uwzględniają w cenach dzisiejsze wypowiedzi szefowej Fedu Janet Yallen, która przyznała, że wyniki grudniowego posiedzenia amerykańskich władz monetarnych pozostają otwartą kwestią oraz że podwyżka stóp procentowych jest realna, o ile dane z gospodarki będą potwierdzać ożywienie.
- W ciągu miesiąca na rynku zaszła ogromna poprawa, jednak indeksom ciężko może być pobić rekord prosto z marszu. Aby ocenić prawdopodobieństwo zaostrzenia polityki w grudniu, inwestorzy potrzebują więcej danych – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Thomas Garcia, dyrektor w towarzystwie Thornburg Investment Management.
Korekta zapanowała także w Europie. Frankfurcki DAX stracił 1,0 proc. O ćwierć proc. wzrósł jednak paryski CAC40, a warszawski WIG zwiększył wartość o 0,2 proc. Zgodnie z prognozami wypadł raport ADP z rynku pracy, będący próbą generalną przez publikowanymi w piątek kluczowymi danymi rządowymi. W październiku w amerykańskiej gospodarce przybyło 182 tys. nowych etatów, podała ADP.
