Na otwarciu handlu na rynku kasowym indeks Dow Jones IA tracił 9,7 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 8,1 proc. zaś technologiczny Nasdaq spadał o 6,1 proc. Doprowadziło to do włączenia bezpieczników i wstrzymania handlu na 15 minut.




Już pikująca wycena kontraktów terminowych na indeksy, z osiągnięciem limitów spadków, sugerowała, że początek handlu za Atlantykiem będzie przebiegał w głęboko czerwonych odcieniach. Inwestorzy w panice pozbywają się akcji, uznając je, za zbyt ryzykowne aktywa w tym niebezpiecznym okresie. Jak widać, wprowadzenie stanu wyjątkowego w USA, który w piątek ogłosił prezydent Trump, tylko na chwilę pomogło parkietom. Kolejna fala niepokojących informacji jakie napłynęły na parkiety w miniony weekend ponownie wzbudziła strach, a nawet przerażenie.
Prawdopodobnie gracze uznali, że niedzielna redukcja stóp przez Fed i zapowiedź wsparcia rynku, przede wszystkim systemu finansowego setkami miliardów dolarów, jest zbyt spóźniona i niewiele wniesie.
Rezerwa Federalna w niedzielę w trybie pilnym zdecydowała o obniżeniu stopy procentowej o 1 pkt proc. do 0-0,25 proc. i zapowiedziała skup obligacji o wartości co najmniej 700 mld USD.
Fed oglosił także inne działania, jak obniżenie rezerwy obowiązkowej dla banków do zera i umożliwił im pożyczki preferencyjne na okres do 90 dni.
Handlujący obawiają się o stan gospodarki i przyszłe wyniki firm. Jak choćby w przypadku Apple, które ze względu na rozprzestrzeniającą się epidemię koronawirusa zdecydowało o zamknięciu wszystkich swoich sklepów poza Chinami, Tajwanem i Hongkongiem.
Okazuje się, że to jazda kolejką górską - napisał w notatce do klientów Erik Nielsen, główny ekonomista UniCredit. Dodał, że nigdy nie przypuszczał, że znów zobaczy taką zmienność, ruchy w ciągu dnia i ogólne dyslokacje na wysoko rozwiniętych rynkach.
Mamy bowiem do czynienia z prawdziwą huśtawką nastrojów i popadaniem ze skrajności w skrajność. Jak nie spektakularne zwyżki (np. piątkowe wybicie na DJ IA i najlepsza sesja od 12 lat), to indeksy lecą w dół na złamanie karku, uruchamiając wdrożone przed kilkoma laty „bezpieczniki”.