Waluty i wojna wywindowały ceny stali

Wysoki kurs euro i dolara zachęca hutników do eksportu, a konflikt na Ukrainie blokuje import.

Jesień jest pogodna, więc na budowach praca wre.

Zobacz więcej

fot. Bloomberg

— Problemem jest jednak dostęp do stali. Wyroby hutnicze zaczynają drożeć. Na przykład w budownictwie kubaturowym już zaczyna ich brakować, a przecież nie ruszyły jeszcze duże projekty infrastrukturalne z perspektywy unijnej 2014-20, których uruchomienie spowoduje dalszy znaczący wzrost popytu na stal — mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Obecnie za tonę profili trzeba zapłacić 2,38 tys. zł, a jeszcze kilka tygodni temu były o około 100 zł tańsze. Pręty budowlane zdrożały o kilkanaście do 75 zł za tonę i obecnie kosztują maksymalnie 2,07 tys. zł.

— Podwyżki cen wyrobów stalowych to m.in. efekt wzrostu cen złomu. Ważny jest także kurs euro i dolara, który bardziej zachęca do eksportowania wyrobów niż dostarczania ich na polski rynek — twierdzi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru.

Zaskakujące jest to, że mimo rosnącego zapotrzebowania w sierpniu w Polsce produkcja stali zmniejszyła się prawie o 9,5 proc. r/r, choć niemal wszystkie światowe huty zanotowały wzrost. Nie chodzi jednak o chęć opustoszenia magazynów czy sztuczne ograniczenie podaży, by podbić ceny. Kluczowe znaczenie mają konflikt na Ukrainie i sankcje nakładane na Rosję.

— W pierwszym półroczu import z Ukrainy i Rosji rósł dynamicznie, ale ostatnio znacznie się zmniejszył — podkreśla Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Zniszczenie ukraińskich kopalni, koksowni i hut odcięło nasze firmy od dostaw tamtejszych wyrobów stalowych oraz walcówki, którą nasze zakłady przerabiały na gotowe produkty. Sankcje nakładane na rosyjskich oligarchów powodują natomiast problemy finansowe ich kombinatów (bankructwem zagrożona jest np. wydobywczo-hutnicza firma Mechel), co przekłada się na spadek dostaw, m.in. do Polski. Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali, uważa jednak, że trudności z dostępem do wyrobów hutniczych zza wschodniej granicy to niejedyny powód braku stali i wzrostu jej cen.

— Na początku roku ceny spadały. Dystrybutorzy nie robili większych zakupów, czekając na odwrócenie trendu. Skutkiem było wyczyszczenie magazynów, więc pod koniec lata wielu przedsiębiorców szukało wyrobów, by uzupełnić zapasy — stąd ich mniejsza dostępność — tłumaczy Iwona Dybał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Waluty i wojna wywindowały ceny stali