Sukces naziemnej telewizji cyfrowej zależy od tego, czy dzięki niej odbiorcy uzyskają dostęp do nowych, oryginalnych programów polskich - uważa przewodniczące Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Danuta Waniek.
Jej zdaniem, w multipleksach cyfrowych (czyli wiązce przesyłającej sygnał cyfrowy) powinno być jak najwięcej programów
bezpłatnych.
Prawdopopobnie w lutym rząd podejmie decyzję o uruchomieniu w Polsce telewizji cyfrowej. Dokument zawierający harmonogram działań związanych z tym przedsięwzięciem jest już opracowany. Teraz jest w fazie ostatnich korekt.
Swoje propozycje do dokumentu przekazała w piątek wiceministrowi infrastruktury Wojciechowi Hałce szefowa KRRiT. W przesłanym stanowisku popiera ona większość głównych rozwiązań zaproponowanych w opracowaniu.
Jak poinformował PAP rzecznik Waniek, Rafał Rastawicki, przewodnicząca Rady zwraca jednak uwagę, że opracowanie dotyczy głównie wprowadzenia w Polsce telewizji cyfrowej, nie dotyczy radia, nie zajmuje się rolą sieci kablowych oraz platform satelitarnych. Zdaniem Waniek, dokument pomija również rynkowe i programowe aspekty wprowadzania naziemnego nadawanie cyfrowego; nie zawiera np. propozycji pomocy finansowej państwa dla dostawców i odbiorców sygnału cyfrowego.
Obecnie programy telewizji publicznej (wraz z oddziałami regionalnymi) i dwóch ogólnopolskich stacji komercyjnych widzowie mogą odbierać za pośrednictwem sygnału naziemnego, analogowego. Zgodnie z dokumentem o telewizji cyfrowej, nowoczesny system nadawania mógłby rozpocząć się na przełomie 2005-2006 r.
Ministerstwo Infrastruktury liczy, że do 2014 r. większość Polaków będzie już odbierać telewizję cyfrową, w więc zainwestują
oni w nowoczesne telewizory (to obecnie koszt kilku-kilkunastu tysięcy złotych) lub specjalne przystawki umożliwiające odbiór cyfrowy przez odbiorniki analogowe (koszt od 200 do 1300 zł). Zanim sygnał naziemny zostanie odłączony, funkcjonować będzie równoczesne nadawanie naziemne analogowe i cyfrowe.