WRZESIEŃ. Trójpartyjnej koalicji szło już tak dobrze, mimo przejściowych trudności pogodowych gospodarka utrzymywała nie najgorsze tempo rozwoju — gdy nagle dokonana została brudna dziennikarska prowokacja, zwana powszechnie nie wiedzieć czemu „taśmami prawdy”. Dwaj dziennikarze TVN 24 z pomocą jednej posłanki Samoobrony pokazali całej Polsce, na czym polega polityczna kuchnia IV Rzeczypospolitej. W efekcie wspomnianej prowokacji Andrzej Lepper okazał się w ustach Jarosława Kaczyńskiego „warchołem”, a sam zrewanżował się określając postępowanie szefa rządu „chamstwem”. Lepper został zdymisjonowany, Kaczyński zaś obiecał narodowi, że już nigdy nie będzie układał się z osobnikami o marnej reputacji.
Odradzaliśmy pani profesor powrót do rządu, z którego kilka miesięcy wcześniej usunął ją Kazimierz Marcinkiewicz. Nasi rozmówcy wskazywali, że jej come back niewiele zmieni w finansach publicznych. Podczas nieobecności w rządzie pomysły pani profesor na gospodarkę nie cieszyły się popularnością.
Opisaliśmy przypadki Internetowego Domu Maklerskiego. Uznaliśmy, że niektóre z jego metod postępowania wydają się co najmniej kontrowersyjne. Spółka natychmiast zareagowała ostrym oświadczeniem. Badaniem niektórych wątków zajął się ówczesny nadzór giełdowy.
Gdy Węgrzy dowiedzieli się, że socjaldemokraci, których niedawno wybrali na drugą kadencję, okłamywali ich, wyszli na ulice i zaprotestowali w skali niespotykanej od 1989 r. Pisaliśmy, że taki scenariusz na razie nam nie grozi, choć wystarczy kilka lat nieodpowiedzialnej polityki, by stał się jak najbardziej realny.
- Hasłami najpoważniejszego przesilenia ostatnich miesięcy były: „warcholstwo” i „chamstwo”. Pierwszego użył premier Kaczyński w stosunku do swojego zastępcy Andrzeja Leppera, który odparł mu drugim. Byliśmy pewni, że to koniec koalicji i czekaliśmy na jesienne wybory. Rządzący znów nas zaskoczyli.