Miasto nie zamierza rezygnować z drastycznej podwyżki opłat za grunt. Cała nadzieja spółki w SKO.
Kilka dni temu informowaliśmy o problemach Fabryki Samochodów Osobowych (FSO) związanych z ogromną podwyżką opłat za wieczyste użytkowanie gruntu. Nic nie wskazuje na to, by władze Warszawy zamierzały zmienić zdanie.
— W ostatnich 13 latach wzrosła wartość nieruchomości spółki, a opłaty roczne z tytułu użytkowania wieczystego terenów nie były aktualizowane. Należy podkreślić, że tereny fabryki jako jedyne grunty skarbu państwa w tym rejonie nie miały tak długo aktualizowanych opłat — mówi Robert Lotycz, dyrektor zarządu mienia skarbu państwa Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.
Wzrost opłat w porównaniu z 2008 r. wyniósł 1056,9 proc. Do tej pory FSO płaciła rocznie 1,9 mln zł, a ma płacić blisko 22 mln zł. Kwota relatywnie nie jest duża. Gdyby spółka z Żerania produkowała tak jak kiedyś 150-200 tys. aut rocznie, pewnie nawet by nie zauważyła podwyżki. Po załamaniu produkcji do 60 tys. sztuk jest to dla niej duży problem.
FSO walczy jednak. Odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO). Obecnie jest przed nim rozpatrywanych siedem wniosków o uznanie nieskuteczności dokonanych przez prezydenta miasta stołecznego Warszawy aktualizacji opłat.
— Do czasu rozstrzygnięcia przez SKO zasadności dokonanej aktualizacji FSO zobowiązana jest do wnoszenia opłaty w wysokości obowiązującej w roku 2008 r. — twierdzi Robert Lotycz.
W SKO poinformowano nas, że wiceprezes odpowiedzialny za kontakty z mediami dostępny będzie dopiero 4 stycznia.
Od decyzji SKO uzależniony jest m.in. los jednego z pomysłów spółki na przetrwanie ciężkich czasów. Janusz Woźniak, prezes FSO, mówił "PB", że spółka rozmawiała z firmą, która chciała wydzierżawić część terenów należących do fabryki pod port dla śmigłowców. Niestety, zapowiedź podwyżki opłat za wieczyste użytkowanie gruntu ostudziła zapał partnera.
— Sprawa miała być rozstrzygnięta przez SKO 23 grudnia. Termin został jednak przełożony. Jeśli nam nie wyjdzie przed SKO, pójdziemy do sądu — zapowiada Janusz Woźniak.
Paweł Janas