Wskaźnik rodzimych blue chipów, podobnie jak większość europejskich indeksów, zaczął sesję pod kreską. Największe krajowe spółki z każdą godziną pogłębiały straty. Podaż natrafiła na opór dopiero w okolicach psychologicznej bariery na poziomie 2 tys. pkt. Po wielu nieudanych próbach odrabiania strat popyt jednak zupełnie opadł z sił i oddał pole niedźwiedziom. Blue chipy dobiły fatalne dane z USA (kolejny z rzędu spadek sprzedaży detalicznej) i główny warszawski indeks pikował aż do końca sesji. Mimo iż WIG20 stracił 6,3 proc. to o panicznej wyprzedaży nie może być na szczęście mowy gdyż obroty na całym rynku przekroczyły zaledwie 1,1 mld zł.
Oprócz rynku akcji, podaż atakowała również rynek surowców. Cena miedzi, notowana na giełdzie metali w Londynie, zjechała w trakcie sesji na GPW z ponad 5,3 tys. USD za tonę do ok. 5050 USD za tonę. Coraz tańsza jest również ropa naftowa. Kontrakty terminowe na ten surowiec są najniżej od prawie 13 miesięcy. Tuż po zakończeniu sesji na Książęcej za jedną baryłkę ropy naftowej notowanej na Nymex trzeba było zapłacić 75,35 dolarów.
Za tak głęboką przecenę WIG20 odpowiada przede wszystkim KGHM oraz dwa największe polskie banki. Na fali taniejącej miedzi lubiński koncern miedziowy staniał o 9,9 proc. Za jedną akcję KGHM ponownie płacono mniej niż 30 zł. Wśród sektora finansowego fatalnie wypadło Pekao Sa, które zanurkowało o 8,5 proc. Tak głęboka przecena była zupełnie nieuzasadniona, uwzględniając chociażby notowania jego głównego akcjonariusza, włoskiego Unicredit. Inwestujący w Mediolanie przecenili akcje tamtejszego banku o około 4 proc. W nieco lepszej sytuacji znalazł się państwowy PKO, który staniał o blisko 8 proc. Cóż, w jego przypadku można doszukać się pocieszenia. Niedoszły partner PKO, węgierski OTP odnotował jedną z najgorszych sesji w swojej historii spadając o prawie 15 proc.
Na szerokim rynku podaż szczególnie mocno przeceniła wtorkowego zwycięzcę –
austriackiego dewelopera Immoeast (-17,9 proc.). Na tak fatalnej sesji bardzo
pozytywnie wypadł Centrozap (+13,6 proc.). Kupujący akcje spółki liczą, że sąd
wyda korzystny dla firmy wyrok w sprawie przeciwko Skarbowi Państwa, co powinno
przynieść jej nawet 100 mln zł.