Warszawie przybędzie 200 firm kurierskich

Marcin Bołtryk, Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-04-04 00:00

Wbrew obiegowym opiniom rynek usług kurierskich nie został jeszcze w Polsce nasycony. Zdaniem Krzysztofa Pawłowskiego, dyrektora firmy Siódemka, na rynku obsługiwanym przez małe i średnie firmy można wyróżnić dwa obszary: ogólnopolski i lokalny (głównie w Warszawie). W tym pierwszym jest jeszcze miejsce dla 2-3 firm, które jeśli pokonają stosunkowo wysokie bariery finansowe wejścia do branży, mają szansę zabrać dla siebie kilka procent rynku.

— W serwisie przesyłek miejskich jest zupełnie inaczej i dopiero czeka nas najciekawszy okres. W ciągu najbliższych trzech lat liczba firm świadczących takie usługi w stolicy wzrośnie z około 100 do co najmniej 300 — twierdzi Krzysztof Pawłowski.

Podobnego zdania jest Maciej Składziński, prezes spółki Sprinter.

— Na rynku kurierskim panuje dosyć duża konkurencja. Świadczy o tym m.in. fakt, że od 1996 r. przybyło blisko 30 firm, które świadczą usługi ogólnokrajowe na bardzo wysokim poziomie oraz zachowują konkurencyjne ceny w stosunku do firm o zasięgu międzynarodowym — wyjaśnia Maciej Składziński.

Klienci korzystający z usług kurierów poszukują kompleksowej obsługi, a o taką najłatwiej u dużego operatora. Lokalne firmy, dzięki strategicznym porozumieniom z dużymi przewoźnikami, stale rozszerzają oferty.

— Argument bycia małym jest przez tego rodzaju przedsiębiorstwa często wykorzystywany w negocjacjach. Trzeba pamiętać, że dla małych i średnich firm klient, który nadaje kilka przesyłek dziennie, jest już klientem strategicznym. Bardzo często osoba klienta znana jest nie tylko kurierowi czy handlowcowi, jak to ma miejsce u dużych operatorów, ale i właścicielowi czy członkom zarządu. Dzięki temu tworzy się pewnego rodzaju przyjaźń między firmami kurierskimi a przedsiębiorstwami klientami — zapewnia Krzysztof Pawłowski.

Jego zdaniem, rynek usług kurierskich świadczonych przez małe i średnie firmy będzie się w naszym kraju rozwijał nadal bardzo dynamicznie, minimum 15-20 proc. rocznie.

— Dzięki elastycznemu reagowaniu na potrzeby klientów małe firmy kurierskie nie stoją na z góry przegranej pozycji. Indywidualne podejście, które niekiedy jest utrudnione w dużych koncernach, sprawia, że mali mogą śmiało konkurować z potężnymi firmami, zarówno krajowymi, jak i zagranicznymi — przekonuje Maciej Składziński.

Jak zauważa Marek Opiński z firmy Opek, w tej chwili na rynku mogą utrzymać się jedynie firmy o ugruntowanej pozycji. Wejście jakiegokolwiek nowego przedsiębiorstwa wymaga zaangażowania kapitału wysokości 7-8 mln USD (29-33 mln zł). Poza tym największe światowe koncerny powiększają przepaść między sobą a małymi firmami, przeznaczając ogromne kwoty na inwestycje w technologię.

— Nowoczesne sortownie, skanery, kosztowne systemy teleinformatyczne, reklama i promocja — na to nie mogą sobie pozwolić mali operatorzy. Firmy te należałoby podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to przedsiębiorstwa, które istnieją już kilka lat, mają wypracowane zaplecze, rynek i markę na lokalnym rynku. Z reguły zatrudniają powyżej 30 osób. Druga grupa to firmy, których doświadczenie to kilka czy kilkanaście miesięcy funkcjonowania. Zatrudniają kilku kurierów i często obsługują tylko jedną dzielnicę czy nawet tylko kilka firm — tłumaczy Krzysztof Pawłowski.

Przyznaje, że tylko te pierwsze po pozyskaniu inwestora i stworzeniu skutecznej strategii rozwoju mogą osiągnąć wysoką pozycję na rynku i dogonić czołówkę.

— Obecność światowych firm jest szansą dla małych lokalnych kurierów, którzy zostając partnerami czy podwykonawcami, mogą rozszerzać własną paletę usług — mówi Krzysztof Pawłowski.

Nie znaczy to jednak, że międzynarodowe koncerny nie stanowią zagrożenia dla małych krajowych i niedoinwestowanych przedsiębiorstw kurierskich.

— Nasz rynek jest bardzo perspektywiczny i już w niedalekiej przyszłości zachodni operatorzy, którzy do tej pory zwlekali z decyzją o rozpoczęciu tu działalności, z pewnością będą chcieli się na nim znaleźć — twierdzi Marek Opiński.

Przedsiębiorstwa, które chcą utrzymać się na coraz bardziej wymagającym rynku, muszą inwestować.

— Przede wszystkim w nowoczesne technologie, pozwalające na pełną kontrolę nad przesyłką i komunikację z kurierem. Przedsiębiorcy muszą więc myśleć o systemach łączności trackingowej, peagerach i zaawansowanej technologii komórkowej — twierdzi Maciej Składziński.

Jednym z niepokojących efektów nasilania się konkurencji jest obniżanie cen usług.

— Największe firmy są w stanie zaproponować jednocyfrową cenę za doręczenie przesyłki o wadze do 30 kg na terenie całego kraju — mówi Krzysztof Pawłowski.

Dodaje, że optymistyczniej wygląda sytuacja na rynkach lokalnych, gdzie mimo pojawiania się nowych operatorów, ceny przesyłek miejskich pozostają na nie zmienionym poziomie.