Warszawska giełda czeka na sygnały zza oceanu
Po wtorkowym, jednorazowym zrywie inwestorów dokonujących transakcji na warszawskim parkiecie znowu nastał czas wyczekiwania. Tym razem impuls do ewentualnych zmian oczekiwany był ze Stanów Zjednoczonych. Wynik posiedzenia Zarządu Rezerwy Federalnej, dotyczący głównie ewentualnego podniesienia stóp procentowych, zmuszał większość graczy do wstrzymania się ze zbyt radykalnymi decyzjami. Stąd też większość giełdowych wskaźników nie zmieniła swojej wartości o więcej niż jeden procent.
WCZORAJSZE notowania jednolite mogły jednak wyglądać inaczej. Znacząca część inwestorów przewidywała zapewne dalsze wzrosty, bo przy prawie nie zmienionej liczbie złożonych zleceń, spadła aż o 33 proc. wartość obrotów. Sytuacja ta może świadczyć o znaczącym przeszacowaniu pojawiającego się na rynku popytu. Było jeszcze gorzej, gdyż na prawie wszystkich parkietach — z wyjątkiem rynku Narodowych Funduszy Inwestycyjnych — zdecydowana większość akcji zanotowała gorszą cenę transakcyjną niż sesję wcześniej. Fixingowe zmiany kursów akcji pociągnęły za sobą spadek niemal wszystkich indeksów.
NAJWIĘKSZĄ stratę zanotowali akcjonariusze Exbudu, których kurs walorów przeceniono o 9,8 proc. Zmiana ta przyczyniła się z kolei do znaczącej zniżki wartości subindeksu WIG Budownictwo. Smutek inwestorów posiadających akcje kieleckiej spółki nie trwał jednak długo.
W CZASIE notowań ciągłych kurs Exbudu odrobił niemal w całości poranne straty. Trudno będzie jednak w przyszłości dziwić się takim ruchom, skoro w środę na fixingu właściciela zmieniło zaledwie 210 akcji.
MIMO nie najlepszego obrazu wyłaniającego się po notowaniach jednolitych, warto zwrócić uwagę na kilka spółek wzrostowych. Ogólnej tendencji spadkowej oparły się m.in. walory Espebepe, Manometrów, Mitexu i Ganta. Dzięki temu każda z wymienionych spółek zanotowała najwyższy kurs swoich walorów w ciągu ostatnich 52 tygodni.
W TYM miejscu należy sobie przypomnieć jeszcze nie tak dawne problemy co najmniej trzech z nich z uzyskaniem pozytywnego wizerunku u inwestorów. Jest to doskonały przykład na to, że właściwie zarządzane i restrukturyzowane przedsiębiorstwo, nawet zagrożone likwidacją, może wyjść na prostą.