Do warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej (SGH) zjechało się ponad tysiąc najlepszych studentów z 17 europejskich uczelni ekonomicznych. W sobotę odwiedzą specjalnie dla nich zorganizowane targi pracy, gdzie pracę zaoferują im największe europejskie firmy i globalne koncerny.
Impreza, która od 1 do 3 grudnia będzie odbywała się w SGH to coroczny zjazd CEMS (Community of European Management Schools and International Companies). CEMS jest stowarzyszeniem skupiającym 17 wiodących uczelni ekonomicznych z Europy oraz ponad 50 czołowych firm europejskich oraz korporacji globalnych. Z każdego kraju do CEMS może należeć tylko jedna uczelnia - w Polsce jest nią właśnie SGH.
"To unikalny program, gdyż +pod jednym dachem+ skupia uniwersytety i firmy. Uczelnie kształcą studentów uwzględniając wymagania i sugestie ze strony ich przyszłych pracodawców" - opisuje prorektor SGH prof. Piotr Płoszajski, który także prowadzi zajęcia dla CEMS-owców.
"Studenci CEMS są postrzegani jako elita na swoich uczelniach. Dostać się do programu nie jest jednak łatwo" - podkreśla Płoszajski. Wymogi to m.in. bardzo dobra znajomość dwóch języków obcych, uzyskanie dyplomu macierzystej uczelni i wysoka średnia ze studiów, przynajmniej jeden semestr studiów na innej uczelni CEMS oraz staż w firmie partnerskiej.
Każdego roku na SGH do programu CEMS zostaje zakwalifikowanych 30-50 osób. Od 1998 roku warszawską uczelnię opuściło 160 absolwentów, którzy oprócz "tradycyjnego" dyplomu SGH mogą pochwalić się także dyplomem CEMS. Obecnie w programie uczestniczy ok. 140 studentów - głównie z 3.,4. roku SGH.
Tradycją CEMS są coroczne zjazdy, połączone z targami pracy i ceremonią wręczenia dyplomów nowym absolwentom, w jednej z partnerskich uczelni. W tym roku CEMS-owcy po raz pierwszy przyjechali do Polski, do warszawskiej SGH.
W sobotę w siedzibie szkoły odbędą się targi pracy, otwarte tylko dla studentów i absolwentów CEMS. Danone, ING, L'Oreal, Nokia, Siemens - to tylko niektóre z 33 korporacji, które będą zachęcały najlepszych studentów ekonomii w Europie do pracy w swoich strukturach. Jak poinformował zaś prof. Płoszajski, aż 80 proc. absolwentów CEMS znajduje pracę w zaledwie trzy miesiące po ukończeniu studiów - większość z nich pracuje za granicą.
W sobotę też będzie miała uroczystość wręczenia dyplomów CEMS tegorocznym 220 absolwentom programu. Wśród nich drugą pod względem liczebności grupę - 32 osób - stanowić będą byli studenci SGH.
Celem programu jest kształcenie kadry menedżerskiej, która poradzi sobie w międzynarodowym biznesie. "Praca w wielokulturowym środowisku biznesowym nie jest wcale prosta, wymaga umiejętności interpersonalne, które możemy zdobyć właśnie dzięki CEMS. CEMS stawia przed studentem więcej wyzwań niż normalny tok studiów, ale wysiłek i ciężka praca procentują" - mówiła jedna z absolwentek SGH i CEMS Marta Wielondek, która dziś pracuje w siedzibie dużego koncernu w Zurychu.
Jak poinformował przewodniczący CEMS Paul Verhaegen, CEMS zaczyna ostatnio wychodzić poza Europę. "Na razie współpracujemy z czterema uczelniami z Kanady i z Ameryki Południowej, ale rozszerzenie CEMS na inne kontynenty będzie naszym priorytetem w najbliższych latach" - zapowiedział Verhaegen.