Warszawski Ejlat jest ostoją normalności

Wojciech Kowalczuk
opublikowano: 2001-02-09 00:00

Warszawski Ejlat jest ostoją normalności

Zlokalizowana w centrum Warszawy restauracja Ejlat zaskakuje normalnością. Zaskakuje, bo coraz rzadziej spotyka się lokale, których właściciele stawiają na tradycyjne — i smaczne — potrawy oraz klasyczny wystrój wnętrz.

Wystrój Ejlatu jest skromny. Lokal przypomina raczej kawiarnię niż restaurację. Duża sala, z niezbyt gęsto ustawionymi stolikami i barem usytuowanym w sporej niszy, na pierwszy rzut oka nie robi dobrego wrażenia. Uważny wzrok dojrzy jednak zalety lokalu — można tu spokojnie porozmawiać, bo goście zajmujący sąsiednie stoliki nie zagłuszają się nawzajem, wystrój nie rozprasza uwagi, a obsługa jest dyskretna.

Kuchnia palce lizać

Głównym plusem Ejlatu jest kuchnia. Lokal specjalizuje się w serwowaniu tradycyjnych dań kuchni żydowskiej, które powinny zadowolić zarówno jej znawców, jak i osoby szukające kulinarnego wytchnienia od tak powszechnych ostatnio owoców morza i innych specjałów kuchni śródziemnomorskiej.

Warto zamówić przystawkę — talerz izraelski. W jej skład wchodzą kawior żydowski, pikle i sałatka galicyjska. Można także spróbować placka warzywnego z łososiem i szparagami, podawanego z wyśmienitym sosem chrzanowym. Niczym nie ustępują mu bakłażany z grilla, serwowane z pomidorami i mozzarellą.

Zupy potwierdzają kunszt kucharza. Rosół z kreplach (małymi pierożkami nadziewanymi mięsem z dodatkiem czosnku) oraz barszcz wołyński są wyśmienite.

Nie doszukałam się słabych punktów także w daniach głównych. Pstrąg po tyberiacku z sosem czosnkowym — delikatny, a zarazem pikantny — doskonały. Dobry okazał się również karp smażony z kapustą, grzybami i ziemniakami. Jedynie sznyclom z indyka w cieście z mąki macowej i zapiekanymi warzywami, zabrakło akcentu, który dodałby nieco wyrazistości delikatnemu mięsu.

Porcje są olbrzymie, co przecież nie zdarza się tak często w restauracjach. Warto o tym pamiętać przy składaniu zamówienia. Desery Ejlatu warte są grzechu, a żeby je właściwie docenić, lepiej się wcześniej nie przejadać. Szczególnie polecam strudel na gorąco z lodami. W żydowskiej restauracji trzeba także spróbować chałwy — palce lizać.

Obsługa bez zarzutu

Do mocnych punktów Ejlatu można zaliczyć również obsługę. Sprawne, sympatyczne kelnerki zjawiają się, kiedy są potrzebne. Z miłym uśmiechem wytłumaczą, co kryje się za zagadkową nazwą kawa Macciato i szybko podadzą ją na stół.