Warszawskie ciepło różni PGNiG i Dalkię

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-07-30 00:00

Do końca wakacji polska PGNiG Termika i francuska Dalkia chcą ustalić, kto co robi na warszawskim rynku ciepła. Będzie trudno.

Chcą pokoju, ale jednocześnie prowadzą wyścig zbrojeń. Polska PGNiG Termika i francuska Dalkia są dalekie od zakopania toporu wojennego w Warszawie, która jest największym rynkiem ciepła w Polsce.

NAJTAŃSI: PGNiG Termika, której szefuje Andrzej Gajewski, szczyci się, że wytwarza ciepło najtaniej w Polsce. To efekt skali, czyli posiadania dużych elektrociepłowni, których wydajność jest wyższa niż w przypadku małych zakładów. [FOT. WM]
NAJTAŃSI: PGNiG Termika, której szefuje Andrzej Gajewski, szczyci się, że wytwarza ciepło najtaniej w Polsce. To efekt skali, czyli posiadania dużych elektrociepłowni, których wydajność jest wyższa niż w przypadku małych zakładów. [FOT. WM]
None
None

— Daliśmy sobie czas na rozmowy do końca wakacji. Rozważamy wiele scenariuszy — mówi Andrzej Gajewski, prezes PGNiG Termika. — Konieczny będzie kompromis — twierdził niedawno, na łamach „Rzeczpospolitej”, Jacky Lacombe, prezes Dalkii Warszawa.

Termika da taniej

Rozmowy dotyczą Ursusa, czyli zachodniej dzielnicy Warszawy, ale tylko pozornie. W istocie chodzi o kształt całego warszawskiego rynku ciepła. PGNiG Termika jest na nim jedynym wytwórcą ciepła systemowego, a Dalkia — jedynym operatorem stołecznej sieci ciepłowniczej. Na razie. W Ursusie Dalkia chce bowiem wybudować swój pierwszy w Warszawie blok wytwórczy. Ma być opalany gazem i mieć moc 107 MW energii elektrycznej i 85 MW ciepła. Zalety pomysłu — blok zastąpi przestarzałą elektrociepłownię węglową pracującą w centrum Ursusa. Czyli będzie bardziej ekologicznie i przyjaźniej dla mieszkańców, bo blok Dalkii ma stanąć na obrzeżach dzielnicy.

Wady? Na te zwraca uwagę PGNiG Termika. Przekonuje, że nowy blok w ogóle nie jest potrzebny, bo Ursus może być zasilany przez pozostałe warszawskie elektrociepłownie, należące właśnie do Termiki. — Moc cieplna, jaką dysponują jej zakłady [około 4 600 MW — red.], w zupełności wystarcza na pokrycie obecnych i przyszłychpotrzeb Warszawy — uważa Andrzej Gajewski. Na dodatek blok Dalkii, jak przekonuje Termika, będzie oferował ciepło droższe niż to, które oferuje Termika.

— W Warszawie ciepło z sieci miejskiej, łącznie z opłatą przesyłową, kosztuje około 54 zł za 1 GJ. Mieszkańcy Ursusa, z istniejącej elektrociepłowni węglowej, dostają dziś ciepło po 63 zł/ GJ, a z lokalnych kotłowni Dalkii — aż po 105 zł/GJ. Należy się więc spodziewać, że cena ciepła z nowego bloku Dalkii wyniesie około 72 zł, a razem z opłatą przesyłową przekroczy 100 zł. Nasza oferta byłaby dla mieszkańców Ursusa bardziej opłacalna — zauważa Andrzej Gajewski.

Problem w tym, że sieć ciepłownicza w Ursusie na razie nie jest połączona z resztą miasta. Dalkia, która odpowiada za sieć, zadeklarowała (m.in. na łamach „PB”), że zrobi to dopiero wtedy, gdy gotowy będzie jej własny blok. Jeżeli do tego czasu firmy nie wypracują kompromisu, to będzie regularna wojna.

Dalkia zachwieje rynkiem

— Nasze firmy czeka wtedy walka prawna w Urzędzie Regulacji Energetyki, i o taryfy, i o pierwszeństwo w dostępie do sieci. A na końcu zapłacą za to mieszkańcy, bo czeka ich wzrost ceny ciepła. Porozumienie jest lepsze dla wszystkich — uważa Andrzej Gajewski. Szef Termiki uważa, że Dalkia — kontrolując warszawską sieć — będzie preferować przesył ciepła z własnego bloku. Mimo że zgodnie z prawem pierwszeństwo w sieci powinno mieć ciepło tańsze, czyli prawdopodobnie to z zakładów Termiki.

Zimą będzie to w skali miasta mniej dotkliwe, bo popyt na ciepło i tak jest ogromny,ale latem, kiedy rynek ciepła ogranicza się do podgrzewania wody, blok Dalkii może — wg szacunków Termiki — zająć jedną trzecią rynku. W konsekwencji zaszkodzi to finansom Termiki, która — poza utrzymaniem majątku pracującego w kogeneracji — musi utrzymać nierentowne zakłady szczytowe na Woli i w Kawęczynie oraz kotły szczytowe na Siekierkach i Żeraniu. Są one niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego miasta, np. na wypadek srogiej zimy.

— W pewnym sensie jesteśmy jak duży i sprawny pociąg, któremu na drodze staje wywrotka, w dodatku używana — zauważa Andrzej Gajewski (nawiązując do tego, że Dalkia w swoim bloku zamierza zamontować używane turbinę gazową i kocioł pochodzący z czeskiej elektrociepłowni należącej do grupy Dalkia).

Są propozycje

PGNiG Termika ma więc kilka propozycji. — Rozmawiamy m.in. o udziale Dalkii w kosztach utrzymania naszych kotłów szczytowych. Rozmawiamy też o naszym udziale kapitałowym w inwestycjach w rozwój sieci przez Dalkię — mówi Andrzej Gajewski. Podejście Dalkii, przynajmniej oficjalnie, pozostaje jednak twarde.

— Nie mamy zamiaru rezygnować z naszej inwestycji w Ursusie. To projekt pragmatyczny, bez istotnego wpływu na taryfy za ciepło. Szukamy przy tym rozwiązań technicznych, które umożliwią, dzięki m.in. naszemu projektowi w Ursusie, całkowicie zrezygnować z części bloków szczytowych — zauważa Jacky Lacombe. Pola do porozumienia na razie nie widać.

Wrocławskie spory

Konflikt pomiędzy PGNiG Termiką i Dalkią jest odzwierciedleniem takiego samego sporu toczonego we Wrocławiu przez wytwórczą Kogenerację, kontrolowaną przez francuski EdF, oraz fiński Fortum, który ma sieć przesyłową. Pierwsza myśli o budowie sieci, drugi — własnego zakładu wytwórczego. Konflikt tli się od kilku lat, a rozwiązania na razie nie widać.