STEFAN KEITEL – CIO
dyrektor zarządzający Credit Suisse Asset Management
Ci, którzy kupili akcje banków w maju 2007 r., mają problem: Deutsche Bank odnotowywał wówczas szczytowe wartości (prawie 118 EUR), a dziś jego akcje nie są warte nawet jednej czwartej tej kwoty. Pozostałe europejskie i amerykańskie firmy nie mają się lepiej. Podczas gdy inne gałęzie gospodarki znacznie się umocniły, akcje instytucji finansowych należą do przegranych.
Ożywienie, po szoku związanym z upadkiem Lehman Brothers, nie było trwałe. Kolejne zniżki przyniósł zaostrzający się kryzys zadłużenia w strefie euro, który jest porównywany z bankructwem Lehmana. Tylko od początku 2011 r. obniżka akcji banków wyniosła średnio 30 proc. W centrum uwagi na całym świecie znajdują się spowolnienia gospodarcze, rosnące ryzyko recesji, a także eskalacja kryzysu europejskiego zadłużenia. Dotyczy to w szczególności francuskich banków i ich wysokiego poziomu ekspozycji na problemy w Grecji.
Wynikiem tego jest wysoki koszt ubezpieczenia ryzyka kredytowego – w bankach, takich jak BNP Paribas, Societe Generale, Santander, BBVA, Bank of America czy Morgan Stanley, spread CDS wynosi ponad 300 pkt baz. Agencja ratingowa Moody’s obniżyła wiarygodność kredytową banków francuskich i amerykańskich Wells Fargo, Citigroup i Bank of America, czym wzbudziła jeszcze więcej obaw. Do tego niskie stopy procentowe w Europie i USA mają wpływ na marże odsetkowe banków, a przez to na ich rentowność.
Credit Suisse traktowało ten sektor zachowawczo i przez dłuższy czas przypisywało mniej istotne znaczenie. Planujemy jednak skupić większą uwagę na możliwościach w sektorze finansowym, ponieważ dostrzegamy pozytywne sygnały, a sytuacja znacznie się różni od kryzysu na rynkach finansowych z lat 2008 i 2009.
Większość instytucji wykazuje się teraz wystarczająco dużą ilością własnych płynnych środków, co w przeszłości nie miało miejsca. Ponadto większość banków oraz firm ubezpieczeniowych istotnie ograniczyła wydatki, oczyściła portfel oraz przynajmniej częściowo zbyła toksyczne aktywa. Oczywiście instytucje te muszą kontynuować proces redukcji zadłużenia. O ile gospodarka nie wpadnie w głęboką i długotrwałą recesję, portfele kredytowe większości instytucji nie będą już stanowić zbyt dużego ryzyka.
Wiele znaczących firm w sektorze finansowym zostało już ocenionych według najczarniejszego scenariusza, dlatego nie można dłużej lekceważyć ich bieżącej wyceny. Oczywiście nadal istnieje wiele zagrożeń: wyżej wymienione powiązane ze strefą euro i ponowne zaostrzenie sytuacji na rynku międzybankowym — banki komercyjne z powodu utraty zaufania znacznie ograniczyły wzajemne gwarantowanie płynności i raczej wolą na znacznie gorszych warunkach lokować pieniądze w ECB. Poza tym w Europie zaczęto zaostrzać regulacje.
Jednak niektóre dobrze zarządzane banki i towarzystwa ubezpieczeniowe o silnej bazie kapitałowej oraz zmniejszonym profilu ryzyka wyceniane są znacznie poniżej wartości księgowej. Inwestycja w spółki sektora finansowego zaczyna być coraz bardziej atrakcyjna, zwłaszcza ze względu na zdyskontowanie w cenach wymienionych negatywnych aspektów. W krótkim okresie należy jednak nadal spodziewać się bardzo dużej zmienności, a selektywne podejście jest koniecznością, biorąc pod uwagę poziom ryzyka niektórych banków.