Warto pochylić się nad małym długiem

opublikowano: 12-06-2015, 00:00

Zarządzanie wierzytelnościami: Przedsiębiorcy mogą już samodzielnie windykować nawet najmniejsze długi za pośrednictwem platformy internetowej

Niezapłacone faktury to nie tylko dziesiątki, setki czy miliony złotych, ale także wiele bardzo drobnych kwot, które w sumie dają znaczący dług, jednak nawet pojedynczo mogą być problemem szczególnie dla najmniejszych przedsiębiorców. Niełatwo je odzyskać, ponieważ często należności rzędu kilkudziesięciu czy nawet kilkuset złotych zwyczajnie nie opłaca się windykować.

— Dajemy małym firmom możliwość odzyskiwania tanim kosztem długów, których nie opłaca się windykować większym windykatorom czy kancelariom — mówi Marcin Setlak, współwłaściciel platformy windykacyjnej Vindicat.pl.
Zobacz więcej

MAŁY DŁUG, TANIA WINDYKACJA:

— Dajemy małym firmom możliwość odzyskiwania tanim kosztem długów, których nie opłaca się windykować większym windykatorom czy kancelariom — mówi Marcin Setlak, współwłaściciel platformy windykacyjnej Vindicat.pl. ARC

Małe długi tanim kosztem

Jednak przedsiębiorcy z sektora MSP mogą dzisiaj odzyskiwać nawet najmniejsze kwoty. Taką możliwość daje Vindicat.pl, platforma internetowa stworzona przez Marcina Setlaka i Mateusza Jakóbiaka.

— Za jej pośrednictwem dajemy firmom możliwość odzyskiwania tanim kosztem długów, których nie opłaca się windykować większym windykatorom czy kancelariom — mówi Marcin Setlak.

Jego zdaniem, firmy mogą walczyć nawet o kilkadziesiąt złotych, przy tym robią to całkowicie samodzielnie i online. Wystarczy zarejestrować się w serwisie, podać informacje dotyczące roszczenia, a system podsunie konkretny scenariusz postępowania i niezbędne terminy.

— Będzie podpowiadał, co i kiedy należy zrobić, wygeneruje też konkretne dokumenty i pisma, na przykład wezwanie do zapłaty czy pozew o zapłatę — mówi Marcin Setlak.

Przy tym do dłużnika dotrze dokument podpisany przez wierzyciela, ale sugerujący, że sprawą zajmuje się profesjonalna firma windykacyjna. Ponadto Vindicat.pl jest wyposażony w moduł giełdy długów, dzięki czemu dłużnik, który nie zastosuje się do wezwania, zostanie umieszczony na giełdzie, a jego dane trafią do publicznej wiadomości. Za pośrednictwem serwisu można także m.in. negocjować z dłużnikiem warunki spłaty zobowiązania.

— Dłużnik zostaje zaproszony do takich negocjacji i wspólnie z wierzycielem online mogą proponować warunki spłaty. Jak dojdą do porozumienia, to system wygeneruje umowę ugody — mówi Marcin Setlak. Jeśli pomimo wezwań dłużnik nie ureguluje należności, za pośrednictwem Vindicat.pl można wysłać mu informację, że wierzyciel złożył pozew, ale jest jeszcze szansa na jego wycofanie.

Konkurencja milczy

Odzyskiwanie długów za pośrednictwem Vindicat.pl to koszt rzędu od 20 do 120 zł. — Przy tym górna granica dotyczy wyłącznie spraw, które trafiają do sądu i komornika. Do tego doliczyć trzeba jeszcze koszt złożenia pozwu — tłumaczy Marcin Setlak. Od niedawna firma proponuje także model rozliczeniowy w formie ryczałtu.

Najtańszy abonament wynosi 49 zł miesięcznie. To opcja dla firm, które mają dużo więcej drobnych długów do odzyskania. Ryczałt opłaca się przy prowadzeniu więcej niż 10 spraw. Platforma Vindicat. pl funkcjonuje od grudnia ubiegłego roku.

Do tej pory skorzystało z niej kilkuset klientów. Najczęściej odzyskiwane kwoty mają wartość od 100 do kilkuset złotych. Nie jest to jedyny tego typu portal na rynku. Bardzo podobnie działa uruchomiony w 2013 r. Malydlug. pl. Nieprzypadkowo jednak, ponieważ to właśnie jego twórca, Mateusz Jakóbiak, jest również współtwórcą Vindicat.pl.

— Wbrew pozorom portale różnią się jednak znacząco, choćby tym, że Vindicat.pl generuje scenariusze działań. W przypadku Malegodlugu.pl jest jedynie możliwość kierowania klienta krok po kroku, system nie przypomina o kolejnych etapach i nie pilnuje terminów — tłumaczy Marcin Setlak.

Z samym Malymdlugiem.pl nie udało nam się skontaktować — ani e-mail, ani telefon nie odpowiada. Wiadomo jednak, że firma niedawno zmieniła właściciela. Na jej stronie internetowej widnieje informacja, że portal dla swoich klientów odzyskał 712 407 zł. Rozwiązał tym samym 3153 spraw. Jak na prawie 3 lata działalności, to jednak niewiele. O możliwości samodzielnej windykacji online informuje też Windygo.pl, ale również z tą firmą nie sposób nawiązać kontaktu.

Co na to windykatorzy?

Eksperci z branży windykacyjnej zauważają pojawianie się na rynku narzędzi umożliwiających odzyskiwanie należności. — W ostatnim czasie pojawiło się wiele narzędzi wspomagających przedsiębiorców w odzyskiwaniu pieniędzy od dłużników — mówi Piotr Badowski, prezes firmy Euleo i prezes Polskiego Związku Windykacji (PZW).

Jego zdaniem, jednak, warto wybrać taki system, który umożliwi kompleksową obsługę finansów w przedsiębiorstwie. Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na możliwość integracji tego systemu z programem finansowo-księgowym, z którego korzysta firma, oraz możliwość automatyzacji najbardziej czasochłonnych działań i procesów.

Przedstawiciele rynku przyznają jednak, że nie każdy dług opłaca się windykować. — W praktyce wysokość prowizji firm windykacyjnych waha się pomiędzy kilka a kilkadziesiąt proc. wartości długu — mówi Joanna Zawadzka, dyrektor Departamentu Sprzedaży Usług Windykacyjnych w Kaczmarski Inkasso.

Jej zdaniem, to zależy m.in. od tego, ile czasu upłynęło od terminu zapłaty, oraz całościowej wartości windykowanych faktur, która im jest wyższa, tym mniejsza prowizja.

Natomiast zdaniem Macieja Jasińskiego, dyrektora działu windykacji w Coface, wiele zależy też od tego, czy mamy do czynienia z masowymi długami B2C, gdzie proces windykacyjny jest zautomatyzowany i opłaca się odzyskiwać nawet niewielkie kwoty rzędu 50- 100 zł, czy z długami B2B, gdzie koszty rozkładają się inaczej, bo proces jest dużo bardziej skomplikowany i potrzeba tu więcej działań, które często są niestandardowe.

— Dlatego firmy windykacyjne raczej niechętnie przyjmują wierzytelności mniejsze niż 100-200 zł — mówi Maciej Jasiński.

To pomimo że, jak przekonuje wielu windykatorów, koszty windykacji są dzisiaj mniej istotne, bo może je regulować dłużnik, a nie wierzyciel.

— Takie założenie leżało u podstaw zapisów ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, jaka weszła w życie w kwietniu 2013 r. Według ustawy, to dłużnik może zostać obciążony kosztami, jakie wierzyciel musiał ponieść w związku z procesem odzyskiwania należności, w tym wynagrodzeniem dla firmy windykacyjnej — przekonuje Joanna Zawadzka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu