Warto podpytać firmy, które już mają certyfikat

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2004-10-19 00:00

Najpierw metoda działania, następnie marka jednostki, a dopiero na końcu cena usługi — taka powinna być kolejność kryteriów wyboru.

Przed certyfikowaniem firma nie ma prawie żadnej wiedzy jak przebiega rzeczywiście audyt certyfikacyjny. Konsultant jakości pomagający firmie powinien doradzić w wyborze certyfikatora. Jednak istnieje zagrożenie, że nie będzie obiektywny i podsunie jednostkę, z którą ma zawartą umowę, a to narusza podstawowe zasady audytu — bezstronności i etyki.

Na świecie działa ponad 200 jednostek certyfikujących, ale do znaczących można zaliczyć około 25. Kryteria oceny jednostki są bardzo zróżnicowane — przynależność do prestiżowej organizacji, liczba uzyskanych akredytacji czy lista referencyjna.

— Skutecznym, ale rzadko stosowanym posunięciem jest zasięganie opinii na temat jednostki wśród firm, które już korzystały z jej usług. Ocenią one obiektywnie jej możliwości i pracę — informuje Tomasz Krawczyk.

Przemyślany wybór

Dla kierownictwa firmy priorytetem jest zdobycie dowodu zgodności z wymaganiami określonego standardu. Praktycznie nie ma znaczenia, kto będzie certyfikować ich system, istotne aby była to firma znana, ale i niezbyt kosztowna.

— Wybierając jednostkę certyfikującą należy brać pod uwagę cele krótkoterminowe (otrzymanie certyfikatu), a także długoterminowe (strategie, rozwój i doskonalenie w zarządzaniu) — zaleca Anna Jasik, dyrektor marketingu w Kema Quality Polska.

Przemyślany wybór jednostki certyfikującej już na etapie planowania wdrożenia systemu zarządzania pozwala w pełni wykorzystać potencjał wybranego certyfikatora. Nie należy zlecać certyfikacji jednostce wybranej w ostatniej chwili.

— Błędem może być sugerowanie się liczbami i statystykami, jakie podsuwa jednostka. Duża liczba wydanych certyfikatów wcale nie musi świadczyć o jej solidności — mówi Tomasz Krawczyk.

Sprawdzony wybór

Jednym z kryteriów wyboru jednostki może być eksport. Rodzimymi jednostkami interesują się przede wszystkim przedsiębiorcy działający tylko na polskim rynku. Firmy operujące za granicą raczej skłaniają się ku jednostkom międzynarodowym. A ponieważ spora liczba polskich producentów szuka odbiorców na rynku niemieckim, popularni są certyfikatorzy z tego kraju. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku przedsiębiorstw zamierzających eksportować na przykład do Wielkiej Brytanii. Większość z nich wybiera angielskie jednostki, jak LRQA czy BSI. Wśród holenderskich odbiorców największym zaufaniem cieszą się certyfikaty wydawane przez wywodzącą się z tego kraju Kema Quality, a w krajach skandynawskich — świadectwa Det Norske Veritas.

— Lepiej korzystać z usług jednostek, których marka jest rozpoznawalna na rynku docelowym klienta. Co z tego, że jednostka jest potentatem na polskim rynku, skoro w Europie jest nieznana — przekonuje Tomasz Krawczyk.

Duże znaczenie mają wcześniejsze doświadczenia audytora w określonej branży. Na przykład LRQA kojarzony jest z certyfikacją firm sektora spożywczego, morskiego oraz służby zdrowia, a RW TüV z przemysłem metalowym, budownictwem i motoryzacją.