Warto rozważyć zakup polisy we wspólnocie

Towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych mogą być dobrą alternatywą dla rozwiązań komercyjnych

Komercyjni ubezpieczyciele to niejedyna opcja dla przedsiębiorców, którzy chcą kupić polisę. Mało kto zdaje sobie sprawę, że na rynku działają także towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych (TUW). Czym się charakteryzują i czy warto skorzystać z ich oferty?

INNE PODEJŚCIE:
Zobacz więcej

INNE PODEJŚCIE:

— To, że klient ubezpieczeń wzajemnych ubezpiecza się u siebie, owocuje lepszą dbałością o ubezpieczone mienie — uważa Rafał Kiliński, prezes TUW PZUW. Fot. ARC

Idea stara jak świat

W uproszczeniu TUW-y działają w formie zbliżonej do spółdzielni. Ubezpieczeni są jednocześnie ich członkami. Jeżeli składka w danym okresie ubezpieczeniowym okaże się wyższa niż poniesione straty, to TUW odnotuje nadwyżkę, która może zostać rozdzielona między członków. Natomiast w przypadku większych strat będą oni zobowiązani do odpowiedniej dopłaty.

— Umowa ubezpieczenia wzajemnego nie przenosi więc w pełni ryzyka na towarzystwo, lecz zostaje ono zatrzymane na poziomie wspólnoty ubezpieczeniowej, co stanowi podstawę do częściowych zwrotów składek bądź konieczność dopłat. Tym samym polisa wzajemna łączy w sobie cechy ubezpieczenia — czyli pozwala na przeniesienie ryzyka z jednostki na wspólnotę — oraz samoubezpieczenia, powodując częściowe jego zatrzymanie na członku TUW-u — mówi Piotr Dzikiewicz, prezes TUW Cuprum.

Podobna działalność to nie nowość. Już w czasach starożytnych pojawiały się przypadki zrzeszania się podmiotów w celu wspólnego ponoszenia ryzyka. W Polsce pierwsze TUW-y pojawiły się w XVI wieku i działały nieprzerwanie do pierwszych lat po II wojnie światowej, kiedy to PRL całkowicie wytrzebił ubezpieczycieli wzajemnych.

— Przed wojną aż 65 proc. składki ubezpieczeniowej w naszym kraju trafiało do ówczesnych TUW-ów. W wielu państwach Europy Zachodniej, Stanach Zjednoczonych czy też Japonii ubezpieczyciele wzajemni mają udział w rynku na poziomie od 40 do 60 proc. — mówi Rafał Kiliński, prezes TUW PZUW.

Co ciekawe, dzisiejszy PZU do 1953 r. działało jako PZUW (Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych). Jednak na podstawie ustawy z 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych, został przekształcony w Państwowy Zakład Ubezpieczeń (PZU). W ten sposób ubezpieczenia wzajemne na wiele lat zniknęły z polskiego rynku. Dopiero po 1990 r., w czasie transformacji gospodarczej, wzajemność w ubezpieczeniach zaczęła się w Polsce ponownie odradzać. Obecnie mamy na rynku 9 ubezpieczycieli wzajemnych, których udział w składce rynku ubezpieczeń majątkowych wynosi niecałe 6,5 proc.

Obawa przed dopłatami

Zdaniem Rafała Kilińskiego, prezesa TUW PZUW, odradzanie się ubezpieczeń wzajemnych odbywa się powoli, ponieważ po wojnie, razem z TUW-ami, zniknęła także operacyjna wiedza o formie polis wzajemnych— z uwagi na lukę pokoleniową w środowisku ubezpieczeniowym.

— Dzisiaj firmy obawiają się tego modelu — z zupełnie nieuzasadnionych powodów. Okazuje się na przykład, że 90 proc. zapytanych przez nas spółek sądzi, że podmioty będące członkami ubezpieczeń wzajemnych w przypadku dużej szkody mogą partycypować w jej kosztach aż do wysokości poniesionych strat. To nieprawda. Każdy TUW ma swój statut, w którym jest informacja o potencjalnej maksymalnej dopłacie. W naszym przypadku wynosi ona najwyżej 50 proc. — i to w odniesieniu do składki przypisanej za rozpatrywany rok z danej grupy ubezpieczeń, a nie do szkody — tłumaczy Rafał Kiliński.

Jeżeli firma płaci za polisę np. 2 mln zł składki rocznie, z czego 1 mln zł za ubezpieczenie od żywiołów, a poniesie szkodę w wysokości 50 mln zł w wyniku pożaru, to dopłaci maksymalnie 500 tys. zł.

— W Polsce to jeszcze mało popularna forma zawierania ubezpieczeń, m.in. dlatego, że mamy z nią względnie mało doświadczeń, a ponadto panuje niepewność co do ewentualnej dopłaty składki w przypadku szkodowości innych podmiotów należących do danego TUW — uważa Agnieszka Michałowska, dyrektor z Marsh Polska.

TUW PZUW otrzymał licencję w listopadzie 2015 r., działalność operacyjną podjął od 2016 r. i w przeciwieństwie do większości obecnych na rynku TUW-ów skupia się głównie na strategicznych korporacjach, szpitalach i samorządach.

— Większość TUW-ów powstałych po latach 90. skupiło się na kliencie masowym oraz małej i średniej przedsiębiorczości.My chcemy odtworzyć wzajemność w ubezpieczeniach korporacyjnych, bo tam osiągane korzyści są bardziej namacalne — tłumaczy Rafał Kiliński.

Już w pierwszym roku działalności TUW PZUW odnotował 137 mln zł przypisu składki i 14 tys. zł nadwyżki. W 2017 r. nadwyżka jest na poziomie 2,3 mln zł.

Potencjał

Generalnie TUW-y rosły w ubiegłym roku szybciej niż komercyjni ubezpieczyciele — 29 proc. w porównaniu z 17 proc. W tym roku może być jeszcze lepiej, szczególnie że niektóre firmy powstały niedawno (TUW PZUW, Polski Gaz TUW), a inne — po licznych perturbacjach — wracają na właściwe tory. Dobrym przykładem jest TUW TUZ, który długo miał trudności z utrzymaniem rentowności portfela, prawidłową obsługą likwidacji szkód i braki kadrowe. KNF opracowała dla niego plan naprawczy, właściciel dokapitalizował spółkę w 2016 r. i firma pod wodzą nowego prezesa, Piotra Zadrożnego, zaczęła wychodzić na prostą.

— W tamtym roku byliśmy na minusie — zgodnie z planem restrukturyzacji — ale w tym roku odnotujemy już zysk — mówi Piotr Zadrożny.

Firma zlikwidowała większość oddziałów, przenosząc obsługę klientów do centrali, pozyskała fachowców z rynku i usprawniła procesy likwidacji szkód. Stworzyła też dla siebie nowy kierunek rozwoju, który ma ją wyróżnić na rynku.

— Skupimy się na oferowaniu specjalistycznych produktów dla wąskich grup. Przykładem jest ubezpieczenie OC pośrednikakredytowego i agenta ubezpieczeniowego. Zauważyliśmy duże zapotrzebowanie na tego typu oferty. Komercyjnym ubezpieczycielom nie opłaca się skupiać na tak małych grupach — mówi Piotr Zadrożny.

Wyzwaniem dla firmy jest kompleksowy pakiet dla MSP.

— Najpierw musimy zacząć zarabiać, żeby wprowadzić podobny produkt. Na tym rynku panuje duża konkurencja, pakiety dla MSP są niskomarżowe, dlatego trudno konkurować TUW-om z ich cenami — tłumaczy Piotr Zadrożny.

Generalnie towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych były tworzone głównie przez korporacje. Na przykład TUW Cuprum założyły w 1994 r. spółki z grupy KGHM Polska Miedź. Pierwszymi członkami były podmioty tej grupy, lokalni przedsiębiorcy oraz odbiorcy i kooperanci Polskiej Miedzi. Swój TUW, działający od końca 2016 r., ma także Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo — to Polski Gaz TUW. Natomiast Pocztowe Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych (PTUW) powstało w 2003 r., rozpoczynając działalność od ubezpieczenia majątku Poczty Polskiej. Dzisiaj oferuje polisy dla klientów indywidualnych i przedsiębiorców.

Wady i zalety

Ubezpieczenie w TUW-ie może być interesującą opcją dla firm z kilku powodów. Charakteryzują się one większymi więziami między członkami, dlatego w takim przypadku trudniej o nadużycia.

— Ponadto jeżeli członek TUW-u jest jego klientem, to ubezpiecza się u siebie, w ramach tzw. Związku Wzajemności Członkowskiej (ZWC). A to powoduje zupełnie inne podejście do posiadanej polisy i do dbałości o ubezpieczone mienie. Członkowie towarzystw ubezpieczeń wzajemnych doskonale wiedzą, że w zależności od poziomu szkodowości w danym roku mogą zyskać zwrot części składki na koniec okresu ubezpieczenia albo dopłacić do niej — tłumaczy Rafał Kiliński.

Jego zdaniem, najbardziej popularny model rozliczenia z członkami TUW-u polegana tym, że dostają oni zwrot kwoty w części proporcjonalnej do wpłaconej przez nich składki w ramach danego ZWC. Jeżeli np. jedna firma kontrybuuje w zakresie 2 proc. składki danej wspólnoty, to może liczyć na 2-procentowy udział w nadwyżce. Niewielkie nadwyżki finansowe zwykle zalicza się do kapitału rezerwowego. Takie działanie leży również w interesie członków towarzystwa, ponieważ im poziom kapitału jest wyższy, tym lepsze wskaźniki bezpieczeństwa kapitałowego i mniejsza potrzeba reasekuracji.

Inna korzyść z bycia członkiem TUW-u — jest on inaczej traktowany na etapie wyceny ryzyka ubezpieczeniowego.

— Z zasady wzajemności wynika, że pewnym ryzykiem można podzielić się z członkami. Dzięki temu staje się ono łatwiej ubezpieczalne niż w firmach stricte komercyjnych. Ubezpieczyciel komercyjny zawsze zakłada najgorsze scenariusze ryzyka ubezpieczeniowego i według tego kwotuje składki. A to oznacza, że jest z założenia drożej — mówi Rafał Kiliński.

Wadą jest ryzyko dopłaty. Komercyjni ubezpieczyciele mają też przewagę w postaci większego kapitału, a co za tym idzie — wyższej stabilności finansowej.

Przy tym ubezpieczenia wzajemne w przypadku małych i średnich firm mogą być korzystne, jeżeli zbierze się duża grupa takich podmiotów — i będą one jednorodne pod względem ryzyka.

— Zbyt mała liczba podmiotów uczestniczących w umowie może powodować duże fluktuacje składki ubezpieczeniowej, wciąż adekwatnej do ponoszonego ryzyka, jednak okresowo mogącej przekraczać jej oczekiwaną wysokość. W szczególności różny poziom ryzyka ubezpieczeniowego wymaga akceptacji takiej sytuacji przez podmioty mniej i bardziej ryzykowne. Oczywiście wraz ze wzrostem liczebności podmiotów oraz ich jednorodności model ubezpieczeń wzajemnych staje się coraz bardziej intuicyjny i użyteczny — tłumaczy Mariusz Zagajewski, dyrektor departamentu ubezpieczeń w PTUW.

6,5 proc. Tyle wynosi udział ubezpieczycieli wzajemnych w składce rynku ubezpieczeń majątkowych.

Weź udział w konferencji "Ustawa o dystrybucji ubezpieczeń w praktyce", 16-17 maja 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Warto rozważyć zakup polisy we wspólnocie