Warto się męczyć z unijną biurokracją

Jacek Kowalczyk
07-04-2011, 00:00

Szef największej organizacji biznesowej w UE zachęca Polskę do przyjęcia euro. I zapewnia, że przetrwa ona kryzys.

Bzdurne przepisy to niska cena za dostęp do wspólnego rynku – twierdzi Philippe de Buck, sekretarz generalny Business Europe

Szef największej organizacji biznesowej w UE zachęca Polskę do przyjęcia euro. I zapewnia, że przetrwa ona kryzys.

Unijna biurokracja jest zmorą polskich przedsiębiorców. Zgodnie przepisami UE, "drób w klatkach ma stać pazurami do przodu", a w toaletach między sedesem a drzwiami do kabiny musi być 80 cm "przestrzeni operacyjnej". Unia orzekła niedawno także, że ślimak winniczek to ryba śródlądowa, a w szpitalach kafelki muszą dochodzić do poziomu 205 cm od podłogi. Brukselscy urzędnicy w pocie czoła opracowali niedawno także wielostronicowe instrukcje obsługi kaloszy i drabin.

Philippe de Buck, sekretarz generalny Business Europe, największej organizacji biznesowej w Europie, przekonuje jednak, że zmaganie się z tą biurokracją to koszt, który warto ponieść.

Walka z nadgorliwością

— Unia Europejska jest potężnym źródłem biurokracji. Szacujemy, że 60-70 proc. przepisów, których musi przestrzegać firma, pochodzi dziś z prawa unijnego. Z tą biurokracją trzeba walczyć, i to jest zadanie Business Europe — mówi Philippe de Buck.

Przekonuje polskich przedsiębiorców i polityków do wywierania presji na unijnych parlamentarzystów, by regulacji było jak najmniej i by przepisy były mądrzejsze.

— Politycy w Parlamencie Europejskim uwielbiają debatować i nakładać przepisy na wszystko, co się da. Trzeba uświadamiać im, by za każdym razem zadawali sobie trzy pytania: czy przepis jest absolutnie konieczny, czy nie da się go uprościć i czy nawet najmniejsza firma będzie w stanie się do niego dostosować — mówi Philippe de Buck.

Jego zdaniem, polskie firmy nieporównywalnie więcej na przynależności do Unii Europejskiej zyskują, niż tracą. Pozostawanie poza wspólnotą, a zwłaszcza poza jej jednolitym rynkiem, byłoby strzałem w stopę.

— Od początku bardzo wspieraliśmy przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Akcesja pomogła zrestrukturyzować gospodarkę i państwo. Polskie firmy są dziś na zupełnie innym etapie rozwoju niż w momencie wstępowania o Unii — uważa szef Business Europe.

Euro to sukces

Philippe de Buck zachęca Polskę do zrobienia kolejnego kroku w integracji — wstąpienia do strefy euro. Rząd przekonuje, że Polska zamieni złotego na euro w 2015-16 r., ale rynki finansowe (w wycenach długoterminowych stóp procentowych) prognozują, że stanie się to najwcześniej w 2019 r. Szef Business Europe ma nadzieję, że sprawdzi się scenariusz rządowy.

— Strefa euro wychodzi z kryzysu, który okazał się dla niej bardzo brutalny. Mimo to jestem przekonany, że euro jest gospodarczym, społecznym, politycznym i instytucjonalnym sukcesem. Każdy nowy członek unii monetarnej, również Polska, może tylko na niej zyskać — przekonuje Philippe de Buck.

Tłumaczy, że Polska, podobnie jak wszystkie inne gospodarki europejskie, w skali światowej jest gospodarką małą, więc z założenia musi być nastawiona na eksport.

— Nie ma takiej możliwości, żeby wszystkie firmy w kraju utrzymały się tylko z popytu krajowego. Dlatego z punktu widzenia sektora przedsiębiorstw jedna waluta dla wszystkich europejskich gospodarek może mieć tylko pozytywny wpływ — uważa sekretarz generalny Business Europe.

Czy będziemy jednak mieli do czego wchodzić? Część ekonomistów ostrzega, że z powodu obecnych napięć fiskalnych strefa euro w obecnej postaci nie przetrwa najbliższych kilku lat. Philippe de Buck zapewnia, że tak się nie stanie.

— Nie będzie powrotu do dawnych walut, nie będzie strefy euro dwóch prędkości, żadne państwo nie opuści Eurolandu. Jestem tego pewien. Podzielona unia monetarna nie miałaby sensu i nikomu nie przyniosłaby niczego dobrego. Oznaczałaby dla Europy cofnięcie się w rozwoju do 1989 r. i zaprzepaszczenie ogromnego wysiłku ostatnich dwóch dekad — twierdzi Philippe de Buck.

Nie oznacza to jednak, że strefa euro nie ma nad czym pracować. Musi zrobić wszystko, żeby problemy nie powtórzyły się w przyszłości.

— Trzeba wzmocnić zasady działania Unii Europejskiej. Władze wspólnoty muszą wprowadzić sankcje dla tych państw, które nie stosują się do reguł — mówi Philippe de Buck.

Podział tortu

Federacja Business Europe, do której należy PKPP Lewiatan, uważana jest za najbardziej wpływową organizację lobbingową w Brukseli. Jej zadaniem jest reprezentowanie interesu szeroko rozumianego europejskiego biznesu. Jak można jednak reprezentować jednocześnie małą firmę z Podkarpacia i duży bank z siedzibą we Frankfurcie?

— To nie jest łatwe zadanie. Zrzeszamy 40 organizacji biznesowych z różnych krajów, skupiających firmy różnej wielkości, z różnych sektorów i na różnym etapie rozwoju. Wypracowanie jednej, wspólnej opinii bywa czasem niemożliwe. Na posiedzeniach często się kłócimy — przyznaje Philippe de Buck.

W większości przypadków udaje się jednak znaleźć wspólny mianownik i wypracować spójne stanowisko.

— Jeśli spór jest bardzo ostry i nie ma szans na jednomyślność, nasze stanowisko odnosi się do opinii większości członków. Głos mniejszości jest załącznikiem do tego stanowiska — tłumaczy szef Business Europe.

Gra toczy się o ogromną stawkę. W Brukseli zapadają dzisiaj decyzje, które będą miały potężny wpływ na polskie firmy.

— Trwają właśnie dyskusje na temat zarządzania finansowego w UE, kształtu wspólnego rynku, wyzwań związanych z energią i klimatem czy wzmacniania dostępu małych i średnich firm do kapitału. Polska powinna w tej dyskusji uczestniczyć. Obecność w Brukseli jest kluczowa — przekonuje Philippe de Buck.

Czym jest Business Europe

Konfederacja Europejskiego Biznesu Business Europe (dawniej UNICE) to organizacja założona w 1958 r. w Brukseli. Zrzesza 40 konfederacji gospodarczych z 34 krajów Europy, reprezentując interesy 20 mln małych, średnich i dużych firm. Jest największym biznesowym lobbystą przy Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim. Jedynym polskim członkiem organizacji jest Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Warto się męczyć z unijną biurokracją