Warto zadbać o premię za aktywność

MATEUSZ MORAWIECKI, prezes BZ WBK
opublikowano: 2014-06-30 00:00

KOMENTARZ PARTNERA DODATKU

Sprawą najwyższej wagi jest włączenie osób bezrobotnych do gospodarki oraz do życia społecznego. Osoby bezrobotne, a zwłaszcza będące bez pracy w dłuższym okresie są w jakiś sposób na obrzeżach życia społecznego i gospodarczego. Często są wykluczone z tego życia. Dlatego wsparcie dla bezrobotnych powinno być czymś więcej niż świadczeniem, powinno być premią za aktywność. Zamiast środków przeciwbólowych trzeba zastosować kurację w postaci ponownego włączenia jak największej liczby ludzi bez pracy w obieg społeczny i gospodarczy. Jak? Zacznijmy na przykład płacić im za aktywność, nie za to, że pozostają bez pracy. Za różną aktywność.

Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. FOT. MW
Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. FOT. MW
None
None

Można by np. podnieść świadczenie dla bezrobotnych z 800 do 1200 zł w zamian za podjęcie nauki, szkolenia, aktywnego szukania pracy lub innej społecznej aktywności. Jeśli taka osoba się uczy, stanowi większą wartość dla społeczeństwa. Bo przecież w tym czasie nie robi różnych głupot, tylko jest mobilizowana do działania. Taka osoba może nawet czytać bajki dzieciom w przedszkolach, może ukończyć kurs szybkiego pisania albo czytania, albo zrobić prawo jazdy. I nawet, jeśli niewielki procent tych osób znajdzie sobie miejsce na rynku pracy, to ze społecznego i gospodarczego punktu widzenia byłaby to ogromna wartość przy niewielkim obciążeniu budżetu.

Obecnie wydajemy 3 mld zł na zasiłki dla bezrobotnych i stanowi to około 1 procenta budżetu. Płacąc im za to, że się uczą, wydalibyśmy nieco więcej, powiedzmy 4 mld zł, ale mielibyśmy ogromne korzyści społeczne.

Najlepiej zmodyfikować też pojęcie „absolwenta na rynku pracy”. Na rynku pracy młody człowiek powinien się bowiem poruszać zanim jeszcze będzie absolwentem. I warto przyjąć systemowe rozwiązania w tej kwestii: programy staży i praktyk, również płatnych, specjalne stypendia od firm, współpłacenie pracodawcy i państwa w szczególnych przypadkach.

Obok pracy jednym z kluczowych problemów jest demografia. Jak wskazuje zjawisko swoistej emigracji prenatalnej Polki rodzą dzieci tam gdzie mają zapewnione pewne zaspokojenie potrzeb socjalnych, a po drugie — tam gdzie jest praca dla rodziców lub przynajmniej dla jednego z nich. W tym kontekście podstawowym problemem jest też kwestia mieszkań. I to bardziej nawet dostępności (i cen) mieszkań na wynajem, niż własnych lokali na kredyt hipoteczny. Bo te ostatnie za mocno przywiązują daną rodzinę do jednego miejsca w czasie, kiedy duża mobilność zwiększa szanse na rynku pracy. Naszą szansą jest też większe otwarcie się na imigrację zza wschodniej granicy.