Wartość Softbanku wzrośnie trzykrotnie

Mariusz Zielke
15-09-2003, 00:00

Softbank podniesie się z kolan, zdobędzie kolejne lukratywne kontrakty. Udowodni też, że poradzi sobie nie tylko w Polsce.

To deklaracje Aleksandra Lesza, prezesa spółki.

,,Puls Biznesu”: Softbank jest faworytem kolejnego wielkiego przetargu. Jak to się dzieje, że po kiepskich ostatnich dwóch latach firma zdobywa największe przetargi IT?

Aleksander Lesz, prezes Softbanku: Ubiegły rok był gorszy, ale cały czas pracowaliśmy na to, co się dzieje dzisiaj. Jeśli chodzi o przetarg na Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców (CEPiK), od początku byliśmy zainteresowani tym projektem. Startowaliśmy przecież w poprzednim, unieważnionym przetargu. Podobnie zresztą jak w PKO BP.

Jednak szczęście zaczęło się do was uśmiechać dopiero po tym, jak Prokom zaczął w was inwestować. Na ile są to sukcesy Softbanku, a na ile zasługa gdyńskiego integratora?

Dla klienta, jakim jest bank PKO BP, możliwość zaangażowania zasobów dwóch takich firm jest lepsza niż jednej. To daje mu więcej pewności, że projekt się powiedzie. Poprzeczka w CEPiK była bardzo wysoko zawieszona chociażby dlatego, że MSWiA dużą wagę przywiązuje do kondycji finansowej oferentów.

Zaskakujące jest jednak to, że Prokom i Softbank startują w tym wyścigu osobno. A rozbieżności w waszych ofertach cenowych są bardzo duże...

To prawda. Obie oferty były przygotowywane zupełnie oddzielnie, co nie zamyka drogi do korzystania ze wspólnych zasobów w trakcie realizacji projektu. Nie mam pojęcia, jakie ceny na CEPiK dali konkurenci, ale o ile wiem, to IBM złożył ofertę, a nie Prokom. Wiele wskazuje na to, że IBM jest po prostu droższy od krajowych integratorów.

Nikt się nie spodziewał, że na CEPiK można zaproponować tak niską cenę. Nawet budżet MSWiA jest dużo wyższy. Czy zarobicie na tym projekcie, jeśli wygracie?

Gwarantuję, że skończyliśmy z projektami, na których nie zarabialiśmy. Są dwie technologie podchodzenia do przetargu. Pierwsza — firmy dowiadują się, jaki jest budżet i dają ofertę lekko poniżej oczekiwań. Drugie podejście to szukanie odpowiedniego produktu i stworzenie racjonalnej oferty bez patrzenia na to, ile klient chce wydać. I tak właśnie podeszliśmy do CEPiK. Są takie projekty, które można wykonać poniżej zakładanych przez klientów kosztów.

Face Technologies, partner Softbanku, jest dość egzotyczny. Czy afrykańskie doświadczenia nie będą zbyt kruche?

Ten system ma wdrożenia w dziewięciu krajach, m.in. w RPA i Egipcie. Holding z RPA zatrudnia 3,5 tys. osób. Ma gotowy produkt spełniający procedury Unii Europejskiej, dzięki czemu nie musimy go tworzyć od początku. Zresztą pasuje on dobrze do polskiego rynku, bo w Afryce też tworzono CEPiK od początku. Poza tym Face Technologies chce wejść z tym produktem na rynek europejski i będzie działać na nim przez Softbank. Dlatego też dostaliśmy preferencyjne ceny, aby można było mieć pierwsze wdrożenie w Polsce i mieć pierwsze referencje na Starym Kontynencie. Mamy umowę na wyłączność. Będziemy starali się sprzedać ten produkt także w innych krajach.

Np. w Czechach? Prokom przejął tam przecież głównego integratora.

Rozmawiamy z Prokomem o wsparciu firmy, którą kupił w Czechach, w zakresie bankowości.

Analitycy spodziewali się, że Softbank w grupie Prokomu będzie zajmował się głównie bankami...

Softbank uzyskuje 65 proc. przychodów z bankowości i będzie się koncentrował na tym rynku. Jednak w przypadku CEPiK jest to bardzo zbliżony projekt do tych, które realizujemy w bankowości: centralna baza danych, przetwarzanie dużej liczby informacji.

W momencie inwestycji Prokomu Softbank przeprowadzał restrukturyzację. Czy ona jest już zakończona?

Sprzedaliśmy udziały we wszystkich spółkach spoza podstawowego biznesu (poza Mediabankiem). W samym 2003 r. zmniejszyliśmy tzw. koszty ogólnego zarządu, czyli administracyjne, o ponad 20 proc. Chcemy zakończyć restrukturyzację w grudniu 2003 r. informując rynek o nowej strategii.

Co się w niej znajdzie?

Pokaże, na jakich produktach i rynkach będziemy się koncentrować. I będzie uzupełniać się ze strategią Prokomu.

Czy w strategii Softbank poda prognozy finansowe?

W strategii będą prognozy, jak zamierzamy rosnąć w ciągu 3-5 lat.

Czy już w tym roku Softbank spodziewa się pozytywnych wyników na poziomie netto i operacyjnym?

Na poziomie operacyjnym zarówno w grupie, jak i w samej spółce będzie wynik dodatni. Nie podawaliśmy prognoz, ale będą to wartości zdecydowanie dodatnie. Nie przewidujemy jednak wielkich wzrostów w tym roku. Dopiero w przyszłym zaczniemy konsumować kontrakty, które zdobyliśmy w tym roku.

Czy w tym roku Softbank wystartuje do kolejnych przetargów?

W grę wchodzą raczej mniejsze — do 10 mln zł. W niektórych wystartujemy.

Może nadrobicie w PKO BP. Analitycy szacują, że PKO BP wyda na informatyzację 2 mld zł. Czy Softbank liczy na profity z tej inwestycji banku?

Oczywiście, że będziemy uczestniczyć w przetargach w PKO BP. Nie wiem jednak, czy 2 mld zł to jest właściwa kwota. Obok tego kontraktu podpisanego ostatnio, cały czas rozwijamy i unowocześniamy istniejący system, bo bank nie może przez trzy lata bez niego funkcjonować. Bank będzie musiał ponieść określone nakłady na istniejący system. Ale nie potrafię powiedzieć, jakie.

Czy umowa przewiduje renegocjację kwoty kontraktu w PKO BP?

Nie.

A jak będzie rosnąć cały sektor bankowy w waszych przychodach?

O 20-25 proc. rocznie.

Softbank łapie drugi oddech. Nie żal Panu tego, że właśnie teraz oddaje kontrolę Prokomowi?

Porozumiałem się z Prokomem, że zamiast wypłaty premii kursowej za trzy lata zachowam pakiet akcji — 1,5-2 proc. Nie będę go sprzedawał w ciągu roku do trzech lat.

Wierzy więc Pan, że cena Softbanku na giełdzie wzrośnie...

Rozmawiając o wspólnych projektach z Prokomem, doszliśmy do wniosku, że za trzy lata cena Softbanku będzie wynosiła co najmniej 80 zł za akcję. W tym roku cena miała przekroczyć 30 zł. Plany, mam nadzieję, wykonamy, dlatego głęboko wierzę w bardziej długoterminowe prognozy.

Bohater

Aleksander Lesz jest absolwentem SGPiS i UW. Przed założeniem spółki był m.in. dyrektorem departamentu informatyki Banku Pekao SA. Softbank powstał w 1989 r, a cztery lata później 51 proc. akcji spółki objął brytyjski integrator IT — ICL. W 1997 r. Softbank z sukcesem został wprowadzony na giełdę. Następnie Aleksander Lesz odkupił akcje od ICL

i stał się wiodącym akcjonariuszem spółki.

We wrześniu 2002 r. Aleksander Lesz zdecydował się na sprzedaż pakietu akcji gdyńskiemu Prokomowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wartość Softbanku wzrośnie trzykrotnie