Warzywo tygodnia: król Ziemniak

Marcin DobrowolskiMarcin Dobrowolski
opublikowano: 2017-03-20 19:15
zaktualizowano: 2017-03-20 17:17

Uprawiany na całym świecie przybysz z Ameryki Południowej jest bezapelacyjnie królem naszych stołów. Uznawano go za cenniejszego od złota, kosztownego jak trufla i pięknego tak, że przystrajano nim głowy królowych i stroje kardynałów. Oto historia uprawy jabłek, które rosną w ziemi.

Wszystkie uprawiane na świecie ziemniaki wywodzą się z górskich upraw w południowym Peru, gdzie około 8 tysięcy lat temu przodkowie Inków udomowili tę bulwiastą psiankę. Ślady najwcześniejszych upraw tego warzywa znajdowane są przez archeologów nawet na wysokości ponad 4000 metrów n.p.m., w okolicach jeziora Titicaca. Niegdyś podejrzewano, że umiejętność hodowli tej rośliny była powszechna dla różnych ludów obu Ameryk, ale najnowsze badania genetyczne ograniczyły ten obszar do trudno dostępnych regionów Peru.

Najstarszy znaleziony ziemniak ma ponad 2500 lat. Resztki warzywa spoczywały w grobie odkrytym w wysokich Andach, jednak nie jest to jedyny dowód na to, że dla mieszkańców Ameryki Południowej miało ono znaczenie kultowe. Pożywność, łatwość uprawy i przechowywania sprawiły, że traktowano je jak dar niebios, dziękując za nie w specjalnych modlitwach. 

Z ziemniakami zetknęli się oczywiście również konkwistadorzy, którzy w XVI wieku przybyli do Ameryki w poszukiwaniu złota. W 1540 r. Pedro de Cieza de Leon jako pierwszy opisał nowe warzywo, porównując je do znanych mu kasztanów. Już 25 lat później warzywo pojawia się w Europie przywiezione do Hiszpanii przez Gonzalo Jimineza de Quesadę w zastępstwie... złota, po które wyprawił się za Ocean. Hiszpanie nowinkę nazwali "tartuffo", bo myśleli, że jest rodzajem trufli. Przywiezione do Starego Światła przewrotnie pomogły mu podbić Ameryki, ponieważ jak już zauważył de Quesada, żeglarze jedzący ziemniaki nie chorowali na szkorbut. 

W 1585 r. ziemniak zawędrował do Anglii. Podobno podano go do zjedzenia królowej Elżbiecie, której jednak nie przypadł do gustu. Nie powinno to dziwić jeśli się zauważy, że niewprawieni kucharze podali monarchini sałatkę z surowych liści i kłączy rośliny. 

Uprawy ziemniaka miały początkowo charakter dekoracyjny. Jego niewielkie kwiaty cenili podobno nawet dostojnicy Kurii Rzymskiej dyskretnie przyozdabiając nimi stroje. Wkrótce po sprowadzeniu warzywa do Europy zaczęła się rozprzestrzeniać jego czarna legenda. Polegała ona na przeświadczeniu, że powoduje on gorączkę (co wie każde dziecko po zjedzeniu tego warzywa na surowo), ale zarzuty dotyczyły również wielu groźniejszych chorób takich jak: trąd, syfilis, śpiączkę, oziębłość na zmianę z pobudzeniem seksualnym a także nagłą i nieoczekiwaną śmierć. A do tego wyjaławianie ziemi. Mączka ziemniaczana bywała potępiana przez Kościół, o czym pisał Jędrzej Kitowicz w dziale "o kartoflach" dzieła "Opis obyczajów za panowania Augusta III":

"Jabłka zaś ziemne, czyli ziemniaki, a po teraźniejszemu kartofle, bądź świeże, bądź stare w jednej utrzymując się porze, równą też apetytowi sprawują satysfakcję. Zjawiły się najprzód (w Polsce) za Augusta III w ekonomiach królewskich, które samymi Niemcami, Sasami osadzone były, a ci dla swojej wygody ten owoc z Saksonii z sobą przynieśli i w Polsce rozmnożyli. Długo Polacy brzydzili się kartoflami, mieli je za szkodliwe zdrowiu, a nawet niektórzy księża wmawiali w lud prosty takową opinię, nie żeby jej sami dawali wiarę, ale żeby ludzie przywyknąwszy niemieckim smakiem do kartofli, mąki z nich jak tamci nie robili i za pszenną nie przedawali, przez co by potrzebującym mąki przez się pszennej do ofiary ołtarzowej, mąką kartoflową, choćby i z pszenną zmieszaną, zawód świętokradzki czynili. Na końcu panowania Augusta III kartofle znajome były wszędzie w Polsce, w Litwie i na Rusi."

Wyjątkowe zasługi dla rozpowszechnienia uprawy ziemniaków miał Fryderyk Wielki, król filozof, wojownik i innowator. Wydał on 15 dekretów o tym warzywie, które jego poddani nazwali Kartoffelbefehl. Doceniając wydajność warzywa nakazał on w 1756 roku obsadzenie nim leżących odłogiem pól w całym państwie, za co odpowiadać miała armia. Chłopi nie chcieli jednak jeść "kartofli" uważając je za trujące. Sprytny władca zasadził je więc przed swoją rezydencją i nakazał żołnierzom strzec uprawy jak skarbu. Przykład z góry przeszedł na poddanych, którzy zaczęli się wręcz snobować spożywaniem ziemniaków. O nobilitacji ziemniaków w państwie Fryderyka może świadczyć fakt, że umieszczano je na jego portretach, a obecnie bulwy kładzione są z wdzięcznością na płycie nagrobnej Hohenzollerna w Poczdamie. 

W trakcie wojny siedmioletniej (1756-1763), pierwszego konfliktu o światowym zasięgu, do pruskiej niewoli dostał się młody francuski oficer Antoine-Augustin Parmentier (1737-1813). W izolacji karmiony był kartoflanką, a doświadczenie to przydało mu się w 1771 r., kiedy już na wolności wziął udział w konkursie organizowanym przez Akademię w Besancon. Ta zapytała swoich członków (a Parmentier był już uznanym chemikiem i botanikiem) w jaki sposób zminimalizować ryzyko głodu? Zwyciężyła praca "Wstęp do analizy chemicznej ziemniaka", do której napisania byłego pruskiego jeńca natchnął główny bohater więzienny racji żywieniowych. Parmentier stał się ambasadorem tego warzywa - podawał go w różnych wydaniach na wszystkich organizowanych przez siebie przyjęciach. Do dziś wiele francuskich potraw oznaczonych jest jego nazwiskiem. On też namówił króla Ludwika XVI do rozwoju uprawy warzywa, gdy Francję dotknęła w 1785 r. klęska głodu. Władca zezwolił mu na obsadzeniu stu akrów ziemi pod Paryżem. Parmentier zastosował sztuczkę znaną mu z pruskich opowieści - poprosił króla o oddział żołnierzy, który mógłby strzec uprawianej działki. Taka warta wzbudziła zainteresowanie okolicznych chłopów, którzy uznali uprawiane bulwy za coś niezwykle cennego. Gdy nadeszła pora zbiorów warta nagle zniknęła a pole zostało rozgrabione. W ten sposób uprawa ziemniaków bardzo szybko rozprzestrzeniła się po Francji i stała się na tyle popularna, że nawet Maria Antonina wplatała ich kwiaty w swe loki.

Z ziemniakami związana jest bardzo mocno historia Irlandii. Według popularnej wśród mieszkańców Zielonej Wyspy legendy, bulwy wydostały się z zatopionych hiszpańskich statków Wielkiej Armady i przypłynęły do ich kraju w 1588 roku. Faktem jest, że popularność tego warzywa doprowadziła do wielkiej klęski głodu w latach 1845-1849. Dieta Irlandczyków opierała się bowiem na ziemniakach i gdy z Ameryki przywleczono grzybopochodnego pierwotniaka, który zniszczył zbiory, nie mieli czego jeść. Sytuację pogorszyli Anglicy domagając się natychmiastowej zapłaty za grunty rolne dzierżawione przez chłopów. W ciągu 10 lat z powodu śmierci i emigracji nastąpił znaczny spadek liczby ludności wyspy. Podczas gdy w roku 1841 Irlandię zamieszkiwało około 8,2 miliona ludzi, a w 1845 prawie 9 milionów, to w 1851 już tylko 6,5 miliona. 

Co spowodowało tak szybkie rozprzestrzenienie się epidemii? Przede wszystkim niska różnorodność genetyczna. Ciężko w to uwierzyć, ale wszystkie europejskie ziemniaki pochodziły z bulw przywiezionych w XVI wieku do Hiszpanii przez de Quesadę. Możemy być pewni, że gdyby Irlandia miała połączenie lądowe z kontynentem, problem dotknąłby wszystkie europejskie plantacje tej rośliny. Zbawienie przybyło znowu z Ameryki, ale Północnej. 

W 1849 r. w USA urodził się Luther Burbank, który zasłynął jako wybitny przyrodnik. W swej 55-letniej karierze wyhodował ponad 800 gatunków i odmian roślin uprawnych (np. kaktus bez kolców na paszę dla bydła). Wśród jego wczensych warzywnych dzieci jest również "Burbank potato", nad którym prace prowadził od 1872 r. Wyhodowana odmiana okazała się odporna na zarazę, sadzeniaki wysłał więc do Irlandii. Przyjął wtedy za nie zapłatę w wysokości 150$, które zainwestował w prawdziwe laboratorium warzywne w Kaliforni. Tam stworzył setki nowych odmian, które do dziś cieszą oko i żołądek. 

Ziemniak jest obecnie czwartą pod względem wielkości produkcji rośliną uprawną (po kukurydzy, ryżu i pszenicy). Przeciętny mieszkaniec ziemi spożywa rocznie 33 kilogramy tego warzywa. Największym ich producentem są Chiny, które wraz z Indiami wytwarzają jedną trzecią światowych zbiorów.

Zapraszam też do zapoznania się z historią ataku stonki ziemniaczanej: LINK