Minister Skarbu Państwa w latach 1997-2000, Emil Wąsacz, zapewnia, że w jego działaniach związanych z prywatyzacją PZU oraz późniejszym konfliktem z inwestorem tej firmy, konsorcjum Eureko, nie było żadnych zakulisowych i niezgodnych z prawem propozycji, a podejmowane kroki zawsze szły w kierunku rozwiązania powstających problemów.
We wtorkowej rozmowie z PAP były minister zaprzeczył, jakoby składał ówczesnemu szefowi Eureko ofertę odwołania szefa PZU Władysława Jamrożego w zamian za zgodę Eureko na odejście ze stanowiska Bogusława Kotta, szefa współpracującego z konsorcjum BIG Banku Gdańskiego (obecnie Bank Millennium). O takiej propozycji mówił cytowany przez "Rzeczpospolitą" były szef Eureko Joao Talone.
Wąsacz przypomina sobie ministerialne spotkania z szefami Eureko, zaprzecza natomiast, jakoby miała miejsce nieoficjalna rozmowa, podczas której miał proponować Talone "głowę Jamrożego za głowę Kotta". Były minister zapewnia, że wszystkie spotkania z przedstawicielami Eureko odbywały się oficjalnie, zawsze z udziałem tłumacza lub urzędników z ministerstwa, a nigdy w cztery oczy.
Również podczas opisanego w "Rzeczpospolitej" spotkania z udziałem szefa AWS Mariana Krzaklewskiego i późniejszego ministra skarbu Andrzeja Chronowskiego nie było - według Wąsacza - żadnej propozycji "personalnego targu" z Eureko. Były minister dopuszcza mylne interpretacje tłumaczonych z polskiego na angielski słów, jest jednak przekonany, że w tym przypadku chodzi raczej o "rozbieżność subiektywną" po stronie byłego szefa Eureko.
"Pan Talone jest stroną w sporze. Informując, stara się tak przekazać sprawę, aby była korzystna dla strony procesowej. Nie było takiej rozmowy, przynajmniej przy mnie, gdzie było powiedziane: +głowa za głowę+. Był natomiast inny dylemat: Eureko stwierdziło, że w żaden sposób nie jest w stanie dłużej współpracować z panami Władysławem Jamrożym i Grzegorzem Wieczerzakiem (ówczesny szef PZU Życie - PAP)" - powiedział Wąsacz.
Dodał, że wówczas nie wyszły jeszcze na jaw nieprawidłowości w PZU, a podłoże konfliktu między Eureko a szefami PZU początkowo było dla niego niejasne. Dlatego, chcąc wyjaśnić sprawę, zawiesił w obowiązkach Jamrożego i Wieczerzaka, a następnie - widząc, że nie ma szans na porozumienie - zaproponował Jamrożemu stanowisko szefa Totalizatora Sportowego, rozwiązując w ten sposób problem.
"Przypominam sobie spotkanie w ministerstwie, z udziałem Krzaklewskiego, podczas którego Talone - jak przypuszczam, bo
pamięć jest zawodna - usiłował wymusić na mnie szybkie działania w celu odwołania Jamrożego. Z mojej strony była próba wyjaśnienia mu, że najpierw trzeba wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy. Talone nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy i wyszedł (...). Nie było żadnej oferty personalnej, choć dyskusja o personaliach na pewno była - to przecież Eureko inspirowało rozmowę o Jamrożym" - powiedział Wąsacz.
Stanowisko byłego ministra wobec Jamrożego i Wieczerzaka - jak powiedział - ewoluowało, od niezrozumienia sytuacji, poprzez przekonanie, że cała sprawa ma charakter konfliktu personalnego, do przeświadczenia, że w PZU były poważne nieprawidłowości, sygnalizowane następnie przez firmę audytorską w momencie, gdy zawieszeni Wieczerzak i Jamroży nie chcieli podpisać sprawozdania finansowego za 1999 rok. Obaj nie otrzymali następnie skwitowania z wykonania obowiązków.
Wąsacz ocenił, że cała opisana w "Rz" sprawa nie ma bezpośredniego związku z faktem prywatyzacji PZU, która została
zakończona kilka miesięcy wcześniej. "To nie efekt prywatyzacji, ale złej działalności dwóch osób, którym powierzono
odpowiedzialność za PZU. W ministerstwie przy prywatyzacji PZU nic pod stołem nie załatwiano" - zapewnił były minister.
Przypomniał, że pierwsza próba prywatyzacji PZU była nieudana, a firmie groziło bankructwo i zarząd komisaryczny. "Wycena firmy po dokapitalizowaniu wynosiła 4-5 mld zł za całość. Ja sprzedałem, uwzględniając całość, za 10 mld zł i wybrałem inwestora zgodnie z wszystkimi procedurami. Więc prywatyzacja była poprawna, a cały problem wziął się z działań dwóch panów (Jamrożego i Wieczerzaka - PAP) i ich chęci pozyskania dla swoich działań pewnego zaplecza politycznego" - ocenił Wąsacz.
Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" dotarła do oświadczenia byłego prezesa Eureko Joao Talone z 2003 roku, przygotowanego dla Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego, do którego konsorcjum Eureko skierowało sprawę sporu z polskim rządem w związku z przedłużającą się prywatyzacją PZU. Umowę w sprawie kupna 30 proc. udziałów PZU przez firmę ubezpieczeniową Eureko i BIG Bank Gdański podpisano w listopadzie 1999 roku.