Polski rynek przyciągnął kolejny fundusz private equity. Do pierwszych inwestycji w Polsce szykuje się Waterland, wywodzący się z Holandii fundusz, który do tej pory koncentrował się na rynkach Europy Zachodniej. Robert Thielen, założyciel i szef Waterlandu, uważa jednak, że Polska jest „krajem ambitnych przedsiębiorców”, a przez ponad 20 lat funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej zdążyło się tu rozwinąć sporo ciekawych firm.
![GOTOWY DO STARTU:
Inwestycjami Waterlandu
w Polsce będzie kierował
Dominik Czajewski,
który wcześniej pracował
m.in. w Poczcie Polskiej,
Orlenie, PGE EJ i AT Kearney.
Fundusz ma do wydania
w Polsce ponad
900 mln zł. [FOT. WM] GOTOWY DO STARTU:
Inwestycjami Waterlandu
w Polsce będzie kierował
Dominik Czajewski,
który wcześniej pracował
m.in. w Poczcie Polskiej,
Orlenie, PGE EJ i AT Kearney.
Fundusz ma do wydania
w Polsce ponad
900 mln zł. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/1eeafe2f-36e4-46db-98f3-11d3036e1af0/d598238a-1409-581b-90a9-e51787f5f878_w_830.jpg)
— Obecność w Polsce zwiększy nasze możliwości inwestycyjne i pozwoli nam wspierać polskich przedsiębiorców w dalszym rozwijaniu ich biznesów — mówi Robert Thielen. Holenderski przedsiębiorca i finansista od roku nadzorował budowę biura funduszu w Polsce. Teraz ma tu trafiać nawet jedna piąta pieniędzy, które napłyną do Waterlandu.
— Skompletowaliśmy w Warszawie pięcioosobowy zespół z doświadczeniem w różnych branżach i jesteśmy gotowi do rozpoczęcia działalności inwestycyjnej. Mamy do dyspozycji kapitał z piątego funduszu Waterland, w ramach którego zebrano 1,1 mld EUR. Około 20 proc. z nich — czyli ponad 900 mln zł — możemy zainwestować w polskie spółki — mówi Dominik Czajewski, szef polskiego biura funduszu.
Waterland, który powstał w 1999 r., ma w portfelu m.in. kliniki dermatologiczne czy psychiatryczne, największą szwajcarską sieć domów opieki, holenderskiego operatora sieci „jednorękich bandytów”, niemiecką sieć kasyn czy spółki zajmujące się reklamą outdoorową. W Polsce na pojedyncze spółki fundusz ma wydawać od 40 aż do 800 mln zł.
— Mamy na oku wiele ciekawych projektów — najbardziej zaawansowane rozmowy toczymy ze spółkami z segmentu ochrony zdrowia, a także outsourcingu. Jesteśmy dość nietypowym i elastycznym funduszem — widzimy siebie raczej jako długoterminowego partnera, wspierającego przedsiębiorców czy menedżerów w rozwoju organicznym przedsiębiorstw i konsolidacji rynku niż gracza przejmującego kontrolę nad spółką i pompującego biznes przed jak najszybszą sprzedażą — mówi Dominik Czajewski. Fundusz w Polsce nie będzie ograniczał się do tych dwóch branż.
— Będziemy inwestować również w sektor rozrywkowy,a także w spółki zajmujące się ochroną środowiska. To naszym zdaniem bardzo perspektywiczny biznes — wraz z zaostrzaniem norm środowiskowych przedsiębiorstwa zajmujące się np. utylizacją odpadów, rekultywacją terenów czy usuwaniem zanieczyszczeń przemysłowych będą rozwijały skrzydła — mówi szef polskiego biura Waterlandu.