Padają jeszcze wielkie słowa i ostrzeżenia przed podejmowaniem nieodwracalnych decyzji, lecz klimat rozmów jest znacznie lepszy niż w ubiegłym tygodniu. Nie ma już mowy o masowych zwolnieniach, o odwołaniu wszystkich lotów i wielkiej narodowej katastrofie, jaką byłoby bankructwo przedsiębiorstwa.
Do czwartkowego stołu obrad zostaną dopuszczone nawet autonomiczne związki zawodowe, które oficjalnie odrzucają wstępne umowy zawarte przez największe centrale związkowe. Także pojutrze grupa inwestorów występujących jako Włoskie Towarzystwo Lotnicze poinformuje, czy jest jeszcze zainteresowana kupnem Alitalii. Wprawdzie ma na to czas do końca miesiąca, ale dalsza zwłoka byłaby odebrana jako brak odpowiedzialności.