Ważny krok dla amerykańskiego atomu w Polsce

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-05-28 20:00

Nie chcieli, ale dojrzeli. Amerykańskie firmy Westinghouse i Bechtel zgodziły się stworzyć konsorcjum i wspólnie odpowiadać za budowę pierwszej elektrowni atomowej w Polsce.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co oznacza zawarcie formalnego amerykańskiego konsorcjum dla polskiego atomu
  • co wiemy o elementach umowy
  • dlaczego Amerykanie byli niechętni zawieraniu takiej umowy
  • co wiemy o scenariuszach finansowania budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pod koniec zeszłego tygodnia strona polska i amerykańska podpisały umowę określającą zasady działania konsorcjum, które ma wybudować na Pomorzu pierwszą polską elektrownię jądrową. Polski podpis złożyła spółka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), która pełni rolę inwestora, a podpisy amerykańskie - Westinghouse Electric Company, która ma technologię, i Bechtel, który jest specjalistyczną spółką budowlaną.

Dokument był wyczekiwany i ma duże znaczenie dla polskiego programu atomowego. Wyjaśniamy, o co w nim chodzi.

Atom ważny dla klimatu.
Atom ważny dla klimatu.
Umowę o zasadach działania amerykańskiego konsorcjum podpisano w miniony czwartek w Ministerstwie Klimatu. Na zdjęciu w drugim rzędzie od lewej Mark Brzezinski, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Anna Moskwa, minister klimatu, Mateusz Berger, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, a podpisują od lewej: Patrick Fragman, prezes Westinghouse, Łukasz Młynarkiewicz, p.o. prezesa Polskich Elektrowni Jądrowych i Craig Albert, prezes ds. operacyjnych w Bechtel.
Marek Wiśniewski

Wszyscy za jednego

W dużych inwestycjach stworzenie konsorcjum oznacza, że kilka firm oferujących komplementarne usługi lub technologie zawiera umowę, by wobec zamawiającego wystąpić jako jeden podmiot, odpowiedzialny np. za cały proces budowy elektrowni. Daje to zamawiającemu komfort negocjowania jednej umowy, a nie np. trzech osobnych. Ponadto w ramach konsorcjum precyzuje się zasady solidarnej odpowiedzialności jego członków wobec zamawiającego. Jeśli jeden ma problemy, nadrabiają to pozostali.

Westinghouse i Bechtel wcale nie chciały formować w Polsce konsorcjum, który na amerykańskim rynku nie jest podobno standardem. Te dwie prywatne firmy złożyły oferty wprawdzie jednocześnie, ale jako odrębne podmioty. Polska zaczęła się jednak domagać stworzenia przez nie konsorcjum, o czym w marcu mówił na naszych łamach Tomasz Stępień, były prezes PEJ.

„Ma to duże znaczenie w kontekście przyszłej odpowiedzialności tych podmiotów względem inwestora na etapie zarówno projektowania, jak i budowy elektrowni” – mówił Tomasz Stępień.

Odpowiedzialność będzie wspólna

Zeszłotygodniowa umowa oznacza, że Westinghouse i Bechtel dojrzały do spełnienia polskiej prośby. Ustalono, że wobec PEJ wystąpią jako konsorcjum, ale wewnętrzna umowa konsorcjalna jeszcze przed nimi. Powinna zostać podpisana latem, by we wrześniu PEJ mogła zawrzeć umowę projektową z istniejącym już konsorcjum.

O zasadach działania przyszłego konsorcjum strony mówią niewiele.

„Umowa ustala zakresy odpowiedzialności (…). Określa, że obie amerykańskie firmy będą razem pracować m.in. w takich obszarach jak projektowanie obiektu jądrowego, realizowanie założonego harmonogramu prac, kontrola projektu oraz zapewnienie jego jakości. Liderem konsorcjum na etapie projektowania elektrowni będzie Westinghouse, a w czasie budowy – Bechtel” – głosi komunikat PEJ.

Polacy są podobno usatysfakcjonowani. Będą mieć również wgląd w planowane zapisy umowy pomiędzy Westinghouse i Bechtel. Jeśli chodzi o inny kluczowy element, czyli wspólną odpowiedzialność członków konsorcjum, to zaplanowano podobno model łączący obie amerykańskie firmy. Przekazanie pałeczki lidera konsorcjum ma nastąpić na etapie wstępnych prac budowlanych.

Jeśli chodzi o wartościowy udział partnerów w konsorcjum, to jest to przedmiotem negocjacji, ale wiadomo, że budowlany Bechtel będzie mieć w nim większość.

Kto da 100 mld zł na atom?

Umowa konsorcjalna ma znaczenie dla PEJ, jako inwestora, ale też dla instytucji, które miałaby udzielić finansowania na budowę polskiej elektrowni atomowej. Koszt tego finansowania zależy od ryzyka, a skoro umowa konsorcjalna jest odpowiedzią na ryzyko, to będzie przedmiotem bankowych audytów.

Finansowanie wciąż jest przedmiotem rozmów. Potrzeby są zaś ogromne, ponieważ budowa trzech reaktorów AP-1000 w nadmorskiej lokalizacji Lubiatowo-Kopalino może kosztować aż 100 mld zł. Polska zakładała pierwotnie, że dostawca technologii wyłoży do 49 proc. potrzebnej kwoty, ale rzeczywistość przekreśliła te plany. Westinghouse zadeklarował podobno udział na poziomie ledwie ok. 10 proc. Podstawy scenariusz zakłada więc teraz finansowanie kapitałowe ze środków skarbu państwa oraz finansowanie dłużne oparte o różne instrumenty i różne instytucje.