Rynek wynajmu mieszkań jest częścią stabilnej gospodarki. Tak jest wszędzie na świecie, ale nie u nas. Nie mamy już ulgi budowlanej i przeznaczonej na oszczędzanie w kasie mieszkaniowej. Ten rok jest też ostatnim rokiem istnienia ulgi remontowej. Kilka lat wcześniej zniesiono również ulgę na budowę mieszkań pod wynajem. Powód? Uznano, że skorzystali na niej tylko najbogatsi. Skutek jest jednak taki, że coraz mniej opłacalne staje się inwestowanie w mieszkania na wynajem.
W krajach zachodnich, z którymi tak lubimy się porównywać, mieszkania na wynajem stanowią znaczącą część rynku budowlanego. Średnio co trzecie mieszkanie budowane jest tam na wynajem. W Szwajcarii jest to aż 60 proc. wszystkich zasobów, w Niemczech ok. 40 proc., a u nas? Od trzech lat buduje się głównie domy jednorodzinne. Dziś oddaje się ich do użytku więcej niż wszystkich mieszkań spółdzielczych, deweloperskich, komunalnych, zakładowych i czynszowych razem wziętych. Przy takiej strukturze budownictwa na zmniejszenie deficytu mieszkań nie mamy żadnych szans.