Nieznacznie gorsze od prognozowanych dane o sprzedaży detalicznej nie zmieniły pozytywnego obrazu gospodarki — uważają ekonomiści.
Święta nie przyczyniły się do ponad 15-procentowego wzrostu sprzedaży detalicznej, czego spodziewali się analitycy. W kwietniu wzrosła ona o 13,2 proc. — poinformował Główny Urząd Statystyczny (GUS). Rynek zignorował tę informację.
— Ani na rynku złotego, ani na rynku obligacji reakcji nie było. Inwestorzy skupieni są na globalnych danych — mówi Tomasz Zdyb, analityk Pekao.
Słabsze dane o sprzedaży nie pogorszyły nastrojów ekonomistów.
— Sprzedaż okazała się nieznacznie niższa, jednak wciąż pozostaje na wysokim, dwucyfrowym poziomie i świadczy o tym, że ożywienie w polskiej gospodarce postępuje. W jej pozytywnym obrazie nic się nie zmieniło — uważa Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.
Podobnego zdania jest Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.
— Od kilku miesięcy obserwujemy w miarę stabilny i wysoki wzrost sprzedaży detalicznej. W kwietniu dynamicznie rosła sprzedaż mebli (25-procentowy wzrost), żywności (16,7 proc.), odbudowuje się sprzedaż samochodów (14 proc.). Zaskoczeniem był słabszy wzrost sprzedaży paliw (8,9 proc.) — wylicza ekonomista BPH.
Według Jacka Wiśniewskiego, ekonomisty Raiffeisen Banku, wyniki kwietniowej sprzedaży będą miały neutralny wpływ na decyzje Rady Polityki Pieniężnej.
— Jeśli majowe dane potwierdzą wysoką dynamikę gospodarki, do końca roku nie zobaczymy zmiany stóp procentowych — przewiduje Jacek Wiśniewski.
GUS poinformował też o pozytywnych tendencjach na rynku pracy. W kwietniu bezrobocie zmalało o 0,6 pkt proc. — do 17,2 proc., co oznacza, że bez pracy jest 2,7 mln osób. Teoretycznie. W praktyce ta liczba może być mniejsza.
— Oficjalne dane o bezrobociu nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Część osób pracuje na czarno, część rejestruje się w urzędach tylko po to, by mieć bezpłatne ubezpieczenie zdrowotne — tłumaczy Marcin Mrowiec.
Według Urbana Górskiego spadek bezrobocia jest tylko częściowo efektem sezonowym.
— Do poprawy przyczyniło się także przyspieszenie gospodarcze — uważa ekonomista.
Ekonomiści spodziewają się dalszej poprawy sytuacji.
— Do końca roku bezrobocie powinno spaść do 16,8 proc. — przewiduje Marcin Mrowiec.