Wedel, kąsek jakiego nie było

Grzegorz Nawacki, Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2010-04-15 00:00

Jutrzenka będzie bić się z 10 funduszami o przejęcie producenta słodyczy wartego około 900 mln zł.

Takiego poruszenia w świecie funduszy nie wywołała sprzedaż żadnej

polskiej firmy

Jutrzenka będzie bić się z 10 funduszami o przejęcie producenta słodyczy wartego około 900 mln zł.

Kolejka chętnych z całego świata ustawiła się po Wedla, którego — decyzją Komisji Europejskiej — musi się pozbyć Kraft Foods. Transakcja ma być zamknięta szybko, najpóźniej latem tego roku. Do kupienia jest cały czekoladowy biznes Wedla — czekolady, praliny i ptasie mleczko. Na sprzedaż wystawiony zostanie na pewno zakład Wedla w Warszawie. Nie jest jeszcze przesądzone czy obejmie ona także zakład w Bielanach Wrocławskich. To okazja do przejęcia słynnej polskiej firmy cukierniczej, której marka należy do trójki najsilniejszych marek spożywczych w Polsce, obok Mlekovity i Tyskiego.

Branżowy — finansowy

— Pół miasta pracuje nad tą transakcją — usłyszeliśmy od zarządzającego jednym z dużych funduszy private equity.

Ale warszawskie zespoły funduszy będą miały silną konkurencję. Transakcję prowadzi londyńskie biuro HSBC, które kupców szuka nie tylko nad Wisłą. Rękawicę funduszom rzuca też inwestor branżowy. Jutrzenka została przez HSBC zakwalifikowana do grona podmiotów, które wezmą udział w przetargu — wynika z nieoficjalnych informacji "Pulsu Biznesu". Do czasy zamknięcia tego wydania nie udało nam się uzyskać komentarza ze strony banku. Komentarza odmówił również zarząd Jutrzenki. Jednak o poważnych planach spółki względem Wedla świadczyć może wczorajszy komunikat o zwołaniu WZA spółki, które ma przyjąć uchwały o nowych emisjach akcji, w tym emisji warunkowej nie więcej niż 83,3 mln akcji skierowanej m.in. do funduszy private equity. W ten sposób Jutrzenka chce zabezpieczyć finansowanie ewentualnych "większych" akwizycji.

— Szanse na udźwignięcie przejęcia zależą od ceny. Na pewno Jutrzenka ma okazję, a wręcz obowiązek powalczyć. Ponieważ jednak Wedel, tak jak wszystko, ma swoją cenę, więc Jutrzenka musi uważać, żeby nie przepłacić. Wygrać z funduszami może, bo jej bardzo zależy. Jej szanse będą jednak uzależnione od tego, jakie to fundusze i ile mają amunicji — ocenia Artur Iwański, analityk Erste Securities Polska.

Według analityków, za Wedla trzeba będzie zapłacić od 600 mln nawet do 1 miliarda złotych. Zapowiada się ostra licytacja, bo według naszych informacji zaawansowane prace nad przejęciem Wedla prowadzi 10-12 funduszy. To i tak mocno okrojona lista, bo na początku chętnych było ponad 40.

— Oczywiście, że jesteśmy zainteresowani. I nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek z branży mógł się tą transakcją nie interesować — tak zgodnie odpowiadali nam zarządzający funduszami z Warszawy i Londynu.

Oficjalnie żaden nie chce potwierdzić zainteresowania spółką. W gronie potencjalnych kupców wymienia się największe fundusze, które są aktywne nad Wisłą: Advent, EQT, Mid Europa Partners i Riverside, a także światowego giganta CVC, który od kilku miesięcy intensywnie przygląda się Polsce. Ale skala transakcji może przyciągnąć również fundusze, które do tej pory z naszym rynkiem miały okazjonalny kontakt: Bridgepoint, Warburg Pincus czy Montagu. Ciepło o Wedlu mówił w mediach Jacek Siwicki, szef Enterprise Investors, ale wydaje się, że dla tego funduszu to zbyt duża transakcja.

Desperat zapłacze

Paradoksalnie — mimo ogromnego zainteresowania zarządzający są nastawieni sceptycznie.

— Trzeba odróżnić dobrą spółkę i dobry deal. Wedel jest na pewno dobrą firmą, ma fantastyczną markę, ale wcale nie oznacza to, że będzie to dobra transakcja. Obawiam się, że spółkę kupi nie ten, kto ma najlepszy pomysł, ale ten, kto będzie najbardziej zdesperowany. Jest kilka zespołów, które od dłuższego czasu nie zrobiły transakcji w regionie i są pod dużą presją. Na pewno to idealne warunki dla Kraft Foods — mówi zarządzający jednym z dużych funduszy.

Desperacja w tym przypadku oznacza gotowość zapłacenia wysokiej ceny.

— Nie mam wątpliwości, że takie zainteresowanie doprowadzi do podbicia ceny. Obstawiam, że przekroczy 10 x EBITDA. To będzie spektakularny sukces dla kupującego, ale niekoniecznie w wymiarze finansowym — mówi przedstawiciel jednego z funduszy.

Według nieoficjalnych informacji, EBITDA Wedla w 2009 r. to 80-90 mln zł, co oznaczałoby, że oferty funduszy będą opiewać na 800-900 mln zł. Eksperci dodają, że przy takiej cenie kluczem do sukcesu będzie inżynieria finansowa.

— Tylko przy znacznym udziale finansowania długiem ta transakcja może się spiąć. A banki wciąż nie kwapią się do udzielania kredytów na przejęcia. Kto będzie w stanie pozyskać finansowanie dłużne, i to na korzystnych warunkach, będzie miał przewagę — mówi zarządzający.

Nie tylko czekolada

Funduszom trudno będzie wygrać innym argumentem niż cena. Większość ma bowiem ten sam pomysł na Wedla — wykorzystać znaną markę w innych kategoriach produktów, np. lodach czy deserach.

— Wedel to świetna marka, ale tylko polska. Przenieść ją do innych krajów byłoby niezwykle trudno. Nie ma też co liczyć na skokowy wzrost sprzedaży czekolady czy znaczące zwiększenie udziału w rynku. Wzrostu wartości firmy trzeba szukać w rozciąganiu marki na inne kategorie produktów i Wedel się do tego świetnie nadaje — mówi zarządzający.

Analitycy są z kolei zgodni, że biznes Wedla idealnie pasuje do portfela Jutrzenki, w którym dominują obecnie ciastka i wafle. Z uwagi na komplementarność produkcji obu firm nie ma też ryzyka, że na przejęcie nie zgodzi się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Gdyby giełdowej spółce udało się przejąć Wedla, dogoniłaby pod względem udziałów w rynku słodyczy gracza numer jeden, którym jest Kraft (ponad 20 proc.). Obecnie zajmuje ona trzecią pozycję (9 proc.), za Wedlem (ok. 13 proc.).

— Dla Jutrzenki taka transakcja miałaby wielkie znaczenie, jednak jej wpływ na rynek byłby raczej neutralny — uważa Dariusz Orłowski, prezes Wawela.

Tłumaczy, że Jutrzenka i Wedel to firmy o ugruntowanej pozycji. Dużo większy wpływ na rynek miałoby np. wejście do Polski nowego, dużego gracza, który agresywnie zacząłby się na nim rozpychać i promować nowe produkty.

Trudno będzie wygrać licytację

Jutrzence trudno będzie wygrać licytację z zagranicznymi instytucjami, tym bardziej że Kraft będzie chciał sprzedać Wedla, kierując się jedynie ceną. Trudno powiedzieć, jaką cenę Jutrzenka będzie w stanie zaoferować. Będzie to jednak duże obciążenie dla spółki, ponieważ zapewne znaczna część pieniędzy będzie pochodzić z kredytu lub obligacji.

Nadmierne zadłużenie mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację finansową spółki, ale z drugiej strony, szansa na przejęcie takiego konkurenta może się prędko nie powtórzyć. Kluczowe będzie więc uzyskanie jak największej części kapitału z akcji, a tu decydująca będzie cena oferowanych akcji. Jeżeli ukształtuje się na atrakcyjnym poziomie, nie powinno być problemu z finansowaniem, nawet na kilkaset milionów złotych, ponieważ spółka jest dobrze postrzegana przez fundusze.

Grzegorz Nawacki

Wiktor

Szczepaniak