Z powodu kłopotów z krajowymi dostawami eksporter węgla zajął się... importem. Lekarstwem na problemy ma być zakup dwóch kopalni.
Kompania Węglowa (KW), największy koncern górniczy w Europie, który skupia 17 kopalń, podpisując pod koniec ubiegłego roku umowy na dostawy dla Węglokoksu, eksportera węgla, postawił śląską firmę w trudnej sytuacji. Handlowa spółka, należąca w 100 proc. do skarbu państwa, ma problemy z realizacją zagranicznych kontraktów, o czym na łamach „PB” informowaliśmy we wtorek. Rzecznik KW twierdzi, że koncern nie dostarcza węgla, bo eksport jest nieopłacalny. W takim razie po co podpisywał umowy? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Wiadomo, że przyczyną nierealizowania dostaw jest po prostu brak węgla.
Sposób na biznes
Zarząd Węglokoksu, którym kieruje Michał Sobel, musiał w tej sytuacji szukać nowych możliwości rynkowych. I znalazł je — jego spółka zależna Inter Balt (IB) importuje węgiel ze Wschodu. Według naszych informacji, sprowadziła już około 70 tys. ton węgla. Nie są to duże ilości, ale to dopiero początek. O tym, że może to być dobry biznes, świadczy przykład firmy Krex, największego importera węgla, głównie z Rosji i Kazachstanu. W tym roku sprowadziła ona już prawie 1 mln ton węgla.
Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki, nie dziwi się, że Węglokoks za pośrednictwem swojej spółki zależnej zajął się importem.
— Należy jednak tę kwestię wyjaśnić — mówi Paweł Poncyljusz.
Według wiceministra, najlepszym lekarstwem na rozwiązanie problemów z dostawami węgla na eksport jest zakup przez Węglokoks dwóch kopalń od KW.
— Zarząd Węglokoksu sam będzie decydował, co się opłaca, a co nie. Bez problemu określi, jaki poziom wydobycia jest mu potrzebny — podkreśla Paweł Poncyljusz.
W dłuższej perspektywie
W „Strategii działalności górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 2007-2015” zapisano, że KW zaoferuje kopalnie Węglokoksowi, a środki uzyskane z ich sprzedaży będą przeznaczone na dokapitalizowanie koncernu i spłatę starych długów. W piątek nad dokumentem przygotowanym przez resort gospodarki będą dyskutować związki zawodowe w ramach tzw. zespołu trójstronnego. Wcześniej związkowcy bardzo krytycznie odnosili się do zapowiedzi sprzedaży kopalń.
— Zakup kopalń wymaga opracowania biznesplanu. Dotychczas były jedynie prowadzone analizy pod kątem produkcji. Jeśli Węglokoks przejmie kopalnie, to zmieni się z firmy handlowej w produkcyjno-handlową. Aby jednak mógł skutecznie konkurować, powinien mieć 5 kopalń z produkcją co najmniej 3 mln ton rocznie — mówi Wiesław Blaschke, przewodniczący rady nadzorczej Węglokoksu.
W ubiegłym roku Węglokoks wyeksportował 18 mln ton węgla, plany na ten rok zakładały ponad 17 mln ton, a może zrealizować około 15 mln ton.