Węglokoks sypie pomysłami na biznes

Państwowy eksporter jest gotów sięgnąć do kieszeni, by ratować Kompanię Węglową. Ma też własne plany. Chodzi o pellety i ciepło.

Węglokoks, w 100 proc. kontrolowany przez państwo, tradycyjnie zajmował się głównie eksportem węgla, ale od miesiąca ma w portfelu dwie kopalnie: KWK Bobrek i KWK Piekary. Przejął je od Kompanii Węglowej, płacąc za to, na zasadzie przedpłaty, 500 mln zł. Ta kwota daje KW przetrwanie w trakcie trudnych negocjacji z nowymi inwestorami (patrz: tekst powyżej).

Plan ratunkowy dla KW zakłada, że nowa spółka, czyli Nowa Kompania Węglowa, będzie się składała z 11 kopalni. — Nasze zaangażowanie finansowe może więc jeszcze się zwiększyć — przewiduje Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu.

Nie chce jednak podawać szacunków. Zapewnia jednak, że plan dla dwóch przejętych kopalni jest ambitny.

— Na koniec roku będą na plusie. To ważne, bo jeśli się uda, pokażemy rynkowi, że na węglu można zarobić — uważa Jerzy Podsiadło. Nowy właściciel skupia się na integracji kopalni i wewnętrznych rozliczeniach. Wiadomo jednak, że czeka je

reorganizacja, łączenie służb i obniżanie kosztów. — Celem jest dojście do jednostkowego kosztu wydobycia na poziomie 200 zł za tonę. Dobowo powinniśmy wydobywać 8 tys. ton — zapowiada Jerzy Podsiadło. Na horyzoncie rysują się też inwestycje.

— W obu kopalniach chcemy wybudować instalacje do produkcji pelletu i groszku ekologicznego. To inwestycja ekologiczna, bo wpisze się w walkę z niską emisją [czyli z emisją szkodliwych pyłów, np. z domowych pieców grzewczych — red.]. Będziemy więc mogli ubiegać się o dofinansowanie — przewiduje Jerzy Podsiadło.

Poza wydobyciem i sprzedażą węgla Węglokoks ma jeszcze dwa biznesowe filary: hutnictwo i ciepłownictwo.

— Ten ostatni filar zamierzamy rozwijać poprzez przejęcia. Proste to jednak nie będzie, bo firm ciepłowniczych szukających inwestora jest wprawdzie sporo, ale wysoko się cenią — zauważa Jerzy Podsiadło. Węglokoks byłby np. zainteresowany przejęciem Zakładów Energetyki Cieplnej z grupy Katowickiego Holdingu Węglowego (też państwowego). Jest jednak tylko jednym z wielu chętnych KHW podał, że ma 10 zainteresowanych. Strategię przejęć w segmencie ciepłowniczym realizuje też PGNiG Termika (z państwowej grupy PGNiG), energetyczna Enea (też kontrolowana przez państwo) czy francuski koncern Veolia. Skąd na to pieniądze? W 2014 r. Węglokoks zarobił na czysto 148 mln zł, przy przychodach na poziomie 3 mld zł. Rok wcześniej przychody sięgały 4 mld zł, a zysk przekraczał 200 mln zł. Spadki są widoczne i w tym roku.

— W pierwszym półroczu eksport węgla był niższy niż rok temu, jednak przekroczył 2 mln ton. Na koniec roku powinno to być ponad 4 mln ton. To tendencja, który utrzymuje się już od lat i wynika m.in. ze spadku zapotrzebowaniana węgiel — tłumaczy Jerzy Podsiadło.

W tym kontekście obiecująco wyglądają inwestycje zapowiedziane w rządowym planie dla Śląska. Bo mogą zwiększyć popyt na węgiel.

— Interesujący jest plan rozwoju powierzchniowego zgazowania węgla, ale pamiętajmy, że o opłacalności tej technologii zadecyduje relacja między ceną gazu a kosztami wydobycia węgla. Bardzo ciekawie wyglądają też projekty podziemnego zgazowania węgla, choć na razie — o ile wiem — funkcjonuje to jedynie w Chinach, pod terenami niezabudowanymi. Może to będzie projekt przyszłościowy — spekuluje Jerzy Podsiadło. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu