W listopadzie indeks nastrojów niemieckich konsumentów mierzony przez GfK nie zmienił się istotnie wobec października. Wyniósł -27,8 pkt, czyli zaledwie 0,5 pkt wyżej niż miesiąc wcześniej. Indeks jest wciąż niżej niż w połowie roku, mimo że potencjalnie najważniejsza przyczyna pesymizmu, czyli inflacja, stopniowo odchodzi. Ostatni odczyt inflacyjny w Niemczech był już poniżej 4 proc. wobec 6 proc. w połowie roku i niemal 9 proc. rok temu. Zmniejsza się inflacja cen energii i żywności, która miała największy wpływ na redukcję realnych dochodów konsumentów. A mimo to konsumenci są wciąż pełni obaw.
Po oczach bije różnica między nastrojami konsumentów w Niemczech i Polsce. W latach 2020-21 poruszały się one mniej więcej równolegle, ale wszystko zmienił początek wojny w Ukrainie. W Polsce nastroje przez parę miesięcy po lutym 2022 r. dołowały z powodu wysokiej inflacji, ale później zaczęły się szybko poprawiać i dziś są na poziomie podobnym, co u progu pandemii COVID-19. W Niemczech nastroje po rozpoczęciu wojny doznały potężnego załamania, a ich późniejsze odbicie było dużo mniejsze niż w Polsce.
Instytut GfK i towarzyszący mu w badaniu Nuremberg Institute for Market Decisions (NIM) zadali w tym miesiącu otwarte pytanie o przyczyny obaw, a konkretnie o powody do oszczędzania. Większość odpowiedzi koncentrowała się wokół niepewności wywołanej przez wydarzenia geopolityczne, w tym szczególnie wojny w Ukrainie i Izraelu.
Możliwe, że wstrząsy geopolityczne wywołały w Niemcach większy lęk niż w Polakach. Zaburzyły ich wizję świata jako przestrzeni zdominowanej przede wszystkim przez handel i interesy ekonomiczne.
Mnie jednak bliższe jest czysto ekonomiczne wyjaśnienie sytuacji. Niemcy jako społeczeństwo zamożne i jednocześnie cechujące się wysoką awersją do inflacji mają wysoką wrażliwość na stopy procentowe. Mogą bowiem odkładać decyzje zakupowe w czasie, nie są konsumentami, którzy wydają wszystko, co zarobią. Spadek inflacji i wzrost realnych stóp procentowych wywołują więc u nich większą niż u Polaków skłonność do odkładania zakupów na przyszłość. W Niemczech skłonność do oszczędzania wzrosła w ciągu roku znacznie bardziej niż skłonność do zakupów, w Polsce – w podobnym stopniu.
Mizerne nastroje niemieckich konsumentów to oczywiście zła wiadomość dla całej europejskiej gospodarki. Wprawdzie Niemcy mają dość niski udział konsumpcji w PKB i rozwijają się w dużej mierze dzięki eksportowi, ale jako zamożna gospodarka i tak ważą bardzo dużo w ogólnych wydatkach konsumpcyjnych w Europie. Możemy tylko siedzieć z założonymi rękoma i czekać, kiedy niemiecki konsument wreszcie dostrzeże, że inflacja odbudowuje jego dochody, świat się nie wali i warto więcej wydawać.

