WGI: rynki finansowe czekają na atak

18-03-2003, 14:07

Już od kilku miesięcy rynki finansowe dyskontują wojnę w Iraku. Przeciągająca się niepewność co do terminu jej wybuchu miała druzgocący wpływ na amerykańskiego dolara. Jednak ta niepewność skończyła się i jest już jasne - będzie wojna. W ciągu sześciu dni dolar zyskał prawie 5 proc. Inwestorzy oczekują krótkiej i zwycięskiej dla Stanów Zjednoczonych wojny. Długotrwały konflikt może natomiast spowodować ponowny szybki spadek wartości dolara amerykańskiego kosztem euro i franka szwajcarskiego.

Prezydent George W. Bush postawił Irakowi ultimatum wojenne. Jeśli prezydent Saddam Husajn nie opuści kraju w ciągu 48 godzin Amerykanie zaatakują Irak. Taka informacja nie jest dużym zaskoczeniem – ponieważ od pewnego czasu amerykańska administracja była wyraźnie nastawiona na wojnę, i jakby bez większego znaczenia było to, że Irak próbował spełnić żądania USA i inspektorów ONZ. Termin amerykańskiego ultimatum mija w czwartek rano, jednak nie musi oznaczać to natychmiastowej inwazji. Amerykanie nie uderzą natychmiast na Irak z kilku powodów. Przede wszystkim w ciągu dwóch dni nie wszyscy dziennikarze i dyplomaci zdążą opuścić Irak. Ważny będzie także fakt, że piątek jest dla muzułmanów dniem modlitwy, a Amerykanie nie będą chcieli narazić się całemu arabskiemu światu. Dlatego naszym zdaniem wojna rozpocznie się w sobotę.

Możliwe są trzy scenariusze: Szybka wojna polegająca na tym, że dojdzie do zmasowanego ataku na Irak z powietrza, po zniszczeniu obrony przeciwrakietowej Iraku rozpoczną się działania lądowe, a wiele oddziałów wojska irackiego podda się. Taka wojna trwałaby od ok. trzech tygodni do dwóch miesięcy. Należy wziąć pod uwagę, że elitarna gwardia republikańska będzie bronić Bagdadu do ostatniej kropli krwi. Drugi scenariusz to kilkumiesięczna wojna (do pół roku), która pochłonie wiele ofiar wśród irackich cywili. Irak będzie bronił swego kraju na wszystkie możliwe sposoby, także z pomocą arabskich terrorystów-samobójców. Najgorszym wariantem jest długo trwająca wojna, połączona z atakami terrorystycznymi, spadkiem morale wśród żołnierzy amerykańskich, malejącą akceptacją dla działań wojennych ze strony społeczeństwa USA oraz narastającym sprzeciwem społeczności międzynarodowej. Może dojść przy tym do użycia broni chemicznej, biologicznej i działań terrorystycznych na tyłach wojska USA. Dlatego Amerykanie będą chcieli za wszelką cenę jak najszybciej zakończyć wojnę oraz podzielić Irak na trzy regiony: południowy, centralny i północny. Okręg południowy i centralny obejmie sunnitów i szyitów, a północny przeznaczony będzie dla Kurdów. W ten sposób powstaną jakby trzy małe regiony, które pojedynczo nie stanowią siły militarnej, ale każdy z nich będzie cennym źródłem ropy naftowej (jak np. Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Przy pierwszym wariancie rozwoju sytuacji można zakładać, że skutki gospodarcze będą następujące: cena ropy naftowej wzrośnie w pierwszych dniach wojny, a następnie wróci do obecnego poziomu, kiedy okaże się, że wojna szybko się skończy. Cena za baryłkę może sięgnąć nawet 40 dolarów (z obecnych 28 dolarów), ale będzie to krótkotrwały wzrost. Tak naprawdę trudno spekulować, ponieważ cena ropy będzie uzależniona nie tylko od tego jak długo potrwa wojna, ale także od tego czy ludzie Saddama zaczną palić szyby naftowe. Niektórzy specjaliści snują nawet czarne wizje wzrostu cen ropy do 50 dolarów za baryłkę. Złoża ropy naftowej w Iraku należą do największych na świecie i są porównywalne ze złożami Arabii Saudyjskiej.

Jeśli wojna z Irakiem szybko się zakończy wówczas inwestorzy znów zaczną bardziej interesować się sytuacją makroekonomiczną poszczególnych państw niż sytuacją na Bliskim Wschodzie.

Wzrośnie także zainteresowanie rynkiem amerykańskim, tym bardziej, że za dwa lata czekają nas wybory prezydenckie w USA. George W. Bush nie chciałby powtórzyć błędu ojca, że po wygraniu wojny przegra wybory w kraju. W związku z tym, Bush po wojnie z Irakiem, nie rozpocznie następnej wojny z Koreą Północną czy Iranem (z innymi krajami tzw. „Osi zła”). Do kolejnych konfliktów wojennych mogłoby dojść dopiero za drugiej kadencji Bush’a.

Natomiast jeśli wojna potrwa długo, będzie to oznaczać utrzymywanie się wysokich cen ropy, co przełoży się na wzrost inflacji oraz pogorszenie bilansu płatniczego wielu krajów. Będzie oznaczać także dalsze osłabienie dolara w stosunku do franka szwajcarskiego i euro. Może to być problemem również dla Polski, ponieważ złotówka osłabiłaby się w stosunku do euro (korzystnie dla eksportu, ale bardzo źle dla importerów i wielu osób, które zaciągnęły kredyty w euro). Wzrost inflacji nie powinien być radykalny, ponieważ udział paliw w koszyku inflacyjnym wynosi około 3 proc. Na dłuższą metę może jednak dojść do wzrostu cen, ponieważ dojdzie do wzrostu kosztów transportu, które stanowią ponad 8 proc. koszyka inflacyjnego.

Dolar – pierwsza ofiara wojny

Już od kilku miesięcy rynki finansowe dyskontują wojnę w Iraku. Przeciągająca się niepewność co do terminu jej wybuchu miała druzgocący wpływ na amerykańskiego dolara. Stracił on bowiem na wartości do większości walut. Kurs euro do dolara znalazł się powyżej 1,10 na początku marca. Wraz ze zbliżającym się wybuchem wojny dolar zaczął odrabiać straty. Kiedy Bush wyraźnie zasugerował, że amerykański atak na Irak może rozpocząć się w połowie tego tygodnia dolar znacznie zyskał na wartości. Rynek zdyskontował już bowiem wybuch wojny i jej ewentualny negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę.

Zmiany kursu euro do dolara mają bezpośrednie przełożenie na polski rynek. Spadek notowań dolara do euro spowodował na naszym rynku silny wzrost notowań euro do złotego. Kurs EUR/PLN znalazł się powyżej 4,40. Kurs dolara natomiast pozostawał nieco powyżej 4 złotych. Spadek wartości polskiej waluty był spowodowany również czynnikami wewnętrznymi, ale tak silny wzrost kursu euro do złotego nie byłby możliwy bez przeceny dolara na rynku międzynarodowym. Spadek kursu euro do dolara po ultimatum Busha przełożył się na spadek kursu EUR/PLN w okolice 4,32 oraz wzrost kursu USD/PLN w okolice 4,08.

Przełomowe dni dla rynków finansowych przyszły po 12 marca, kiedy na rynek dotarła plotka, że CIA porozumiewa się z irackimi generałami. Podobno, jeżeli wybuchnie wojna, to wojskowi mają poddać się bez walki. Rynek przyjął tę plotkę entuzjastycznie a wartość amerykańskiej waluty wzrosła (osłabło euro). W ciągu godziny kurs EUR/USD spadł z poziomu 1,0980 do 1,0850. Nie utrzymywał się na nim długo. Dwa kolejne dni pokazały jaki jest sentyment rynku – amerykanie próbowali zdobyć poparcie dla wojny z Irakiem, a dolar zyskiwał i zyskiwał, dochodząc do dawno nie notowanego poziomu 1,0700.

Prawdziwy rajd zaczął się 17 marca. USA, Wielka Brytania i Hiszpania zaniechały starań o uzyskanie poparcia ONZ dla wojny z Irakiem i przygotowywały ultimatum dla Saddama Husajna, zapowiadające rychłą inwazję w wypadku, gdyby nie udał się na wygnanie. Dyplomacja się skończyła, a kurs EUR/USD spadł w ciągu dwóch dni do poziomu 1,0600. We wtorek 18 marca o godzinie 13.45 kurs EUR/USD wynosił 1,0575.

Niepewność, która powodowała w ostatnich miesiącach silne zwyżki kursu EUR/USD skończyła się. Teraz jest jasne – będzie wojna. W ciągu sześciu dni dolar zyskał prawie 5 proc., a takie wahania kursu są na rynku walutowym rzadko spotykane.

Inwestorzy oczekują krótkiej i zwycięskiej dla Stanów Zjednoczonych wojny. Jeżeli rzeczywiście tak będzie notowania dolara powinny się ustabilizować. Dłuższa wojna, jak i użycie przez Irak broni masowego rażenia np. chemicznej czy biologicznej na szeroką skalę może spowodować ponowny szybki spadek wartości dolara amerykańskiego kosztem euro i franka szwajcarskiego. W dłuższym terminie dolar może jednak nadal tracić na wartości ze względu na niepokoje związane z amerykańską gospodarką. Niepokój wzbudzają pogorszające się wskaźniki gospodarki USA w pierwszym kwartale tego roku oraz brak perspektyw ich poprawy.

Złoto znów tanieje – wojna już w cenach

5 lutego 2003 r. na fali bardzo napiętej sytuacji wokół sprawy Iraku cena złota w dostawie natychmiastowej (spot) sięgnęła poziomu 388,5 dolara za uncję. Tak wysokich cen tego metalu nie notowano na światowych rynkach już od ponad 6 lat, a dokładnie od sierpnia 1996 r. Inwestorzy, podobnie jak to miało miejsce we wcześniejszych okresach, kiedy następowała silna eskalacja napięć na świecie, bądź kiedy notowano znaczny wzrost inflacji, a pieniądze gwałtownie traciły na wartości postanowili zwiększyć swoje zaangażowanie w instrumenty określane na rynku mianem bezpiecznej przystani (safe haven), a za takie w głównej mierze uchodzi złoto i szwajcarski frank.

Ponad miesiąc później, dokładnie 14 marca, cena jednej uncji złota znalazła się ponad 50 dolarów niżej, w okolicach poziomu 331,5 dolarów. Nerwowa atmosfera na rynku opadła. Inwestorzy stwierdzili, że działania zbrojne w Iraku będą miały jedynie krótkotrwały charakter i zmniejszyli swoje zaangażowanie w safe haven. W kolejnych dniach cena złota skonsolidowała się w okolicy poziomu 340 dolarów za uncję. 18 marca po wycofaniu przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię oraz Hiszpanię projektu nowej rezolucji z Rady Bezpieczeństwa oraz po wystąpieniu prezydenta Bush’a za uncję złota trzeba było zapłacić w granicach 336 – 337 dolarów. „Błyskawiczny” przebieg działań wojennych jest już w cenach rynkowych. Wydaje się, że w najbliższym okresie złoto powinno się utrzymywać powyżej psychologicznego poziomu 330 dolarów za uncję. W przypadku gdyby jednak działania zbrojne w Iraku miały dłuższy niż się powszechnie oczekuje charakter być może będziemy świadkami kolejnego wzrostu cen tego kruszcu.

Podobną sytuację obserwowaliśmy na rynku na początku lat 90. podczas wojny w Zatoce Perskiej. Po wkroczeniu wojsk irackich do Kuwejtu w sierpniu 1990 r. cena uncji dolara wzrosła o 45 dolarów do poziomu 415 dolarów. Po tym, jak w styczniu 1991 r. wojska sprzymierzone rozpoczęły działania wojenne przeciwko Irakowi cena złota spadła o 40 dolarów do 365 dolarów.

Dr Richard Mbewe (komentarz makroekonomiczny)

Jacek Jurczyński, Józef Rąpała (komentarz walutowy)

Marek Nienałtowki (rynek złota)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / WGI: rynki finansowe czekają na atak