Wicepremier Morawiecki udaje się do Brukseli

PAP
24-05-2016, 21:17

W środę wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki udaje się do Brukseli, gdzie ma się spotkać m.in. z europosłami i komisarzami, a w czwartek weźmie udział w unijnej radzie ministrów ds. konkurencyjności. Poruszy na niej ważny dla Polski temat pracowników delegowanych.

Morawiecki w środę ma zaplanowane spotkania z polskimi europosłami, a także z komisarzami. O kwestiach gospodarczych ma rozmawiać z komisarzem UE ds. euro i dialogu społecznego Valdisem Dombrovskisem. W czwartek ma zaplanowane spotkanie z wiceprzewodniczącym KE Fransem Timmermansem, odpowiedzialnym za lepsze regulacje i rządy prawa.

W czwartek Morawiecki weźmie udział w unijnej radzie ministrów ds. konkurencyjności, podczas której ma poruszyć kwestię projektu zmian w unijnej dyrektywie dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług w UE.

8 marca Komisja Europejska zaproponowała zmiany w dyrektywie UE o pracownikach delegowanych, które zakładają, że pracownik wysłany do innego kraju UE powinien mieć prawo do takiego samego wynagrodzenia (wraz z wszystkimi jego składnikami) jak pracownik lokalny, a nie tylko do płacy minimalnej. Jak wskazywała unijna komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen, celem propozycji jest promowanie transgranicznego świadczenia usług, a jednocześnie zapewnienie uczciwej konkurencji między firmami w UE oraz wzmocnienie ochrony pracowników.

Morawiecki sygnalizował już wcześniej, że polski rząd nie zgadza się z taką propozycją. Jego zdaniem swoboda świadczenia usług i prowadzenia działalności gospodarczej w innych państwach powinna dopuszczać różnice w stawkach godzinowych, zwłaszcza przy czasowym świadczeniu takich usług. Jak wskazał resort rozwoju, różnice w wysokości wynagrodzeń pomiędzy państwami członkowskimi UE to efekt istniejących wciąż różnic w poziomie rozwoju gospodarczego, a nie przejaw nieuczciwej konkurencji.

"Jeżeli jakiś przedsiębiorca rzeczywiście jedzie do innego kraju i tam na zawsze chce świadczyć jakąś usługę (...), to jest bardziej uzasadnione, żeby w pełni wypełniać wszystkie wymogi kraju goszczącego, natomiast jeżeli ktoś jedzie z usługą od prostszej: pomalowania, otynkowania jakiegoś budynku, przez bardziej skomplikowane prace nad software'em informatycznym na przykład, to nie ma takiej potrzeby i przeciwko temu protestujemy" - mówił Morawiecki dziennikarzom w połowie marca.

"Swoboda świadczenia usług nie tak miała wyglądać, jak przystępowaliśmy do Unii Europejskiej" - zaznaczył.

Jak podkreśla resort rozwoju, "dla polskich przedsiębiorców projekt oznacza zwiększenie kosztów świadczenia usług, czyli bardzo poważne ryzyko zmniejszenia obecności na rynku UE".

W czerwcu 2015 r. siedem państw unijnych - Belgia, Luksemburg, Francja, Niemcy, Holandia, Szwecja i Austria - wysłało do KE list, w którym stanowczo opowiedziały się za zmianą dyrektywy o pracownikach delegowanych, argumentując, że obecne regulacje często prowadzą do dumpingu socjalnego i szkodzą rodzimym firmom. Z kolei dziewięć krajów z Europy Środkowej i Wschodniej (Polska, Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Słowacja, Rumunia i Węgry) oceniły w liście z sierpnia 2015 r., że nowelizacja jest przedwczesna, a wprowadzenie zasady równej płacy w tym samym miejscu może być sprzeczne ze swobodą świadczenia usług w UE oraz może zaburzyć zasady swobodnej konkurencji na unijnym rynku.

Jak dodaje resort rozwoju, projekt rewizji dyrektywy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług wzbudził tak liczne wątpliwości, że została uruchomiona tzw. procedura żółtej kartki. "Do 10 maja br. parlamenty narodowe 11 państw członkowskich przedstawiły uwagi dotyczące zgodności projektu z zasadą pomocniczości. W tej sytuacji Komisja Europejska jest zobowiązana poddać projekt ponownej analizie, a następnie uzasadniając swoją decyzję podtrzymać projekt, zmienić go lub wycofać" - informuje ministerstwo.

Procedura żółtej kartki jest uruchamiana, gdy co najmniej jedna trzecia parlamentów stwierdzi, że w danym projekcie unijnego prawa nie jest przestrzegana zasada pomocniczości i opowie się za wnioskiem o ponowne jego rozpatrzenie. Unijna zasada pomocniczości mówi o tym, że Wspólnota w dziedzinach nie należących do jej wyłącznej kompetencji, podejmuje działania tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele proponowanych działań nie mogą być osiągnięte w sposób wystarczający przez państwa członkowskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wicepremier Morawiecki udaje się do Brukseli