Wiceszef KGHM pokazał figę

W miedziowym imperium ruszyła doroczna licytacja dywidendy. Może być krwawa, bo zarząd zaczął od zera

Jeśli mamy styczeń, to w KGHM rośnie temperatura. Ale nie w kopalniach, gdzie miedź wydobywa się w stabilnym 40-stopniowym upale, tylko na posiedzeniach rady nadzorczej. Bo kiedy zarząd broni firmowej kiesy, a właściciel ma na nią słuszny apetyt, to nie może być letnio.

Kiedy Włodzimierz Kiciński, wiceprezes KGHM, stworzył plan inwestycyjny dla koncernu na najbliższe lata, wyszło mu, że nie powinien na razie dzielić się zyskiem. Nadzorcom inwestycje się spodobały, ale nie ma zmiłuj — budżet państwa potrzebuje pieniędzy. [FOT. WM]
Zobacz więcej

Kiedy Włodzimierz Kiciński, wiceprezes KGHM, stworzył plan inwestycyjny dla koncernu na najbliższe lata, wyszło mu, że nie powinien na razie dzielić się zyskiem. Nadzorcom inwestycje się spodobały, ale nie ma zmiłuj — budżet państwa potrzebuje pieniędzy. [FOT. WM]

Wiceprezes proponuje „zero”

O tym, że coroczna walka o wysokość dywidendy z KGHM właśnie się zaczęła, rynek huczy już od jej pierwszej rundy, która odbyła się na początku stycznia. Po jednej stronie stanęła, tradycyjnie, rada nadzorcza, w której dominują przedstawiciele skarbu państwa, kontrolującego 32 proc. kapitału miedziowej spółki. Po drugiej stronie stanął zarząd. I zawrzało.

— Na początku stycznia wiceprezes Włodzimierz Kiciński zaproponował radzie nadzorczej wypłatę dywidendy w wysokości… zero złotych. Wprawdzie znakomicie to umotywował planami inwestycyjnymi spółki, które w przyszłości zaowocowałyby potężnym zyskiem do podziału, ale mimo to rada była zdumiona — mówi nam nasz informator, zbliżony do resortu skarbu. Z jednej strony zdumienie nadzoru może dziwić — w końcu to dopiero początek dywidendowych negocjacji, więc zarząd chciał prawdopodobnie zająć korzystną pozycję wyjściową.

Ale z drugiej strony — dotychczas zarządy KGHM nie proponowały oficjalnie zerowej wypłaty z zysku za poprzedni rok. Bo to utopijny cel w zestawieniu z potrzebami państwowego budżetu.

Prezes daje więcej

Dlatego do propozycji Włodzimierza Kicińskiego, odpowiedzialnego za finanse KGHM, pozostali członkowie zarządu podchodzą z pewną rezerwą. Zwłaszcza prezes Herbert Wirth.

— Dominuje przekonanie, że propozycja zerowej dywidendy nie dość, że jest nierealna, to jeszcze rozdrażniła przedstawicieli skarbu. Niepotrzebnie — zauważa nasz rozmówca z resortu skarbu. Obowiązująca wciąż prognoza wyników KGHM na 2012 r. wskazuje, że zysk netto będzie na poziomie ok. 4,8 mld zł. Tymczasem z naszych rozmów z osobami zbliżonymi do resortu skarbu wynika, że w ministerstwie oczekuje się wypłaty na poziomie 2,7 mld zł (56 proc. zysku).

Co na to zarząd? Odbierane przez nas sygnały wskazują, że uważa taką kwotę za bolesną. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wprowadzony w zeszłym roku dodatkowy podatek od wydobycia miedzi i srebra. Jego skala jest niebagatelna — szacunki, do których dotarliśmy, wskazują, że w zeszłym roku KGHM odprowadził z tego tytułu 2,1 mld zł.

— Gdyby przeszła propozycja wypłaty 2,7 mld zł dywidendy, to niewykluczone, że spółka musiałaby się zadłużyć na ten cel — zauważa w rozmowie z „PB” osoba zbliżona do zarządu miedziowej firmy.

W ocenie naszego informatora, zarząd czułby się komfortowo z wypłatą na poziomie najwyżej 1,5-1,6 mld zł (31-33 proc. zysku). Na czym ostatecznie stanie, okaże się w maju, podczas głosowań zwyczajnego walnego zgromadzenia.

Tarcia w zespole

Skoro na podręcznikowy spór o dywidendę, toczony na linii zarząd — właściciel, nakłada się jeszcze spór toczony w gronie samego zarządu, to skutki mogą być poważne. Nie jest tajemnicą, że konieczność współpracy prezesa Herberta Wirtha z wiceprezesem Włodzimierzem Kicińskim została im obu narzucona. W zeszłorocznym konkursie ten drugi startował do fotela szefa KGHM. Miał szanse, ale ostatecznie skarb postanowił utrzymać na tym stanowisku Herberta Wirtha.

Nie zgodził się jednak na utrzymanie Macieja Tybury w roli dyrektora finansowego. I tak Herbert Wirth, popierający kandydaturę Tybury, został uszczęśliwiony Włodzimierzem Kicińskim w roli odpowiedzialnego za finanse KGHM.

— Nie ma wątpliwości, że kompetencje i doświadczenie Włodzimierza Kicińskiego, byłego prezesa banku Nordea w Polsce, są na najwyższym poziomie. Nie ma jednak chemii pomiędzy nim a prezesem — zauważa zgodnie kilku naszych rozmówców. Nic dziwnego więc, że Włodzimierza Kicińskiego wymienia się wśród kandydatów na szefa tworzącej się spółki skarbowej Inwestycje Polskie. Head-hunterzy polują właśnie na kandydatów.

OKIEM EKSPERTA

KGHM stać na wypłatę 50 proc.

MARCIN GĄTARZ

Analityk Unicredit CAIB

Przewiduję, że KGHM przeznaczy na dywidendę połowę zeszłorocznego zysku netto, czyli blisko 2,5 mld zł, co da wypłatę na poziomie 12,4 zł na akcję. Można się tego spodziewać choćby na podstawie zeszłorocznych wypowiedzi ministra Mikołaja Budzanowskiego, który sygnalizował, że oczekuje stopy wypłaty wyższej niż 30 proc. Oznacza to, że 30 proc. to absolutne minimum. W mojej ocenie, KGHM bez trudu uniesie wypłatę połowy zysku, nie zwiększając istotnie zadłużenia.

Dominuje przekonanie, że propozycja zerowej dywidendy nie dość, że jest nierealna, to jeszcze rozdrażniła przedstawicieli skarbu. Niepotrzebnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wiceszef KGHM pokazał figę