Sytuacja finansowa była tematem piątkowego spotkania prezydenta Lecha Kaczyńskiego z ekonomistami. Uczestniczyli w nim m.in.: prezes NBP Sławomir Skrzypek, prezes GPW Ludwik Sobolewski i prezes Związku Banków Polskich (ZBP) Krzysztof Pietraszkiewicz.
Według prezydenta polski system bankowy ma jednak dzisiaj mocne podstawy, ma zaledwie ok. 5 proc. "złych kredytów". "Nie najgorzej wygląda też system ubezpieczeniowy, niestety z wyjątkiem otwartych funduszy emerytalnych (OFE)" - mówił prezydent po spotkaniu. Przyznał, że rozwój gospodarczy w Polsce może spowolnić i że występują kłopoty na rynku lokat międzybankowych. "Depozyty w bankach są bezpieczne" - podkreślał.
Lech Kaczyński zapowiedział, że podpisze nowelizację ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, która przewiduje podwyższenie do 50 tys. euro gwarancji dla depozytów bankowych.
Prezes NBP Sławomir Skrzypek, odnosząc się do mocnego osłabienia złotego w ciągu kilku ostatnich dni, poinformował, że bank centralny nie przewiduje w tej chwili interwencji na rynku walutowym. "To, co Narodowy Bank Polski mógł zrobić dla bezpieczeństwa banków, to zrobił. W tej chwili opracowujemy następny krok" - wyjaśnił.
Według wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, osłabienie złotego jest wynikiem sytuacji na giełdzie. "Mamy płynny kurs złotego. To, co obserwujemy obecnie, to jest dostosowanie przepływów walutowych z rynku kapitałowego. Gospodarka ma solidne fundamenty w sferze realnej, zmniejsza się bezrobocie, rośnie sprzedaż" - powiedział.
Tymczasem przedsiębiorcy alarmują, że firmom jest coraz trudniej uzyskać w bankach kredyty na działalność gospodarczą.
"Banki bardziej dokładnie analizują sytuację finansową przedsiębiorców. Na kredyt mogą liczyć tylko ci, którzy w ocenie banku mają bardzo dobrą i stabilną sytuację finansową" ľ powiedział PAP przewodniczący Konwentu BCC Wojciech Warski. Dodał, że banki praktycznie nie udzielają już pożyczek w 100 proc. wystarczających na zakup maszyn. Wymagają znaczącego wkładu własnego przedsiębiorcy.
"Gdyby ograniczenia w udzielaniu kredytów dla klientów banków utrzymały się przez kilka miesięcy, to mogłoby to spowodować obniżenie do 2 proc. tempa wzrostu PBK w 2009 roku" - ostrzega Krzysztof Rybiński, partner Ernst & Young. Jego zdaniem, sytuację poprawiłoby wprowadzenie rządowych gwarancji dla transakcji zawieranych na rynku międzybankowym.
Sytuacja kryzysowa skłoniła w piątek do zmiany prawa parlamenty Słowacji i Bułgarii. Na Słowacji uchwalono w trybie przyspieszonym objęcie gwarancjami państwowymi wkładów bankowych obywateli i niektórych mniejszych firm do pełnej wysokości zdeponowanych kwot. Dotychczas klienci słowackich banków mieli na wypadek ich niewypłacalności zapewniony zwrot 90 proc. sumy konta do maksymalnej wysokości 20 tys. euro.
Parlament Bułgarii przyjął zmiany w ustawodawstwie, pozwalające na podniesienie państwowych gwarancji na depozyty bankowe z obecnych 40 tys. lewów (20 tys. euro) do 100 tys. lewów (50 tys. euro). W Bułgarii ponad 90 proc. depozytów nie przekracza 4 tys. lewów (2 tys. euro).
Wspólną walkę ze skutkami kryzysu podjęły kraje Azji. Zapowiedziały w piątek utworzenie specjalnego wspólnego funduszu antykryzysowego o wartości 80 mld dolarów. Miałby on zacząć działać w przyszłym roku. Decyzja zapadła na spotkaniu przedstawicieli 10 państw Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo- Wschodniej (ASEAN) oraz Chin, Japonii i Korei Południowej.
W USA trwają masowe redukcje zatrudnienia. W piątek koncern samochodowy Chrysler zapowiedział zwolnienie jednej czwartej swoich pracowników.
Skutki kryzysu coraz bardziej odczuwa Wielka Brytania. Narodowy Urząd Statystyczny ogłosił w piątek, że wzrost gospodarczy skurczył się tam o 0,5 proc. w III kwartale br. w porównaniu z poprzednim kwartałem, gdy był na poziomie zerowym. Gospodarka tego kraju znalazła się pod kreską po raz pierwszy od 16 lat.
W ocenie ekonomistów, dane potwierdzają, że brytyjska gospodarka nieuchronnie zmierza ku recesji, określanej jako dwa kolejne kwartały negatywnego wzrostu.
Dane o brytyjskim PKB wywołały spadek notowań akcji, zaszkodziły obligacjom rządowym i kursowi funta, który stracił zarówno wobec euro, jak i dolara. Indeks FTSE na zamknięciu spadł o 5,60 proc., do 3.858,90 pkt.
Bessa nie ominęła także rynków innych krajów. Paryski indeks CAC 40 na zamknięciu spadł o 3,54 proc., do 3.193,79 pkt, a frankfurcki DAX obniżył się o 4,96 proc., do 4.295,67 pkt. Warszawski WIG 20 spadł o 3,81 proc.
Na giełdzie w Moskwie doszło do tąpnięcia. Federalna Służba ds. Rynków Finansowych po raz kolejny zamknęła dwie największe giełdy w Rosji - RTS i MICEX. Paniczna wyprzedaż trwa tam od trzech dni. W chwili wstrzymania handlu indeks RTS runął o 13,68 proc., zaś MICEX obsunął się o 14,24 proc. Obrót na moskiewskich giełdach zostanie wznowiony we wtorek, jeśli regulator nie podejmie innej decyzji.
Po zamknięciu parkietów w Moskwie handel rosyjskimi akcjami przeniósł się do Londynu, gdzie ich indeks (FTSE Russia) pod koniec sesji tracił ponad 20 proc.
Także indeksy amerykańskie mocno traciły na otwarciu. Wskaźnik Dow Jones spadł o ponad 400 punktów, czyli 4,6 proc., natychmiast po rozpoczęciu transakcji.