Widmo upadłości drogowej spółki

Maria Trepińska
opublikowano: 2005-10-18 00:00

Do sądu wpłynęły kolejne wnioski o upadłość PRInż. Zarząd próbuje ratować firmę. Na 2 listopada zwołał NWZA.

Wierzyciele Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych (PRInż) w Katowicach tracą cierpliwość. Do sądu wpływają kolejne wnioski o ogłoszenie upadłości spółki budownictwa drogowego, która w portfelu ma kontrakty na realizację największych inwestycji w regionie.

— Będę negocjował, aby wycofali wnioski — zapowiada Przemysław Wróbel, prezes PRInż, który kieruje spółką od 28 września.

Firma nie płaci podwykonawcom, a zaległości sięgają kilkunastu milionów złotych.

Pora roszad

W tle kłopotów finansowych toczy się walka o przejęcie kontroli nad PRInż. Apetyt miał Polimex-Mostostal Siedlce, ale nic z tego nie wyszło.

— Na wniosek jednego z akcjonariuszy na 2 listopada zwołałem walne spółki. W programie obrad są zmiany w radzie nadzorczej — mówi prezes Wróbel.

Według naszych informacji NWZA zostało zwołane na wniosek Mostostalu Zabrze (MZ), a konkretnie Zbigniewa Opacha, głównego akcjonariusza giełdowej spółki. Wiele wskazuje też na to, że na walnym to on będzie rozdawał karty. BGŻ, który ma 19,3 proc. akcji PRInż, scedował na niego prawo głosu, a Zbigniew Opach, przewodniczący rady nadzorczej MZ, będzie dysponował około 33 proc. akcji PRInż należącymi do MZ. To może postawić NC w trudnej sytuacji, skandynawski koncern budowlany, który ma około 48 proc. akcji PRInż.

— Na walnym zamierzam przedstawić obecną sytuację spółki oraz plany zwołania następnego NWZA, które powinno zdecydować o dokapitalizowaniu PRInż poprzez emisję akcji bez wyłączania z prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy — dodaje Przemysław Wróbel.

Kapitału brak

Zdaniem prezesa, jeśli firma nie zostanie dokapitalizowana 50 mln zł, trzeba będzie rozważyć upadłość likwidacyjną lub naprawczą z możliwością zawarcia układu. W połowie września poprzedni zarząd PRInż złożył wniosek o upadłość, ale z przyczyn formalnych został on przez sąd odrzucony, a szefowie odwołani przez radę nadzorczą.

PRInż miał w ubiegłym roku 692,6 mln zł przychodów i 9,5 mln zł zysku netto. Wśród ekspertów znających finanse firmy pojawiły się podejrzenia o „kreatywną” księgowość. Spółka nie ma płynności finansowej i w tym roku generuje straty.