SPECJALNIE DLA PULSU
Janusz Lewandowski
europoseł Platformy Obywatelskiej
Tanie linie lotnicze wożą już połowę pasażerów w Polsce. Szkoły niepubliczne kształcą połowę studentów. Tani przewoźnicy zmusili do kontrataku LOT, Lufthansę i Air France, z korzyścią dla pasażerów. Zaś chcący studiować mają szerokie pole wyboru. Zupełnie inaczej jest z klientami poczty i kolei, a odbiorcy prądu i gazu zyskali na razie tylko teoretyczną swobodę wyboru, blokowaną przez koncerny trzymające w garści sieci przesyłowe.
Receptą na zwycięską ofensywę konkurencji, zdobywającej kolejne bastiony monopolu, jest kombinacja prywatyzacji z deregulacją. Jest to recepta anglosaska, zrodzona ze smutnych doświadczeń prywatyzacji bez deregulacji oraz deregulacji bez prywatyzacji. Zawodziły próby zamiany monopolu publicznego na bardziej agresywny monopol prywatny i próby tworzenia konkurencyjnego rynku z udziałem uprzywilejowanych spółek komunalnych lub państwowych. Stąd taka recepta, aplikowana w kontynentalnej Europie poprzez dyrektywy z Brukseli.
Idzie to z oporami, które ilustrują choćby spory wokół prywatyzacji Deutsche Bahn, trwające już od roku 1994, i ciernista droga do wprowadzenia zasad wolnego rynku w energetyce. Na tę walkę często nie starcza siły państwom narodowym, uległym wobec interesów grupowych. Potrzebna jest widzialna ręka Brukseli, by wymusić zdrową konkurencję. Przedsiębiorcy, pozostawieni sami sobie, chętnie uciekają w kartelowe zmowy — ostrzegał Adam Smith i to już 250 lat temu.