Ostatnia sesja roku, jak i cały miniony tydzień nie przebiegł tak jak oczekiwałem. Rynek jest słaby i wciąż nie może zbytnio oddalić się od ostatnich dołków (2120 pkt), a średnioterminowe sygnały- niedźwiedzie. Tyle tylko, że 2 ostatnie tygodnie roku, z uwagi na swój świąteczny obrót mają niskie znaczenie prognostyczne. Rynek de facto idzie w bok. Ten tydzień może być przełomowy. Najbliższy opór to linia trendu spadkowego (od listopada), czyli 2192 pkt na dziś. Ważny jest także poziom 2220 pkt. Najbliższe wsparcia to 2146 pkt i 2117 pkt. Statystyczne prawidłowości (efekt stycznia) przemawiają za zajmowaniem długich pozycji. Osobiście jednak daleki jestem od optymizmu. Za takim nastawieniem przemawia analiza międzyrynkowa. Co prawda, S&P500 wygląda dobrze. Szeroki indeks znajduje się nad wybitą linią 2-miesięcznego trendu spadkowego. Nie potwierdza tego jednak Nasdaq czy DAX, ani zachowanie rynku amerykańskich obligacji. Tam (10-latki) była nadzieja na złamanie trendu wzrostowego trwającego od kwietnia, co mogłoby oznaczać ucieczkę kapitału z obligacji w akcję. Niestety ostatni tydzień przyniósł wzrost cen (spadek rentowności) i trend się obronił tworząc dywergencję z akcjami. Co ważne EUR/USD, czyli wskaźnik nastrojów rynkowych, wyłamał wsparcie na 1,30 i nie śpieszy się aby wrócić nad ten poziom. Na parach złotówkowych w piątek zniknął straszak NBP/BGK i mieliśmy gwałtowne osłabienie złotówki. Nawet jeśli to korekta ruchu od połowy grudnia (4,60-4,38) to powinna ona trwać do 62% zniesienia i wybitej linii trendu wzrostowego (od lipca), czyli przynajmniej 4,50. Ropa naftowa napotkała opór na krótkoterminowej linii trendu spadkowego. Na miedzi straszy trójkąt i potencjalny ruch kontynuacji letnich spadków w średnim terminie. Podsumowując, w tym tygodniu na rynek powinien powrócić żwawszy handel w określonym kierunku. Analiza międzyrynkowa dostarcza jednak więcej argumentów podaży.
Więcej argumentów mają sprzedający
Analiza międzyrynkowa dostarcza jednak więcej argumentów podaży - uważa Krystian Brymora, analityk DM BDM.