Więcej miejsc pracy dzięki... robotom

  • Marta Bellon
opublikowano: 07-05-2013, 00:00

Nowoczesne maszyny mają sprawić, że w najbliższych latach powstanie nawet 3,5 mln miejsc pracy. Przedsiębiorcy przyznają — potrzebujemy zarówno robotów, jak i ludzi

Choć Polska słabo wypada w rankingach innowacyjności, to jeden z jej przejawów budzi ostatnio kontrowersje. Coraz więcej firm, nie tylko przemysłowych, ale również działających w innych branżach, inwestuje w nowoczesne maszyny, zastępujące pracę ludzi. Czy rzeczywiście należy obawiać się postępu w tej dziedzinie — czy wraz ze wzrostem liczby nowatorskich maszyn spadnie liczba miejsc pracy? Zaprzecza temu najnowszy raport Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), według którego roboty przemysłowe stworzyły prawie 10 mln miejsc pracy, a w ciągu najbliższych siedmiu lat na świecie dzięki nim ma powstać od 2 do 3,5 mln nowych stanowisk. Zatrudniać będą m.in. zakłady produkcyjne, w szczególności przemysłu spożywczego, elektronicznego i fotoogniw. Powstałe w tych sektorach miejsca pracy będą miały bezpośredni związek z robotyką lub będą to miejsca pracy wręcz stworzone dzięki robotom, np. w obszarze rozwoju produktów, marketingu, serwisie i sprzedaży.

Zobacz więcej

WIĘCEJ MASZYN, WIĘCEJ PRACY: Przemysł spożywczy, elektroniczny i fotoogniw — to w tych sektorach w najbliższych latach wzrośnie zatrudnienie i, jak prognozuje Międzynarodowa Federacja Robotyki, będzie to miało bezpośredni związek z zatrudnionymi w przedsiębiorstwach robotami. [FOT. ARC]

Roboty przejmują obowiązki

Producenci robotów i firmy bazujące na ich pracy przekonują, że nowoczesne maszyny przejmują obowiązki ludzi wymagające dużego wysiłku fizycznego lub zajęcia niebezpieczne, lecz żadna z nich nie jest w stanie zastąpić pełnokrwistego pracownika. A kupno robota wiąże się także z koniecznością zwiększenia mocy produkcyjnych oraz w wielu przypadkach — zatrudnienia kolejnych pracowników do ich obsługi czy monitoringu.

— Przedsiębiorcy, którzy już zautomatyzowali swoje zakłady, często podkreślają, że roboty zapewniają tzw. spokojny sen zarządzającemu, który kończąc zmianę, bez stresu wychodzi do domu, wiedząc, że rano zlecona robotowi praca będzie wykonana bezbłędnie. Natomiast pracownicy nie muszą obawiać się o przyszłość swoich etatów, ponieważ zakład pracuje efektywnie, do tego nie ma problemów z jakością produktów i z konkurencyjnością na rynku. Często doceniają także fakt, że dzięki zainstalowaniu przez firmę robota nie muszą już wykonywać najcięższych lub niebezpiecznych dla zdrowia zadań, a w zamian za to mogą zobaczyć ciekawszą niż dotychczas ścieżkę swojej kariery w firmie — przekonuje Konrad Grohs, prezes firmy FANUC Polska, produkującej roboty przemysłowe.

Zwiększona wydajność

Prowadzenia działalności bez robotów nie wyobraża sobie Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Piątnicy — zdobywca tytułu Filara Polskiej Gospodarki 2012 w województwie podlaskim. Dzięki inwestycji w nowoczesne maszyny firma zwiększyła wydajność produkcji i realizowanych zamówień. Nie zmniejszyła przy tym liczby etatów.

— Po wdrożeniu robotów osoby, które do tej pory zatrudnione były w działach paletyzacji, mogły zostać przesunięte na inne stanowiska, gdzie praca jest dużo łatwiejsza pod względem fizycznym, np. konfekcjonowania towarów — tłumaczy Andrzej Jacak, kierownik działu automatyki spółdzielni mleczarskiej z Piątnicy. Konrad Grohs przekonuje, odwołując się do własnych doświadczeń współpracy z polskimi zakładami, że tzw. robotyzacja nie oznacza zwolnień.

— Przy zwiększonej wydajności przedsiębiorstwa potrzebni są ludzie, którzy będą w stanie nadzorować procesy i pracować w obszarze rozwoju produktów. Firmy decydujące się na zatrudnienie robotów często stają przed koniecznością zatrudniania dodatkowych pracowników. Przy zwiększonej wydajności produkcji rośnie liczba zamówień, rosną obroty firmy. Roboty pomagają firmom, ale nie są w stanie zastąpić nas we wszystkim — zaznacza Konrad Grohs.

Eksperci wciąż potrzebni

Przykładów potwierdzających tę tezę jest więcej, ale przedsiębiorcy nadal ostrożnie podchodzą do tematu robotów w firmie i ich wpływu na stan zatrudnienia. Ewelina Młynarczyk, prezes spółki Nowatech — Gazeli Biznesu 2012 — przyznaje, że firma inwestuje w nowoczesne maszyny. W zeszłym roku zakupiła automat, który układa i przygotowuje elementy na płytkach drukowanych, wykorzystywanych w maszynach do zgrzewania rur, produkowanych przez firmę, a także nowe tokarki i frezarki sterowane numerycznie.

— Jeśli się inwestuje w nowe i nowoczesne urządzenia, to koszty zakupu są duże, ale inwestycja szybko się zwraca. Zakup nowych maszyn spowodował potrzebę zatrudnienia nowych pracowników do obsługi tychże urządzeń. W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw robotyzacja ulepsza proces produkcyjny, ale nie jest w stanie zrobotyzować całego procesu, chyba że specyfika branży na to pozwala. W przypadku naszej firmy nie jest to możliwe — mówi Ewelina Młynarczyk.

Prezes Nowatechu podziela obawy, że wzrost liczby robotów w przedsiębiorstwach może doprowadzić do zmniejszenia liczby stanowisk pracy dla ludzi, ale w jej ocenie robotyzacja firm z sektora MSP nie musi oznaczać automatycznie redukcji etatów.

— Mamy jednego robota, który zastępuje pracę dwóch lub trzech pracowników wysoko wykwalifikowanych. Ale robot nie wykonana w moim przypadku całej maszyny, gdyż potrzebni są do tego ludzie. Robotyzacja ma sens w firmach wyspecjalizowanych, z liniami produkcyjnymi. W firmie średniej lub małej zakup robota czy urządzenia automatycznego powoduje ulepszenie produkcji, ale na pewno nie zredukuje bardzo zatrudnienia, a jeśli już, to może być to rząd wielkości do 5 proc. — mówi Ewelina Młynarczyk.

Według ekspertów IFR, dzięki robotyce w ciągu kolejnych pięciu lat zwiększy się zatrudnienie w kilku sektorach. Rąk do pracy będą poszukiwać przede wszystkim firmy prowadzące produkcję opartą na rozwoju technologii w dziedzinie telekomunikacji i elektroniki, zajmujące się masowym wdrażaniem technologii z zakresu wytwarzania energii odnawialnej, przemysł samochodowy, a także w branżach, które będą musiały podołać rosnącym wymogom higieniczno-sanitarnym, m.in. w przemyśle spożywczym. Rosnące zapotrzebowanie na roboty sprawi, że na zwiększanie miejsc pracy będzie miała wpływ ekspansja samej branży robotyki. Eksperci IFR przewidują, że sektor zanotuje 15-procentowy wzrost, co da kolejne 45 tys. miejsc pracy na globalnym rynku.

15 tys. EUR Od takiej kwoty można kupić nowego robota przemysłowego. Górna granica to 250 tys. EUR

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy