Więcej nie znaczy tanio

Anna Borys
opublikowano: 2007-10-29 07:27

Obok klasycznych funduszy inwestycyjnych pojawiają się produkty stukturyzowane. Teoretycznie powinny być tańsze, ale nie są.

Wachlarz produktów inwestycyjnych na krajowym rynku jest coraz szerszy. Klient nie musi ograniczać wyboru do funduszy inwestycyjnych i obligacji skarbowych. Szczególnie teraz, gdy warszawska giełda jest bardzo zmienna, na popularności zyskały produkty alternatywne. Najszybciej rozwijają się bardziej złożone propozycje, czyli produkty strukturyzowane. Niektórzy analitycy twierdzą, że nadal są one dość drogie w porównaniu z tymi oferowanymi na rynkach zagranicznych. Teoretycznie rosnąca konkurencja powinna motywować towarzystwa inwestycyjne i innych emitentów do obniżenia ceny produktów. Czy tak będzie? W najbliższym czasie, niestety, nie.

Wybór istnieje

Krajowy rynek produktów inwestycyjnych rozwija się dynamicznie. Kilka lat lat temu nikt nie słyszał w Polsce o produktach strukturyzowanych, które za granicą od lat cieszą się dużym powodzeniem. Różnią się one od klasycznych funduszy m.in. stylem zarządzania. Towarzystwa sprzedają produkty zarządzane aktywnie. Oznacza to, że zarządzający śledzi sytuację na rynku i do niej dostosowuje skład portfela. Zupełnie inaczej prowadzone są produkty strukturyzowane. Odwzorowują one biernie wskaźniki. Strategię obiera się przy tworzeniu produktu. Nie zmienia się jej przez cały czas inwestycji.

— Na świecie produkty strukturyzowane są tańsze od klasycznych funduszy — twierdzi Maciej Kossowski, prezes Wealth Solution.

Wynika to z tego, że fundusze klasyczne pobierają opłatę za zarządzanie. Te strukturyzowane — nie.

Kłopot z prowizjami

Problem zaczyna się, gdy klient chce oszacować koszt produktu strukturyzowanego, dostępnego na naszym rynku.

— Trudno określić, ile tak naprawdę klient zapłaci za produkt złożony. Nie jest to wyraźnie określone. Marże są ukryte — mówi Grzegorz Raupuk, prezes Analiz Online.

Nie tylko klient może mieć wątpliwości co do ceny produktów strukturyzowanych. Analitycy też.

— Produkty te są wielokrotnie tańsze od klasycznych funduszy — zaznacza Mateusz Walczak, prezes New World Alternative Investments.

Innego zdania jest Maciej Kossowski.

— W Polsce jest inaczej niż na świecie. Produkty strukturyzowane wcale nie są tańsze od klasycznych funduszy. Wynika to z tego, że są one obarczone ukrytymi prowizjami — w horyzoncie pięcioletnim prowizje sięgają nawet 16 proc.

Jedno jest pewne — w Polsce jest drożej niż za granicą.

— Fundusze bierne nie mają podstaw, by brać prowizje za zarządzanie. Za granicą emitenci produktów strukturyzowanych biorą od 0,5 do 1,5 proc. prowizji na rok — dodaje Maciej Kossowski.

Opłaty za fundusze inwestycyjne za granicą także są niższe niż krajowe. Średnio dwukrotnie.

Problem dystrybucji

Produkty strukturyzowane, teoretycznie tańsze, nie zmienią sytuacji na rynku. Ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Na razie najważniejsze jest to, by inwestor wiedział, ile płaci za to, co kupuje.

— Towarzystwa będą wywierać presję na Komisję Nadzoru Finansowego, by koszty produktów strukturyzowanych były jawne — mówi Maciej Kossowski.

Pozostaje jeszcze kwestia dystrybutorów.

— Tańsze produkty mają zawsze problem z dotarciem do klienta. Dystrybutorzy preferują produkty wysokomarżowe, bo mogą na nich więcej zarobić — podsumowuje Adam Maciejewski, członek zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Anna Borys, [email protected]