Więcej obcych na naszym gruncie

Jarosław Królak
22-04-2008, 07:33

Grunt to mieć grunt — taki tok rozumowania przyjęli obcokrajowcy, nieco zaniedbując segment mieszkań i lokali użytkowych.

„PB” dotarł do sprawozdania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) o nabywaniu nieruchomości w Polsce przez cudzoziemców w 2007 r. Wnioski: obcokrajowcy ciągle wykazują duże zainteresowanie kupnem w naszym kraju nieruchomości gruntowych. Trochę gorzej jest w segmencie mieszkań i lokali użytkowych.

Spekulanci i inwestorzy

W ubiegłym roku dokonano łącznie 8,8 tys. transakcji (z zezwoleniami lub bez nich), co oznacza 38-procentowy wzrost w porównaniu z 2006 r. (6,4 tys.). Także powierzchnia nabytych nieruchomości gruntowych wyraźnie się zwiększyła i wyniosła prawie 7 tys. ha, czyli była o 37 proc. wyższa niż w 2006 r. (ok. 5 tys. ha).

— Kolejny rok z rzędu Polska ma bardzo dużą dynamikę wzrostu transakcji z udziałem cudzoziemców. To pokazuje, jak duża jest wiara zagranicznych inwestorów w fundamenty polskiej gospodarki — mówi Marek Paczuski, specjalista ds. nieruchomości w firmie DZT.

Spadła za to wyraźnie, bo o 20 proc., powierzchnia kupionych mieszkań i lokali użytkowych (biurowce, centra handlowe, magazyny). W 2007 r. cudzoziemcy kupili 3,5 tys. takich nieruchomości o powierzchni 533,5 tys. mkw (rok wcześniej 663,6 tys. mkw). Warto przypomnieć, że dynamika wzrostu z 2005 r. na 2006 r. była tu rekordowa i wyniosła aż 285 proc. Dlaczego wyraźnie przyhamował sektor mieszkaniowy i lokali użytkowych?

— Kapitał spekulacyjny zaczął szukać lepszych okazji do zarobku i znalazł je w innych krajach, np. w Bułgarii i Rumunii. W Polsce zatrzymały się ceny mieszkań, więc inwestorzy nie mają tak dużej jak do niedawna stopy zwrotu. Ponadto zmniejszyła się skłonność banków do udzielania kredytów hipotecznych. Jeśli idzie o lokale użytkowe, to powodem spadku było wyraźne zmniejszenie inwestycji w biurowce, centra handlowe czy magazynowe. W 2007 r. wartość inwestycji w ten segment wyniosła około 3 mld EUR, podczas gdy w rekordowym 2006 r. aż 5 mld EUR — wyjaśnia Marek Paczuski.

Podobnie sytuację tłumaczy Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

— Widać, że nadal jest wysokie zainteresowanie nieruchomościami gruntowymi. Ceny mieszkań zaczęły się urealniać. Wzrosła podaż, deweloperzy ostrożniej inwestowali i rynek zaczął wykazywać nasycenie. Inwestycje w mieszkania nie są już tak rentowne jak jeszcze rok czy dwa lata temu. Przyhamował także rynek wynajmu mieszkań z powodu wyższych kosztów utrzymania — mówi Tomasz Błeszyński.

W jego ocenie spadek powierzchni nabywanych lokali użytkowych wynika przede wszystkim z ograniczenia oddawanych do użytku centrów handlowych i biurowców.

— Rok 2006 okazał się rekordowy i trudno będzie tamten wynik powtórzyć. Wybudowano wtedy mnóstwo centrów logistycznych i parków technologicznych. W 2007 r. inwestycje zastopowała niesławna ustawa o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, która wkrótce, miejmy nadzieję, zostanie zlikwidowana — dodaje Tomasz Błeszyński.

Kto u nas kupuje

Z raportu MSWiA wynika, że zdecydowanym liderem w kupowaniu nieruchomości gruntowych w Polsce są Niemcy (120 ha). Daleko za nimi plasują się Holendrzy, Szwedzi, Austriacy i Brytyjczycy. Jeśli idzie o firmy, najwięcej gruntów nabyły podmioty z przewagą kapitału irlandzkiego (1,6 tys. ha), holenderskiego i niemieckiego.

Najwięcej gruntów kupowano na terenie województw: śląskiego, mazowieckiego i dolnośląskiego. Mieszkania oraz lokale użytkowe najchętniej są kupowane w dużych miastach: w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i w Szczecinie.

SPECJALNIE DLA PULSU

Piotr Bujak ekonomista BZ WBK: Przybywa inwestorów, którzy mają czas

Spadek dynamiki transakcji zakupu nieruchomości przez cudzoziemców świadczy o tym, że nasz rynek przestał być atrakcyjny dla inwestorów spekulacyjnych, których masowy napływ do Polski obserwowaliśmy w poprzednich latach. Pewne już jest, że ceny budynków, lokali czy gruntów nie będą rosły już w takim tempie, jak w 2005 i 2006 r. Ryzyko spekulacyjnego inwestowania jest dziś znacznie wyższe niż potencjalne zyski.

Jednak transakcji z udziałem cudzoziemców ciągle jest bardzo wiele. To dowód, że na nieruchomościach w Polsce nadal można zarobić, ale już w dłuższym terminie — zysk jest pewny, ale jeśli chcemy go zrealizować przynajmniej po trzech latach. Z miesiąca na miesiąc właśnie takich długookresowych inwestorów przybywa.

Nasz rynek ma bowiem optymistyczne perspektywy, ponieważ przyszłość całej polskiej gospodarki rysuje się pomyślnie. Po przystąpieniu do Unii Europejskiej nastąpiło ożywienie i nie ma żadnych przesłanek, aby ten rozwój został w następnych latach zahamowany. Coraz mocniej będą dawały o sobie znać unijne fundusze, fundamenty gospodarcze również są mocne. Polska jest więc skazana na wyższy niż w większości krajów UE rozwój, a zatem i ceny zlokalizowanych u nas nieruchomości będą rosły szybciej.

Jarosław Królak, j.krolak@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Więcej obcych na naszym gruncie