Wiedeń skraca smycz spółkom z grupy VIG

Austriacki ubezpieczyciel centralizuje sześć towarzystw w Polsce. Zamiast federacji spółek powstaje koncern.

Grupa ubezpieczeniowa VIG Polska — czwarty co do wielkości gracz na polskim rynku, który w ubiegłym roku zebrał ze składek blisko 4 mld zł — zmienia oblicze. Grupę, która od wejścia nad Wisłę była kojarzona z kilkoma luźno powiązanymi towarzystwami, czeka prawdziwa rewolucja. Dotychczas każde z towarzystw z grupy VIG sprzedawało polisy pod własną marką (Compensa, InterRisk, Benefia czy PZM), a skrót VIG (Vienna Insurance Group) był szerzej znany tylko w branży.

Jak wynika z informacji „Pulsu Biznesu”, pierwszym krokiem jest zmiana zasad zarządzania wchodzącymi w jej skład spółkami. 29 czerwca, podczas czterech odbywających się jedno po drugim walnych, zostały zmienione statuty majątkowej i życiowej Compensy oraz majątkowej i życiowej Benefii. Wprowadzono do nich poważne i identyczne zmiany.

— Ograniczają one kompetencję zarządów, które do tej pory były dosyć szerokie. W zamian zwiększają rolę rad nadzorczych, czyli Wiednia — mówi nam osoba, zbliżona do grupy VIG.

Jak się dowiedzieliśmy, identyczne zapisy zostały lub zostaną dołączone do statutów towarzystw należących do VIG w Europie Środkowej i Wschodniej. Skala operacji jest ogromna, bo dotyczy około 50 firm w 25 państwach (austriacka grupa działa we wszystkich państwach naszego regionu za wyjątkiem Mołdawii, a także w Niemczech, we Włoszech, w Turcji, Gruzji i Rosji). Imperium, w którym pracuje ponad 25 tys. pracowników, zostało zbudowane w ciągu kilkunastu lat przez przejmowanie małych ubezpieczycieli. Najpierw robiło to wiedeńskie towarzystwo Wiener Stadtische, które w 2009 r. przekształciło się w VIG.

— W momencie utworzenia VIG centrala firmy praktycznie nie istniała, a wszystkie spółki były równo usytuowane w strukturach łącznie z Wiener Stadtische, który jest głównym właścicielem VIG. Jednak przez kilka ostatnich lat centrala rozrosła się i zaczęła myśleć jak korporacja. Dlatego po etapie gwałtownego rozrostu przyszedł czas na etap porządkowania i konsolidacji — mówi menedżer z rynku ubezpieczeniowego.

Jego zdaniem, nie bez znaczenia są także prace nad nową unijną dyrektywą Solvency II. Będzie ona dużym obciążeniem dla małych ubezpieczycieli, dla niektórych może wręcz oznaczać konieczność ograniczenia działalności. Ponieważ VIG w większości składa się z takich firm, musiała zdecydować się na centralizowanie polityki w obszarze ryzyka.

— Harmonizacja zasad corporate governance jest naturalnym procesem dla każdej większej spółki notowanej na giełdzie. Nasze działania mają na celu zwiększenie transparentności zarządzania na poziomie koncernu przy jednoczesnym dostosowaniu nowych regulacji do wymagań dyrektywy Solvency II — tłumaczy Franz Fuchs, prezes VIG Polska i członek zarządu grupy VIG.

Podkreśla, że dyrektywa stawia przed ubezpieczycielami większe wymagania kapitałowe, a jednocześnie nowe oczekiwania w zakresie zarządzania ryzykiem. Informuje także, że z tego powodu w najbliższym czasie zostaną także dokonane zmiany w statutach InterRisku oraz Polisy-Życie. Cały proces zakończy się po akceptacji przez nadzór finansowy. Nasi rozmówcy wskazują, że rewolucja w austriackim ubezpieczycielu jest związana ze zmianą na fotelu prezesa całej grupy. Od 1 czerwca jest nim Peter Hagen, który zastąpił Guntera Geyera zasiadającego w zarządzie od 1988 r. To właśnie on odpowiadał za strategię ekspansji zagranicznej, która w ciągu kilkunastu lat przekształciła Wiener Stadtische, małe towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych, w gracza, który liczy się w regionie. Na razie nie wiadomo, czy zmiany w grupie ograniczą się tylko do zwiększenia kontroli nad spółkami. Choć VIG zapewnia, że jednym z kluczowych elementów strategii jest zaufanie dla działań lokalnych zarządów, to nasi rozmówcy sugerują, że kolejnym krokiem może być łączenie spółek. Pierwsze jaskółki już są — InterRisk połączył się z PZM, a w Bułgarii połączono spółki majątkowe. Według naszych rozmówców, podobne działania mają w tym roku nastąpić w Rumunii. W Polsce zaś świeżo kupiona Polisa-Życie ma zostać połączona z Compensą. W przyszłym roku podobny los może spotkać Benefię. Na razie jej pracowników czeka tylko przeprowadzka do biurowca Compensy.

VIG był bardzo blisko Warty

Druga siła na polskim rynku ubezpieczeniowym — Warta — została sprzedana na początku tego roku za 770 mln EUR. Tyle na stół wyłożył niemiecki Talanx. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Według informacji „Pulsu Biznesu”, jego konkurent w wyścigu po polską firmę — VIG — dawał za towarzystwo jeszcze więcej. Ale nie chciał zapłacić tej kwoty jednorazowo. Część zapłaty miała być uzależniona od przyszłych wyników Warty. Tymczasem Niemcy nie postawili takich warunków i oferowali gotówkę. To spowodowało, że właśnie oni — ku zaskoczeniu Wiednia — wygrali wyścig. Sprzedający — belgijski KBC — potrzebował natychmiast zastrzyku pieniędzy, by móc szybko spłacić pomoc publiczną, która kilka lat wcześniej uratowała go przed bankructwem.

OKIEM EKSPERTA

Strategia ważniejsza od struktury

MARCIN BRODA

analityk w firmie OGMA

Do tej pory VIG zarządzał inwestycjami, w tym spółkami kupio- nymi w Polsce, w dosyć specyficzny sposób. Ale nie można powiedzieć, by w tym szaleństwie nie było metody. Pokazują to wyniki, jakie osiągnął na polskim rynku. Grupa od pewnego czasu standaryzowała działalności, przykładem może być np. wspólne IT czy też powołanie spółdzielni, która zajmie się likwidacją szkód. Narzucenie standardów korporacyjnych na pewno będzie miało wpływ na działalność grupy. Stanie się to jednak w perspektywie długoterminowej. W krótszej o wiele ważniejsze od tego, kto komu podlega, czy mamy prezesów, czy dyrektorów i ile spółek jest w grupie, jest strategia biznesowa. Z VIG zaś nie płyną żadne sygnały, które wskazywałyby na jej zmianę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu