Czy jedno orzeczenie sądu zmieni właściciela aktywów wartych nawet 2,5 mld EUR? Patrząc na historię sporu Elektrimu i Vivendi to możliwe.
Kolejny zwrot w walce o udziały Polskiej Telefonii Cyfrowej. W piątek sąd powszechny w Wiedniu uchylił pierwszy punkt ubiegłorocznego orzeczenia trybunału arbitrażowego oraz stwierdził, że nie powoduje ono wiążącego strony postępowania skutku prawnego. Opublikowana na naszym portalu www.pb.pl informacja zelektryzowała inwestorów, wywołując także gwałtowny spadek notowań Elektrimu. Dlaczego?
— Decyzja sądu oznacza, że 48 proc. udziałów PTC należy do Elektrimu Telekomunikacja — mówi Wojciech Kozłowski, partner kancelarii Salans, współpracującej z ET.
— Jeśli to prawda będziemy apelować. Nie otrzymaliśmy żadnych materiałów na ten temat. Dlaczego sąd uchylił pierwszy punkt, a kolejne, związane z nim, nie? — komentował na gorąco Zygmunt Solorz, szef rady nadzorczej Elektrimu i jego główny udziałowiec.
Patrz punkt pierwszy
Od roku Elektrim przekonywał inwestorów, że trybunał arbitrażowy orzekł w pierwszym punkcie orzeczenia, iż przeprowadzona kilka lat temu transakcja przeniesienia udziałów PTC do ET była bezskuteczna. Dlatego warte nawet 2,5 mld EUR udziały należą do Elektrimu, a Vivendi, sprawującemu kontrolę nad ET, nie należy się nawet odszkodowanie, bowiem Francuzi zdawali sobie sprawę z ryzyka transakcji. Efektem takiej interpretacji była m.in. dwuwładza w PTC. W siedzibie spółki urzędują członkowie zarządu i rady nadzorczej wybrani przez Elektrim i Deutsche Telekom, do którego należy kolejne 48 proc. proc. udziałów PTC. Poprzedni zarząd (wpisany niedawno ponownie do rejestru handlowego) urzęduje poza siedzibą spółki.
Czekając do 4 stycznia
Decyzja trybunału oznaczała też radykalną poprawę sytuacji finansowej Elektrimu (w połowie grudnia spółka nie spłaciła wartych ponad 450 mln EUR obligacji).
Według prawników ET, wszystko to jest już nieaktualne. Elektrim przekonuje jednak, że nic się nie zmieniło.
— 4 stycznia sąd powinien uznać na terenie Rzeczpospolitej wyrok trybunału arbitrażowego. Decyzja sądu wiedeńskiego nie powinna mieć żadnego znaczenia — mówi Zygmunt Solorz.
To nie koniec
Wojna o papiery PTC szybko się więc nie skończy. Tym bardziej, że prawnicy ET już zapowiadają kolejne pozwy przeciwko m.in. Deutsche Telekom, który — ich zdaniem — od ponad pół roku bezprawnie wspiera Elektrim w PTC. Inwestorzy giełdowi komentując na gorąco piątkową informację na stronie internetowej www.pb.pl zauważyli, że jeśli Elektrim stracił 48 proc. PTC, to i tak kontroluje 49 proc. ET, a więc pośrednio także akcje operatora. Problem w tym, że mimo nakazu sądu wiedeńskiego Vivendi nie chce dopuścić przedstawicieli Elektrimu do władz ET. Cieszą się też pewnie obligatariusze, którzy mają zastaw na udziałach Elektrimu w ET.