Wiedza, czego chcesz, cenniejsza od pieniędzy

Paweł Zielewski
opublikowano: 2006-09-19 00:00

W sierpniu do funduszy inwestycyjnych wpłynęło 1,6 mld zł. Od początku roku fundusze inwestycyjne zdobyły ponad 16 mld zł nowych aktywów, co oznacza, że rekord 2005 r., czyli 18,6 mld zł, zostanie pobity.

Raz jeszcze przypomniała się stara prawda, że fundusze inwestycyjne to pomost między indywidualnym inwestorem starającym się efektywnie pomnażać swoje oszczędności a rozbudowanymi rynkami finansowymi, które umożliwiają zarabianie pieniędzy. Hossa na rynku TFI trwa i nic nie wskazuje — przynajmniej na razie — by wzrostowy trend miał się w najbliższych miesiącach odwrócić. Jednak z drugiej strony, część specjalistów coraz częściej odnosi wrażenie, że inwestowanie w jednostki funduszy zaczyna przypominać owczy pęd. Drobni ciułacze, atakowani informacjami, jakie to korzyści mogą osiągnąć przy pomocy TFI, rzadko zadają sobie pracę domową polegającą na próbie świadomego podejścia do inwestycji.

Nie ulega wątpliwości, że dzięki wykorzystaniu wiedzy, możliwości i doświadczeń kadry zarządzającej funduszem oraz dzięki zgromadzeniu większej masy aktywów fundusze inwestycyjne dysponują potencjałem umożliwiającym inwestowanie w szerokie (często niedostępne dla drobnych inwestorów) spektrum instrumentów finansowych. Powierzając pieniądze funduszowi lub portfelowi funduszy, de facto realizujemy wybraną przez nas strategię inwestycyjną. Każda strategia inwestycyjna m.in. opisuje możliwe do osiągnięcia zyski, przy towarzyszącym im poziomie ryzyka (możliwe straty).

Tak więc każdy wybór funduszu lub portfela funduszy powinien być poprzedzony wyborem strategii inwestycyjnej, którą zamierzamy realizować. Dla przykładu: osoba zamierzająca jedynie przechować w krótkim okresie środki przeznaczone na zakup mieszkania powinna zastosować najbezpieczniejszą strategię inwestycyjną, sprowadzającą się do inwestycji środków w fundusze gotówkowe lub pieniężne. Osoba młoda, zaczynająca systematyczne oszczędzanie na przyszłą emeryturę, powinna wykazać się znacznie większą „agresją” i zacząć inwestycje od najbardziej ryzykownych, ale też najbardziej dochodowych w długim terminie czasu funduszy akcyjnych.

Wybór strategii inwestycyjnej jest najtrudniejszym i wymagającym największego skupienia fragmentem każdego procesu inwestycyjnego, w tym również opartego na funduszach inwestycyjnych. Jego złożoność polega głównie na trudnościach z określeniem oczekiwanego przez nas zysku, naszej tolerancji do ryzyka (strat), określeniem minimalnego okresu inwestycji, zaplanowaniem przepływów powiększających lub pomniejszających inwestycje itp.

Pozostałe elementy procesu inwestycyjnego, takie jak dobór najlepszych funduszy służących realizacji naszej strategii lub określenie sposobu zakupu jednostek funduszy, są już dużo łatwiejsze. Dzięki dużej konkurencji wśród funduszy inwestycyjnych, rozbudowanym kanałom dystrybucji oraz dostępowi do różnorodnych opracowań oceniających dokonania funduszy wybór funduszy najlepiej odpowiadających naszej strategii inwestycyjnej jest stosunkowo łatwy. Między określeniem naszej strategii inwestycyjnej a kupnem funduszy jest jeszcze jeden etap, a właściwie jeszcze jedna decyzja do podjęcia. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tworzymy portfel funduszy składający się z funduszy z tzw. czystą strategią (fundusze akcyjne, dłużne, pieniężne) czy też wybieramy fundusze hybrydowe (zrównoważone, stabilnego wzrostu), które inwestują w tym samym czasie zarówno w akcje, jak i obligacje oraz instrumenty rynku pieniężnego (udział tych aktywów w portfelu funduszu zależy od statutu funduszu i przewidywanej przez zarządzającego koniunktury na poszczególnych rynkach finansowych).

Problem w tym, że to wszystko bardzo ładnie wygląda w teorii. Praktyka jest znacznie bardziej skomplikowana. Dlatego przypominania podstawowych zasad rozpoczynania inwestycji nigdy dość...

Okazuje się, że własnoręczne wyliczenie akceptowalnego ryzyka nie jest większym problemem. Do tego potrzeba jednak trochę umiejętności i nieco więcej czasu. Warto skorzystać z rad specjalistów, ponieważ rynek funduszy — z punktu widzenia — oferty rozrasta się w błyskawicznym tempie. Klienci mają do wyboru coraz to nowsze rozwiązania. Nie muszą ich wszystkich znać. Muszą jednak zdać sobie sprawę, czego chcą. Resztą niech zajmą się specjaliści. Potrafią to zrobić, czego przykładem może być już jedna wizyta, np. u partnera dzisiejszego dodatku, czyli w Fortis Banku. Nie można jednak pojawić się tam z pustymi rękami, choć z drugiej strony pieniądze potrzebne na początek nie są wielkie. O wiele ważniejsza jest świadomość, po co się do banku przychodzi.