Wiek emerytalny będzie musiał wzrosnąć

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-06-20 20:00

Przekonanie o nieuchronności podniesienia wieku emerytalnego w Polsce podziela zdecydowana większość ekonomistów bez względu na poglądy dotyczące roli państwa i rynku w gospodarce.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Tak wynika z najnowszego Panelu Ekonomistów, który raz na miesiąc bada opinie analityków i naukowców dotyczące ważnych wyzwań związanych z gospodarką i polityką gospodarczą. Ankietowani różnią się oczywiście co do tego, w jaki sposób wyższy wiek emerytalny powinien być wprowadzony. Szeroka zgoda w kwestii konieczności wyższego wieku jest jednak warta uwagi, bo widać tutaj dużą rozbieżność między przekonaniami ekspertów i opinii publicznej.

Obecnie wiek emerytalny w Polsce wynosi 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet. Aż 2/3 ankietowanych ekonomistów (66 proc.) uważa, że powinien zostać docelowo ustalony na poziomie co najmniej 67 lat, zarówno dla kobiet, jak też mężczyzn.

„67 lat to wiek emerytalny uznany przez wiele administracji za optymalny (np. w Chorwacji czy Niemczech). Potencjalne zmiany w tej granicy w przyszłości w dłuższym okresie muszą podążać za sytuacją demograficzną i przeciętną długością trwania życia w zdrowiu.” - napisał Grzegorz Poniatowski, dyrektor naukowy ds. polityki fiskalnej w fundacji CASE.

Niektórzy eksperci wypowiadają się dużo ostrożniej i wskazują, że ustalenie jednolitego wieku jest bardzo trudne. Zazwyczaj jednak oni również wskazują na konieczność podniesienia tej granicy wobec obecnego poziomu.

„To jest kwestia, którą powinniśmy najpierw przebadać, odwołać się do istniejących badań (struktura zawodowa, dalsze trwanie życia w zdrowiu) i poddać prawdziwemu dialogowi społecznemu. Trudno odpowiedzieć na to pytanie kategorycznie wskazując jedną z opcji. Na pewno powinien być równy dla kobiet i mężczyzn i wyższy niż 60 lat.” - napisała Janina Petelczyc ze Szkoły Głównej Handlowej.

Aż 92 proc. ankietowanych ekonomistów uważa, że zachowanie obecnych zasad przechodzenia na emeryturę doprowadzi do wzrostu obciążeń podatkowych lub spadku wydatków na usługi publiczne. W Panelu rzadko spotykana jest aż tak wysoka zgodność. Osoby, które wyrażały w tej sprawie wątpliwości, podkreślały, że choć z formalnego punktu widzenia obecny system wygeneruje niskie emerytury zamiast niskich wydatków na usługi publiczne, to praktyka polityczna sugeruje, że będzie odwrotnie.

„Zagadnienie jest złożone. Zasadniczo obecny system emerytalny stabilizuje wydatki na emerytury w relacji do PKB. Jeśli więcej osób wcześniej przechodzi na emerytury, to otrzymują niższe świadczenia. Z drugiej strony wciąż na emeryturę przechodzą osoby ze starego portfela, istnieją emerytury minimalne, 13-tki i 14-tki. Biorąc pod uwagę politykę, odpowiadam „tak" (na pytanie o to, czy zachowanie obecnych zasad obniży wydatki na usługi publiczne.” - napisał Marcin Wroński, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Dlatego większość ankietowanych uważa, że podnoszenie wieku emerytalnego zacznie się w najbliższej dekadzie – z taką tezą zgodziło się 63 proc. ankietowanych. Ci, którzy wyrażali wątpliwości, wskazywali zwykle na ograniczenia polityczne.

„Obawiam się, że wiek emerytalny nie zostanie podniesiony, ponieważ groziłoby to utratą władzy przez partię rządzącą. Przywódcy partyjni uczą się na doświadczeniach i wyciągają z nich wnioski. Sądzę zatem, że zamiast podniesienia wieku emerytalnego stosowane będą zachęty finansowe do późniejszego przechodzenia na emeryturę.” - napisał Jan Rutkowski, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Kłopot polega na tym, że, jak wskazał Maciej Bitner, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, zachęty finansowe do późniejszego przechodzenia na emeryturę będą działały coraz słabiej w warunkach rosnącej liczby osób pobierających świadczenia minimalne. Dla takich osób dłuższy okres składkowania może być mało opłacalny. Możemy znaleźć się więc w coraz trudniejszej sytuacji, w której potrzeba podniesienia wieku emerytalnego będzie rosła, ale jednocześnie liczba osób politycznie temu przeciwnych również będzie coraz wyższa.