PAP: Większość placówek podstawowej opieki zdrowotnej w kraju pracowała w piątek normalnie. Część jednak zamknięto, a pacjentów poinformowano, że po pomoc mogą zgłaszać się do szpitali i na pogotowie.
Na 16 województw mamy 10, które są w pełni zabezpieczone w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej - poinformował prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Krzysztof Panas. W pełni nie udało się, według NFZ, zagwarantować podstawowej opieki zdrowotnej w Wielkopolsce (tam jest najgorzej i ma ją tam na razie tylko 20 proc. pacjentów), na Dolnym Śląsku (ponad 60 proc.), Podkarpaciu (ok. 70 proc., Śląsku (75 proc), w Lubuskiem i Podlaskiem Panas
ostro ocenił lekarzy, którzy nie podpisali umów z funduszem i zamknęli gabinety: opuścili swoich pacjentów, czyli doszło do strajku w służbie zdrowia - powiedział.
Do lekarzy rodzinnych, którzy nie podpisali kontraktów z NFZ zaapelował w piątek minister zdrowia Leszek Sikorski. Zwrócił się, by otworzyli gabinety i przystąpili do negocjacji. Zapewnił, że po pierwszym kwartale będzie można zbadać funkcjonowanie systemu i poczynić pewne oszczędności, które będą sprawiedliwie podzielone na potrzeby szpitali i podstawowej opieki zdrowotnej. "Podpisanie kontraktu pozwoli lekarzom i systemowi na spokojne wypełnianie funkcji i zlikwiduje niepokój, jaki odczuwają pacjenci - będzie zarazem otwarciem na prowadzenie dalszych rozmów" - mówił. Ocenił, że lekarze rodzinni, którzy nie chcą negocjować z NFZ stosują szantaż, by osiągnąć doraźne korzyści finansowe i polityczne.
Według informacji zebranych przez dziennikarzy PAP, w regionach, gdzie nie udało się zagwarantować w pełni świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej, sytuacja w piątek była zróżnicowana.
Tylko co trzeci lekarz rodzinny z Wielkopolski podjął w piątek pracę. Mimo to nie doszło do paraliżu podstawowej opieki zdrowotnej w regionie. Od rana większość (ok. 80 proc.) gabinetów lekarza rodzinnego w Poznaniu i regionie była zamknięta. Pacjenci, zgodnie z informacjami NFZ, kierowali się do szpitalnych izb przyjęć bądź do lekarzy, którzy kontrakt z NFZ podpisali. Fundusz uruchomił kilka infolinii, dzięki którym pacjenci mogą dowiedzieć się gdzie w pobliżu ich miejsca zamieszkania można uzyskać poradę lekarza rodzinnego.
W Lubuskiem NFZ ogłosił w piątek kolejną, trzecią już turę rokowań z lekarzami rodzinnymi. Do negocjacji zaproszono wszystkich lekarzy, którzy do tej pory nie złożyli ofert, a wcześniej świadczyli usługi podstawowej opieki zdrowotnej. Od początku roku część praktyk lekarzy rodzinnych w regionie jest zamknięta.
Na Podkarpaciu przyjmowała pacjentów większość przychodni. Skrócił się jedynie czas przyjęć. Członek zarządu Podkarpackiego Porozumienia Lekarzy POZ, należącego do Porozumienia Zielonogórskiego, Adam Baranowski poinformował, że podkarpaccy lekarze przyjmować będą w piątek tylko do godz. 13 na znak solidarności z kolegami z zachodniej Polski, którzy nie podpisali kontraktów z Funduszem. Według rzeczniczki NFZ w Rzeszowie, Liliany Leniart najtrudniejsza sytuacja w regionie jest w powiecie mieleckim, ale pacjenci mogą tam zgłaszać się do izb przyjęć w szpitalach i pogotowiach.
W woj. podlaskim nie było dokładnych danych, ile gabinetów podstawowej opieki zdrowotnej od piątku zamknięto. Według Joanny Zabielskiej-Cieciuch z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Białymstoku, podstawowej opieki medycznej pozbawieni są prawie wszyscy mieszkańcy regionu. Zaprzeczają temu informacje z NFZ, mówiące, że pracują m.in. lekarze rodzinni w powiecie sejneńskim oraz w Zambrowie. Z informacji zebranych przez PAP wynika, że rzeczywiście część lekarzy pracowała. Np. w białostockim osiedlu "Słoneczny Stok" normalnie czynne były dwie przychodnie lekarzy rodzinnych. Były też jednak placówki zamknięte, gdzie na drzwiach wisiały informacje o tym, że nie będą świadczyć usług.
Na Dolnym Śląsku nie ma problemów z podstawową opieką zdrowotną i lecznictwem szpitalnym - zapewniały w piątek władze regionu. Wojewoda Stanisław Łopatowski powiedział, że ponad 60 proc. placówek podstawowej opieki zdrowotnej podpisało umowy z
Funduszem, a najlepsza jest sytuacja we Wrocławiu. Tymczasem z szacunków lekarzy skupionych w "Porozumieniu Zielonogórskim" wynika, że jeżeli lekarze nie dojdą do porozumienia z NFZ, na w regionie pozbawionych opieki zdrowotnej może być 2/3 mieszkańców.
Na Śląsku najtrudniejsza jest sytuacja w Jastrzębiu Zdroju, gdzie oferty do NFZ nie złożyła dotąd żadna z przychodni. W Gliwicach, Zabrzu i Wodzisławiu Śląskim do konkursu przystąpiło od 12 do 20 proc. poradni rodzinnych. Nienajlepiej jest też w Cieszynie i na Podbeskidziu. Trudności z dotarciem do lekarza w całym regionie może mieć ponad milion osób.