Większy eksport, sieć w zawieszeniu

Paweł Janas
opublikowano: 25-04-2006, 00:00

Wygląda na to, że zamieszanie wokół sprzedaży Możejek nie przeszkadza litewskiemu importerowi.

W cieniu zabiegów PKN Orlen o zakup Możejek pozostaje działalność litewskiej rafinerii w naszym kraju. Tymczasem polskie przedstawicielstwo spółki jest od kilku lat — obok Slov-naftu, BP, Shella czy J&S Energy — jednym z największych importerów paliw. W ubiegłym roku sprowadziło do Polski 350 tys. ton, o 100 tys. ton więcej niż rok wcześniej.

— W tym roku chcemy sprowadzić około 400 tys. ton, z tego 80 proc. będzie stanowił diesel, którego w Polsce brakuje. Docelowo chciałbym, aby nasza sprzedaż ustabilizowała się na poziomie pół miliona ton rocznie — podkreśla Włodzimierz Olbrycht, prezes Mazeikiu Nafta Trading House (MNTH).

Dobra koniunktura w sektorze naftowym sprawiła, że zysk netto MNTH w 2005 r. wyniósł 5 mln zł wobec 1,8 mln zł rok wcześniej.

Baza w Dębogórzu

Możejki prowadzą działalność w regionie północno-wschodniej Polski. Spółka nie planuje ekspansji, ponieważ w związku z kosztami logistycznymi byłoby to nieopłacalne. Umacnia się więc na dotychczasowym obszarze działania. Temu celowi służyć ma m.in. wynajęcie bazy paliw w litewskim Mariampolu, około 30 km od granicy z Polską. MNTH wynajął też należący do Naftobaz nadmorski terminal w Dębogórzu. To już piąta baza operacyjna Litwinów w Polsce.

— Na początku marca przypłynął tam pierwszy tankowiec, kolejnego spodziewamy się za kilka dni — informuje Włodzimierz Olbrycht.

W zawieszeniu pozostaje natomiast projekt stworzenia sieci stacji paliw. Miała działać w Polsce z logo Ventus, należącym do litewskiego koncernu. Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż Jukos, główny udziałowiec Możejek, zbankrutował, a na rafinerię rozpisano przetarg (patrz ramka).

Cień szansy

Czy projekt budowy sieci ma jeszcze szanse?

— Na pewno tak, choć przygotowany biznesplan trzeba byłoby gruntownie odświeżyć. Wszystko zależy od decyzji nowego właściciela — podkreśla szef MNTH.

A gdyby został nim Orlen?

— Płock z pewnością nie zdecyduje się na promowanie w naszym kraju konkurencyjnej litewskiej marki. Natomiast gdyby Możejki przejął Łukoil czy TNK BP, na pewno będą chciały stworzyć sobie w Polsce dodatkowy kanał zbytu paliw. Miejsce na nowe stacje nadal jest — twierdzi Andrzej Szczęśniak, ekspert paliwowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu