Wielka polityka sprzyja złotu?

Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI
aktualizacja: 11-04-2018, 07:49

Często mówi się o tym, że złoto jest "bezpieczną przystanią" na czas zawieruchy (geo)politycznej. Relacja między szlachetnym metalem, tzw. wielką polityką wydaje się jednak bardziej złożona. Złoto bywa narzędziem polityki.

Świetnym tego przykładem jest to, co dzieje się z rezerwami złota w posiadaniu poszczególnych banków centralnych. Uwagę analityków na rynku szlachetnego metalu zwracają systematyczne zakupy Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej (ang. CBRF).

Rosja dorobiła się już piątych największych na świecie rezerw złota (nie licząc MFW), sięgających już prawie 1860 ton. Ostatnio wyprzedziła Chiny, które swoją drogą też na przestrzeni lat powiększają zapasy szlachetnego metalu.

Jakimi motywami kieruje się CBRF? Oficjalnie mówi się o chęci dywersyfikacji rezerw, a nieoficjalnie - w grę wchodzą oczywiste względy polityczne. Złoto może być wygodnym aktywem w dobie narastających konfliktów na linii Rosja-Zachód, w tym kolejnych sankcji nakładanych na Moskwę. Od kilku lat komentatorzy sugerują też, że zakupy metalu przez Rosję i Chiny, to część długoterminowej strategii mającej na celu stworzenie przeciwwagi dla dominującego w globalnych finansach dolara amerykańskiego.

Tutaj warto o krótką notkę historyczną. Aż do lat 70. to właśnie złoto pełniło kluczową rolę w światowych finansach - główne waluty były z nim powiązane na podstawie porozumień z Bretton Woods. W 1971 r. USA zrezygnowały z zapewniania wymienialności dolara na złoto, w wyniku czego cały system upadł, zaś dolar przejął rolę głównej rezerwy walutowej. Rozpoczęła się era "pieniądza fiducjarnego" (fiat money), opartego wyłącznie na wierze w wiarygodność rządów/banków centralnych. Co ciekawe do zwiększenia roli złota dążą nie tylko kraje konkurujące z USA, ale też niektórzy amerykańscy politycy - ostatnio jeden z republikańskich kongresmenów złożył projekt ponownego powiązania dolara z tym metalem (dolar miałby stanowić równowartość ustalonej wagi kruszcu).

Ciekawie w to wszystko wpisują się też decyzje niektórych banków centralnych o "repatriacji" swych zasobów złota, czyli przeniesieniu ich z zagranicznych skarbców (m.in. z USA). Najgłośniej w ostatnich latach było o niemieckim Bundesbanku, który w pośpiechu przeniósł swe rezerwy szlachetnego metalu - drugie największe na świecie - z Nowego Jorku i Paryża do Frankfurtu.

Reasumując, pełna niuansów wielka polityka jest jednym z czynników, które wchodzą w grę na rynku złota. Wydaje się, że na obecnym etapie jest to czynnik raczej pozytywny, niż negatywny ze względu na ambicje Rosji i Chin starających się budować przeciwwagę dla USA.

Złoto na wykresie

 

Od początku roku notowania metalu konsolidują się tuż poniżej linii oporu łączącej lokalne szczyty począwszy od 2014 roku. To swoista granica trendu bocznego, w jakim cena tkwi od czterech lat. Jej przebicie byłoby pozytywnym sygnałem z punktu widzenia analizy technicznej.

Niniejsza analiza ma wyłącznie charakter edukacyjny i nie powinna być traktowana jako rekomendacja inwestycyjna lub informacja sugerująca określoną strategię inwestycyjną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wielka polityka sprzyja złotu?