Wielka radość ofiar opcji

Fiskus przegrał w sądzie sprawę uznania kosztu opcji walutowych za koszt uzyskania przychodu

„Roztropna decyzja sądu”, „prawdopodobnie precedens”, „cieszę się”. Takie reakcje usłyszeliśmy wczoraj, kiedy pytaliśmy o ocenę porannego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. WSA wypowiedział się w sporze między firmą Chem-Line z Płocka a Izbą Skarbową w Warszawie. Chodziło o rozliczenie podatkowe toksycznych opcji walutowych, które w 2008 r. i 2009 r. doprowadziły wiele firm na skraj upadłości (patrz ramka).

— To ważny wyrok, rozstrzygający na korzyść firmy, która koszt przedterminowego zamknięcia opcji walutowych rozliczyła jako koszt uzyskania przychodu — tłumaczy Ireneusz Krawczyk, partner w kancelarii prawnej Irena Ożóg, reprezentujący Chem-Line w tej sprawie. Wyrok jest nieprawomocny, a pisemnego uzasadnienia jeszcze nie ma. Ale radość już jest.

Fiskus szuka spekulantów

Pierwszym zadowolonym jest oczywiście sam Chem-Line, który w 2008 r. — podobnie jak wiele firm — porozumiał się z bankami i zamknął opcje przed terminem. Ale to kosztowało. Chem-Line musiał zapłacić bankom 5,8 mln zł. Płocka firma, podobnie jak wiele innych, rozliczyła te miliony jako koszt uzyskania przychodu, pomniejszający podatek. Odmiennie widział to jednak fiskus. Po pierwsze, był zdania, że firmy stosujące opcje po prostu spekulowały na walutach. Nie sięgały po opcje w celu zabezpieczenia np. przychodów z eksportu, ale by zarobić na umacniającym się złotym. Przy takim podejściu fiskus nie chciał uznać kosztów związanych z opcjami za koszt podatkowy. Po drugie, zdaniem fiskusa, zarządy firm nie znały się na opcjach (tylko np. na produkcji maszyn). Nie powinny więc się w nie angażować. Po trzecie, fiskus odwoływał się do przepisów podatkowych, datowanych na początek tego stulecia i, zdaniem firm, nieprzystających do dzisiejszych realiów gospodarczych.

Przesadny optymizm nie jest jednak uzasadniony. Po pierwsze, trzeba poczekać na uzasadnienie wczorajszego wyroku. Po drugie, izba skarbowa może się od niego odwołać.

Nic więc dziwnego, że w 2011 r. kontrola skarbowa rozpoczęła się również w Chem- -Line. Zakończyła się decyzją o naliczeniu 1,1 mln zł zaległego podatku, powiększonego o odsetki.

Ropczyce się cieszą

Przy takich kwotach radość Chem-Line z uchylenia decyzji fiskusa nie dziwi.

— Sąd w całości przyjął argumentację spółki. To oznacza, że uznał, że w realiach 2008 r. oraz lat wcześniejszych, zawieranie opcji miało uzasadnienie ekonomiczne. Do tego uznał, że przedterminowe zamknięcie transakcji oznaczało znacznie mniejsze koszty niż czekanie do końca kontraktu. Z tego wynika, że przedterminowe zamknięcie oznaczało zapobieżenie utracie źródła przychodów — tłumaczy Ireneusz Krawczyk.

Zadowoleni mogą być też wszyscy przedsiębiorcy, którzy uwikłali się w toksyczne opcje walutowe i rozliczyli je przed terminem. Choćby Zakłady Magnezytowe Ropczyce, które pięć lat temu straciły na opcjach walutowych prawie 20 mln zł. Dziś też toczą spór z fiskusem.

— Wyrok WSA, w sprawie podobnej do naszej, bardzo cieszy — mówi Józef Siwiec, prezes Ropczyc. — To ogromna zmiana w podejściu sądów do spraw opcyjnych. Dotychczas organy podatkowe przyjmowały optykę 2014 r., czyli brały pod uwagę m.in. doświadczenia płynące z kryzysu finansowego. A przecież w momencie zawierania opcji firmy tych doświadczeń nie miały — dodaje Ireneusz Krawczyk, który prowadzi jeszcze kilka spraw „opcyjnych”. Przesadny optymizm nie jest jednak uzasadniony. Po pierwsze, trzeba poczekaćna uzasadnienie wczorajszego wyroku. Po drugie, izba skarbowa może się od niego odwołać.

— Poza tym sąd wyraźnie wskazał, że wszystkie sprawy należy rozpatrywać indywidualnie. Zdaniem sądu, przesądzające znaczenie ma to, czy działania podatnika były oparte na racjonalnych przesłankach wynikających z działalności gospodarczej — dodaje Ireneusz Krawczyk.

Wycofanie, czyli koszt

Cieszyć mogą się też przedsiębiorcy, którzy z opcjami walutowymi nie mieli nigdy nic wspólnego. Bo nowe podejście sądownictwa może mieć znaczenie dla rozliczania podatkowego wielu innych przedterminowo rozwiązanych umów.

— Wydaje się, że w sądownictwie zaczyna się coraz silniej umacniać przekonanie, że jeśli w racjonalnej sytuacji gospodarczej podatnik płaci za wycofanie się z niekorzystnego kontraktu, to może to być lepsze niż trwanie w tym kontrakcie do końca. W tym sensie opłata za wycofanie się może zostać uznana za koszt uzyskania przychodu. Zaczyna to docierać do świadomości sądów, nie tylko w odniesieniu do umów opcyjnych, ale wszelakich — zauważa Robert Krasnodębski, partner w kancelarii Weil, Gotshal & Manges.

Prawnik przypomina zeszłotygodniowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (pisała o nim „Rzeczpospolita”). Sprawa dotyczyła firmy, której działalność opierała się na umowach licencyjnych ze studiami filmowymi. NSA uznał, że w sytuacji ekonomicznie uzasadnionej opłata za rozwiązanie umów prowadziła do zabezpieczenia źródła przychodu. Czyli takie opłaty mogą być kosztem.

Długa lista zainfekowanych

Opcje walutowe to instrument finansowy, który w zeszłym dziesięcioleciu banki sprzedawały niemal masowo, zwłaszcza eksporterom. W ramach transakcji klient obstawiał kurs złotego do euro. Było pięknie, kiedy złoty się umacniał, bo wtedy firmy zarabiały. Kiedy w 2008 r. złoty się nagle załamał, firmy zostały z instrumentami, których ujemna wycena przekraczała wartość ich majątku (bo opcje były często niesymetryczne, stąd nazwa „toksyczne”). Była rozpacz, bankructwa, negocjacje z bankami, próba spłaty wielomilionowych zobowiązań. Wśród spółek giełdowych lista zainfekowanych była bardzo długa. Znalazły się na niej firmy i prywatne, i państwowe. Najgłośniejsze ofiary to m.in. Odlewnie Polskie, Ciech, Azoty, Alchemia, Erbud, Jastrzębska Spółka Węglowa, Zelmer i PKM Duda. A poza giełdą to choćby Węglokoks, Stelmet, Feroco czy Huta Pokój.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu