Wielki biznes w sidłach

Dawid Tokarz
opublikowano: 08-10-2007, 00:00

Sąd uznał, że majątek Andrzeja K. należy się wierzycielom Interbroka. A są nimi m.in. prezesi i właściciele znanych dużych firm.

AferaWierzyciele doprowadzili do tego, że wspólnik Interbroka został bankrutem

Sąd uznał, że majątek Andrzeja K. należy się wierzycielom Interbroka. A są nimi m.in. prezesi i właściciele znanych dużych firm.

Andrzej K., wiceminister łączności w rządzie SLD, jako jedyny ze wspólników Interbrok Investment (spółka inwestująca na rynku forex, która z wielkim hukiem zbankrutowała pięć miesięcy temu) jest na wolności. Mimo to nie ma powodów do zadowolenia. Sąd ogłosił właśnie jego upadłość. Było to możliwe, bo Interbrok był spółką jawną, a za jej długi odpowiadają wspólnicy. To dlatego jeden z ponad 700 pokrzywdzonych klientów mógł wystąpić do sądu o upadłość Andrzeja K. Powołał się m.in. na tekst „PB”, w którym ujawniliśmy, że właściciele firmy wyczyścili jej kasę niemal do zera.

— W tej sytuacji wierzyciele powinni być zaspokojeni z majątku wspólnika — argumentował we wniosku, a sąd się do tego przychylił.

Za krótka kołdra

I tak w rękach syndyka znalazła się działka w Łomiankach z dwoma bliźniakami o powierzchni 170 mkw. każdy, dwa duże mieszkania w Warszawie, samochody Lexus i Saab, luksusowy sprzęt fotograficzny i RTV, zegarek Patek Philippe, pieniądze na koncie, waluty obce i majątek firmy doradczej, którą prowadził Andrzej K. Wszystko wycenione wstępnie na ponad 5,5 mln zł!

— To ostrożna wycena. Faktyczna wartość tego majątku to 8-9 mln zł. Czyli znacznie więcej niż te 2 mln zł, które zostały po spółce — mówi Lechosław Kochański, syndyk Interbroka i Andrzeja K.

Na razie majątek byłego wiceministra zabezpieczony jest przez prokuraturę, ale syndyk liczy, że śledczy zwolnią to zabezpieczenie, tak jak ostatnio odblokowali konta Interbroka. Tym bardziej że w sądzie są już podobno wnioski o upadłość pozostałych wspólników: Emila D. i Macieja S.

Po przejęciu także ich majątku pula dla wierzycieli przekroczyłaby 20 mln zł. To dziesięć razy więcej niż majątek spółki, ale wciąż kropla w morzu potrzeb. Klienci Interbroka zgłosili bowiem długi wartości 600 mln zł! Kwota ta wynika jednak z wyciągów dla klientów, według których inwestycje spółki na foreksie przynosiły krociowe zyski, gdy w rzeczywistości kończyły się wielkimi stratami. Wstępne szacunki syndyka, oparte na prawdziwej księgowości, choć znacznie niższe, i tak sięgają 145 mln zł.

Lista pełna VIP-ów

Wierzyciele Interbroka obejdą się więc smakiem. Wierzyciele, czyli...? Przeglądając akta upadłościowe, ustaliliśmy, że poza ujawnionymi przez nas wcześniej: Januszem Wójcikiem, posłem Samoobrony, Markiem Ungierem, byłym prezydenckim ministrem, Małgorzatą Niezabitowską, dziennikarką, czy Krzysztofem Szwarcem, wieloletnim prezesem, a potem szefem i członkiem rady nadzorczej BRE Banku, na liście klientów Interbroka roi się od ludzi wielkiego biznesu.

Sporo na niej menedżerów z branży IT. Są Jan Smólski, były szef Compaq Computer Poland i EMC Computer Systems Polska (zgłosił wierzytelność na 7,4 mln zł), oraz jego brat Piotr, były prezes Hewlett-Packard Polska i Ster-Projektu (2 mln zł). Jest Aleksander Benning, były dyrektor Baan Polska (3,8 mln zł), i Mirosław Szturmowicz: kiedyś szef IBM Polska, potem wiceprezes Prokomu, a w latach 2004-06 członek zarządu PZU, odpowiedzialny za informatykę (7,1 mln zł). Kto jeszcze? Jerzy Glasgall, prezes i współwłaściciel spółki Opto, zajmującej się budową systemów IT dla operatorów telekomunikacyjnych i urzędów centralnych (2,2 mln zł). Jacek Barliński, kiedyś w zarządzie GlaxoSmithKline, dziś prezes innej spółki z branży farmaceutycznej: Altana Pharma (209 tys. zł). Roman Pudełko, w latach 2005-06 dyrektor handlowy Softbanku, dziś akcjonariusz i członek rad nadzorczych spółek, One-2-One, będącej na GPW, i S4E, notowanej na New Connect (2,25 mln zł). Elżbieta i Wojciech Szymańscy, właściciele dużej firmy mięsnej Lukullus (8 mln zł). Bogumił Stepan, prezes Osram Polska (1 mln zł), i Tadeusz Steckiewicz, szef giełdowej Mennicy Polskiej.

BRE Bank na celowniku

Największe wierzytelności wśród osób, których nazwiska widnieją w aktach, mają jednak: Janusz Lucow (zgłosił aż 28,6 mln zł), znany kolekcjoner numizmatów, w latach 1994-95 wiceprezes Głównego Urzędu Ceł, a ostatnio m.in. akcjonariusz Europejskiego Funduszu Hipotecznego, oraz, pochodzący z Holandii, Marcus i Alexander Overweter z firmy Orange Development, zajmującej się importem artykułów spożywczych oraz działalnością deweloperską, których zgłoszenia sięgają prawie 12 mln zł.

Większość pokrzywdzonych, czemu trudno się dziwić ze względu na poniesione straty, nie chciała rozmawiać z „PB”. Pozostali mają pretensje głównie do BRE Banku, który, jak ujawniliśmy, nie tylko prowadził rachunki Interbroka, lecz także wystawiał gwarancje na inwestycje tej spółki.

Krok po kroku

Historia Interbroka w pigułce

XI 1998

Andrzej K. (wiceminister łączności w rządzie SLD w latach 1995-97), Emil D. i Maciej S. powołują Interbrok Investment. Spółka od początku działa na rynku forex, handlując kontraktami walutowymi.

20 II 2007

Komisja Nadzoru Finansowego zawiadamia prokuraturę, że Interbrok działa bez jej zezwolenia. Nie umieszcza jednak spółki na liście tzw. ostrzeżeń publicznych, nie występuje też do śledczych o zablokowanie jej rachunków.

26 IV 2007

Właścicieli Interbroka zatrzymuje Centralne Biuro Śledcze. Choć prokuratura przedstawia im identyczne zarzuty (oszustwo na 100 mln zł i przywłaszczenie po 1 mln zł), sąd tylko Emila D. i Macieja S. kieruje do aresztu (są tam do dziś). Andrzej K., deklarujący chęć współpracy z organami ścigania, wychodzi na wolność z zakazem opuszczania kraju.

„Puls Biznesu” z 27 kwietnia 2007 r., nr 83

10 V 2007

Sąd ogłasza upadłość Interbroka. „PB” opisuje powiązania personalne władz tajemniczej spółki dla VIP-ów z przedstawicielami BRE Banku i fakt, że inwestycje Interbroka objęte były gwarancjami giełdowego banku.

28 IX 2007

Sąd ogłasza upadłość pierwszego wspólnika Interbroka: Andrzeja K. Wnioski o bankructwo Emila D. i Macieja S. także są już w sądzie.

Prokuratura nie zasypia gruszek w popiele

Trzej wspólnicy Interbroka na ławie oskarżonych już w I połowie 2008 r.? To bardzo prawdopodobne.

Po niecałych sześciu miesiącach od startu śledztwo w sprawie Interbroka wchodzi w decydującą fazę.

— Właśnie powołaliśmy biegłego księgowego, który w pół roku powinien przygotować opinię, ważną dla losów śledztwa — mówi Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Tak długi czas potrzebny biegłemu nie powinien dziwić. Dokumentacja, którą musi przeanalizować, to blisko 300 segregatorów.

— Najbardziej pracochłonne czynności, czyli przesłuchania prawie tysiąca osób, prokuratura i tak ma już za sobą. Powołanie biegłej to też dobry znak, bo w śledztwach gospodarczych dochodzi do tego w ich końcowej fazie. Jeśli wszystko będzie szło tak sprawnie, jak dotychczas, akt oskarżenia może trafić do sądu już w I połowie 2008 r. — mówi prawnik dobrze znający sprawę.

Szybki finał jest możliwy m.in. dlatego, że — wbrew wcześniejszym przypuszczeniom — właściciele Interbroka prawdopodobnie nie wyprowadzili z niego pieniędzy do rajów podatkowych. Manko spółki, jak ujawniliśmy w „PB”, to rezultat ukrywanych przed klientami ogromnych strat i wielomilionowych dywidend, jakie wypłacali sobie właściciele spółki (tylko w latach 2003-06 było to ponad 40 mln zł!).

Wiele wskazuje na to, że wypłata tych zysków była zgodna z prawem. Wynikają bowiem one z prowizji od każdego kontraktu walutowego, która zgodnie z umowami z klientami pobierana była niezależnie od wyniku inwestycji.

— Dlatego zarzuty przywłaszczenia mienia mogą się nie utrzymać. Natomiast inne, oszustwa, zapewne będą opiewać na wyższą kwotę niż prokuratura założyła (co najmniej 100 mln zł). Przecież fałszywe wydruki ze stanami rachunków otrzymywali wszyscy klienci. A przez cały okres wpłynęło do spółki ponad 800 mln zł — mówi nasz informator.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu